Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

ABC ochraniaczy

Właśnie mija 10 lat od czasu, gdy temat ochraniaczy w ciuchach motocyklowych zaczęto traktować na serio. W tym czasie do powszechnej świadomości dotarło, jak ważne są one dla bezpieczeństwa.

Normy, które muszą spełniać stosowane dziś ochraniacze, wprowadzono w życie 10 lat temu. W związku z tym eksperci uznali, że najwyższa pora, by znów wziąć je na warsztat – chcą zwiększenia odporności protektorów na uderzenia i poprawy ich wytrzymałości.

Warto powiedzieć, że dekadę temu producentom wcale nie uśmiechało się znormalizowanie wymagań stawianych przed motocyklowymi ochraniaczami. Krytycznie do sprawy podeszły też niektóre z działających w Europie organizacji motocyklowych, węsząc w narzuceniu obowiązku stosowania protektorów zamach na motocyklową wolność. Ostatecznie stanęło na tym, że jeśli któryś z producentów stwierdzi w reklamie czy w katalogu, że jego odzież ma właściwości ochronne, będzie musiał to poprzeć stosownym certyfikatem. Obrońców niczym nieskrępowanej wolności uspokojono zapewnieniem Komisji Europejskiej, stwierdzającym, iż mimo wprowadzenia odpowiedniej normy nie będzie obowiązku używania ochraniaczy. Mieszkający głównie w Wielkiej Brytanii i w krajach skandynawskich zwolennicy ochraniaczy nie dali jednak za wygraną. W efekcie ich starań w 1997 r. przyjęto europejską normę dla protektorów – EN 1621-1.


Sprawdź, co cię chroni
Oryginał czy fałszywka?

Nie zawsze oznaczenie CE jest prawdziwe. Oto parę rad, jak rozpoznać podróbkę.

CE jest skrótem od Communauté Européenne – po francusku Wspólnota Europejska. Złośliwi, mając do czynienia z ewidentnymi podróbkami, rozszyfrowują te litery jako Chiński Eksperyment. W odzieży motocyklowej często pojawiają się ochraniacze z oznaczeniem CE, które jednak nie przeszły procedury certyfikującej, a więc producenci używają go bezprawnie. Piankowe ochraniacze z fałszywym CE zarówno na stanowisku pomiarowym, jak i w razie upadku w realu zawiodłyby na całej linii. Na szczęście fałszerze popełniają błędy już w fazie produkcji i nie oznaczają swych wyrobów zgodnie z normą. Przepisy wymagają bowiem, aby nie tylko sam protektor był odpowiednio opisany (patrz zdjęcia obok), ale także aby była doń dołączona informacyjna broszura z kompletem danych o producencie.


Ochraniacze: nazwa producenta (f) musi być podana, podobnie jak oznaczenie modelu (c). Do oznaczenia CE należy norma, według której przeprowadzono certyfikację (b). Gdyby w tym miejscu podano np. EN 14120, znaczyłoby to, że protektor jest przeznaczony dla jeżdżących na wrotkach. Podana musi być także wielkość chronionej strefy (e). Oprócz typu B istnieje typ A, przeznaczony dla dzieci i osób o drobnej budowie ciała. Pole „d” oznacza miejsce zastosowania; tutaj: kolana i łokcie. Jako opcja może być podane miejsce zamocowania (a).
  Także na ochraniaczu pleców musi znaleźć się nazwa producenta i oznaczenie modelu (a), podobnie jak nazwa normy (e). Inne obowiązkowe oznaczenia: piktogram motocyklisty (b), opis stopnia ochrony (tutaj poziom 2 jest dodatkowo podany na polu „d”) i typu protektora (B dotyczy pleców; gdyby było L, oznaczałoby ono lędźwie). O rzeczywistej strefie ochrony informuje odstęp między ramionami a talią (c; tutaj wynosi on od 40 do 46 cm). Jak należy go mierzyć, pokazano na obrazku w polu „b”. Jako opcję podano miejsce zamocowania (f).

Dziś, po dziesięciu latach obowiązywania normy EN 1621-1, postanowiono powołać komisję, która w nowych przepisach ma uwzględnić doświadczenia minionej dekady. Spece ruszyli do dzieła i niebawem możemy oczekiwać uaktualnionej wersji normy. Dziś gra toczy się o pogodzenie wniosków speców od badania wypadków z jednej strony i względów ekonomicznych, które są najważniejsze dla producentów – z drugiej.

Unia Europejska a ochrona motocyklistów  
Czy dobra norma jest receptą na wszystko?

Co z europejskich przepisów prawnych wynika dla ochraniaczy stosowanych w odzieży motocyklowej?

