Motocykl poleca:

Dainese D air: poduszka powietrzna dla ścigantów

Poleć ten artykuł:

Elektronicznie sterowany system airbagów, wymyślony przez Dainese, ma zapewnić lepszą ochronę niż klasyczne protektory. W finale ubiegłorocznego Grand Prix w Walencji z nowego pomysłu skorzystało aż trzech zawodników. To nie mógł być przypadek.
Zobacz całą galerię

Vittorio Cafaggi, rzecznik prasowy firmy Dainese, jest bardzo dumny z osiągnięć swojej fabryki: „Wszyscy znani producenci samochodowych systemów poduszek powietrznych – opowiadał na konferencji prasowej – odmówili nam współpracy. Ba, niektórzy wręcz odradzali, gdy słyszeli, że i tak się za to weźmiemy. Powszechnie sądzono, że zadanie jest niewykonalne. Fakt, łatwo nie było, ale jednak się udało. Wystarczyło trochę samozaparcia i cierpliwości”.

Trzej zawodnicy wystąpili w ostatnim Grand Prix 2007 w hiszpańskiej Walencji, wyposażeni w system poduszek powietrznych o nazwie „D air”. Jest to coś w rodzaju kołnierza przymocowanego do ramion (patrz: małe zdjęcie powyżej). Jego układ sterujący mieści się w powszechnie stosowanym aerodynamicznym garbie, który znajduje się w górnej części pleców. Trio kierowców w składzie: Włoch Marco Simoncelli (jeździec fabryczny Gilery, klasa 250), jego rodak Simone Grotzkyj (Aprilia, klasa 125) i Austriak Michael Ranseder (Derbi, klasa 125) bardzo się postarało, aby wykazać wszystkie niedoróbki D aira. Już w pierwszym dniu treningu, w czasie pierwszej pół godziny jazdy, każdy z nich zaliczył upadek (niezaplanowany, oczywiście). We wszystkich trzech zdarzeniach airbagi zadziałały perfekcyjnie.








Skąd ten cwany worek wie, kiedy musi zadziałać? Tutaj swoje trzy grosze wtrącili elektronicy z niemieckiej firmy 2D, specjaliści z centrum rozwojowego Fiata oraz naukowcy z uniwersytetu w Parmie, których pozyskano do współpracy przy projekcie. Sterownik w garbie jest wyposażony między innymi w trzy czujniki, których zadanie polega na rozpoznaniu nieskoordynowanych ruchów jeźdźca, prowadzących do upadku. Gdy zdarzy się coś takiego, odpalają one nabój z gazem, który wypełnia airbag. Poduszka chroni przede wszystkim najbardziej zagrożoną w razie upadku strefę, to znaczy ramiona, obojczyki i barki.

„Konieczność dokładnego i bezbłędnego rozpoznania początku upadku oznacza, że przed czujnikami stoi bardzo trudne zadanie – mówi współwłaściciel D2 Rainer Diebold. – Przez rok prowadziliśmy intensywne próby, aby dokładnie ustalić granice, w których poduszka ma zadziałać. Stwierdziliśmy, że sprawa jest o wiele łatwiejsza w przypadku tzw. wysiadki i wysokiego lotu w powietrzu (highsider) niż w razie uślizgu przedniego koła. Highsider polega na tym, że tylne koło idzie w uślizg. To coraz głębiej kładzie maszynę, która po chwili staje w poprzek toru. Dzięki temu tylne koło gwałtownie łapie przyczepność. Wtedy motocyklista jest wyrzucany w powietrze jak z katapulty. Z tym zadaniem czujniki radzą sobie lepiej. W razie nie tak bardzo szokującego dla widzów uślizgu przedniego koła, sterownik musi w błyskawicznym tempie porównać odczyty z zaprogramowanymi wartościami, uznanymi za jeszcze dopuszczalne. Uzyskano je, określając wartości szybkich zmian pochylenia, co zdarza się np. podczas pokonywania szykan”.

Bardzo dobrzy jeźdźcy – a przecież w Grand Prix startują tylko tacy – dosiadający lekkich stodwudziestekpiątek, potrafią zmienić pochylenie nawet o około 200O na sekundę (np. w szybkich, naprzemiennych zakrętach). Spece z 2D na wszelki wypadek wyszli nieco ponad tę granicę, aby mieć pewność, że airbag zadziała dopiero wtedy, gdy motocyklista na bank osiągnie punkt, w którym stracił kontrolę nad tym, co się z nim dzieje. Ta granica nie jest jeszcze przesądzona: 2D, Dainese i pozostali partnerzy sprawdzają go.

„D air na razie przyda się jedynie ścigantom, a więc można z niego korzystać tylko na zamkniętych trasach – stwierdza Vittorio Cafaggi. – Czujniki są już wprawdzie w stanie rozpoznać nadchodzący upadek, ale bezpośredniego uderzenia w jakąś przeszkodę, co w ruchu drogowym zdarza się przecież znacznie częściej, jeszcze przewidzieć nie potrafią. Nad tym zagadnieniem trwają intensywne prace zarówno we