W rozmowach o bezpieczeństwie często padają słowa „protektor” i „ochraniacz”. Jednak, formalnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o te części wyposażenia motocyklisty, prawo do takiej nazwy mają tylko elementy mające zgodny z europejską normą certyfikat, czym zajmuje się Europejski Komitet Normalizacyjny (CEN). Norma EN 1621-1 została przyjęta w listopadzie 1997 roku, ostrzejsza norma EN 1621-2 obowiązuje od lipca 2003 roku. Najważniejszym sprawdzianem, które muszą zaliczyć protektory, aby mogły uzyskać jeden z certyfikatów, jest test odporności na uderzenia. Polega on na swobodnym spadku na badany ochraniacz elementu o masie 5 kg z wysokości 1 metra. Umieszczona pod protektorem głowica pomiarowa rejestruje, ile z siły uderzenia przedostało się do wewnątrz. Protektory stawów mogą przepuścić najwyżej 35 kiloniutonów (kN). W przypadku ochraniaczy pleców obowiązują ostrzejsze wartości. Przy certyfikowaniu według poziomu 1 maksymalna średnia wartość z pięciu uderzeń wynosi 18 kN, dla protektorów z poziomem 2 wartość ta wynosi 9 kN. W skład normy wchodzi też definicja powierzchni chronionej. Aby zachować wartości graniczne, producenci często decydują się na małe powierzchnie chronione. Pojawiają się więc egzemplarze pasujące na 90% motocyklistów, ale chroniące śmiesznie małą powierzchnię (patrz zdjęcia u dołu).


Najważniejsze postanowienia nowej normy, tak jak poprzednio, będą wynikały z danych statystycznych dotyczących konsekwencji wypadków (upadków) motocyklistów oraz z analizy działających wtedy sił. Jednak zdaniem niektórych nowa norma musi uwzględniać także takie parametry, jak choćby wytrzymałość ludzkich kości. Bowiem tylko w ten sposób da się lepiej ochronić jeźdźców, którzy znaleźli się w opałach.

Jak to działa – łyk techniki 
Materiały to podstawa

Jedni stawiają na elastyczność, drudzy na twardość. Jakie materiały nadają się najlepiej do budowy ochraniaczy?

W kaskach od dziesięcioleci zadanie tłumienia sił uderzenia spoczywa na polistyrenie, znanym powszechnie jako styropian. Testy wykazały całkiem niezłą jego przydatność. Ponadto, jest to materiał lekki jak piórko. Dlaczego więc nie stosuje się go w ochraniaczach? Odpowiedź jest prosta – elementy wykonane ze styropianu nie zapewniają odpowiedniego komfortu i trzeba je wymieniać po każdym upadku, ulegają bowiem trwałym deformacjom. Podobnie jest w przypadku protektora pleców, w którym do tłumienia uderzeń zastosowano komórkowe plastry z aluminium. Tutaj wyraźnie lepiej sprawdzają się materiały elastyczne, które po uderzeniu wracają do pierwotnego kształtu. Inna rzecz, że materiały te nie powinny być nadmiernie sprężyste. Najlepsze są ochraniacze z elastycznej, miękkiej pianki, działające jak strefa zgniotu. Twarde skorupy mają natomiast słabe właściwości tłumiące, za to potrafią rozproszyć działającą punktowo siłę.

Ochraniacze (od lewej) przypominające kratę z twardej gumy, z płytami komórkowymi z aluminium, wykonane ze styropianu oraz z twardą skorupą z plastiku. Na stanowisku badawczym wszystko może działać jak trzeba, jednak w ruchu drogowym bywa z tym różnie.

Ochraniacze w laboratorium
Ograniczone zaufanie

Liczy się nie tylko wartość siły, którą trzeba przyłożyć, aby protektor uległ zniszczeniu. Ważny jest także sposób dochodzenia do niej.

Jedno jest pewne – wyniki uzyskiwane podczas testów dają jedynie ogólną orientację co do skuteczności protektorów w realu. Na wykresie po lewej widać, że zwykła deska może uzyskać doskonały wynik. Tyle że scenariusz tej próby znacznie przekracza to, co w rzeczywistości jest w stanie wytrzymać człowiek. Energia kinetyczna przy uderzeniu wynosi 50 dżuli. Protektor może wyłapać maksymalnie 35 kN energii, która powstała w czasie wypadku (ochraniacze pleców – w zależności od poziomu zabezpieczenia – 9 lub 18 kN). Ludzka kość łamie się już przy 6-9 kN, wykazuje jednak pewną giętkość, co należy uwzględnić przy budowie protektorów. Patrząc w ten sposób na krzywe sił, można wyciągnąć wiele wniosków dotyczących realnych wypadków. Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę czas. Dotychczas ten parametr pomijano, a wiele wskazuje na to, że także w nowej normie czynnik czasu nie zostanie uwzględniony.


Sosnowa deska o grubości 20 mm deklasuje na stanowisku pomiarowym protektory CE. Czy to znaczy, że jest wytrzymalsza? Nie, bo po uderzeniu siła rośnie gwałtownie, a tego nie wytrzyma żadna kość. Przy zastosowaniu protektora z miękkiej pianki narastanie siły w długim czasie przebiega niemal wzorowo.
Wyniki? Jako pomoc niech posłuży trójkąt prostokątny z wierzchołkami „czas uderzenia” i „wartość maksymalna”. Idealnie jest wtedy, gdy obszar pod krzywą i pole trójkąta się pokrywają. Krytyczny obszar: szarpnięcie z gwałtownym wzrostem siły. Tu kości pękają.

Bezpiecznie na motocyklu   

Jak kupić dobre ochraniacze?

Nawet najlepsze protektory to tylko połowa sukcesu. Nie mniej ważne jest dobre ich dopasowanie i przymocowanie.

Zarówno w przypadku odzieży tekstylnej, jak i skórzanej zdarza się niekiedy, że ma ona wprawdzie wysokiej klasy protektory, jednak są one tak osadzone, że podczas upadku przesuwają się. Czyli tracą swoje właściwości ochronne. Dlatego w sklepie warto sprawdzić, czy sensownie wydajemy nasze pieniądze. Oto kilka wskazówek, dzięki którym unikniesz błędnej decyzji:

  • Ochraniacze nie mogą telepać się w podszewce czy wykazywać luzów – muszą stanowić jedną całość, ściśle przylegającą do tkaniny zewnętrznej.
  • Dobrze jest, gdy są regulowane. Szczególnie efektywne jest mocowanie za pomocą rzepów.
  • Ubiór musi być dopasowany. Podczas przymiarki zajmij pozycję jak w czasie jazdy, a druga osoba niech sprawdzi, czy protektory nie przemieszczają się.
  • Ubiory tekstylne są zwykle zbyt obszerne. Dzieje się tak zwłaszcza latem, gdy podszewka staje się zbędna. Wtedy stabilne osadzenie protektorów jest prawie niewykonalne. Lepiej wówczas zdecydować się na kamizelkę z protektorami, którą łatwiej dopasować (patrz zdjęcie po lewej).
  • Przed kupnem dodatkowych ochraniaczy należy sprawdzić, czy nie utrudniają dostępu do kieszeni (nie mogą mieć luzu).
  • Dla zabezpieczenia się przed fałszywkami trzeba koniecznie sprawdzić napisy na ochraniaczach i porównać je z broszurą informacyjną producenta.


Przyszłość

Lepsza ochrona w przyszłości? Rukka prowadzi badania nad protektorami
zintegrowanymi.
Twardy kompromis?

Ostrzejsze wymagania co do wartości granicznych, więcej testów i nowa norma dla ochraniaczy.

Zgodnie z wytycznymi CEN, normy powinny podlegać zmianom co pięć lat. W przypadku EN 1621-1, w 2002 r. urzędnicy nie stwierdzili potrzeby zmian. Wywołało to zaniepokojenie ekspertów. Postanowili oni mimo to przeprowadzić zmianę normy. Nie do końca jest jednak jasne, co należałoby zmienić i od kiedy nowe normy miałyby obowiązywać. Według naszych informacji, eksperci ustalili kilka punktów, których przyjęcie w nowej normie uznali za absolutnie konieczne. Do obowiązującej obecnie wartości siły 35 kN, których ochraniacze mają prawo nie rozproszyć, zostanie wprowadzony dodatkowy, drugi poziom, którego wartość prawdopodobnie wyniesie 20 kN. Spodziewane jest także wprowadzenie nowego testu na odporność na uderzenia, przed którym badane elementy przez 72 godziny zostaną wystawione na działanie powietrza o dużej wilgotności. Ma to na celu uwzględnienie w próbach procesu starzenia się materiałów użytych do produkcji ochraniaczy. Innym prawdopodobnym testem będzie możliwość badania przez producentów odporności wyrobów na niskie i wysokie temperatury. Chodzi o określenie ich przydatności w różnych warunkach pogodowych.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Właśnie mija 10 lat od czasu, gdy temat ochraniaczy w ciuchach motocyklowych zaczęto traktować na serio. W tym czasie do powszechnej świadomości dotarło, jak ważne są one dla bezpieczeństwa.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 03:45:59
  • avatar
    zgłoś
    Jak zawsze profesjonalne podejście do tematu. Dobrze wytłumaczono z zasady zawiłe kwestie. Brawo! :D
    MilagoW, 2009-07-02 15:15:45
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij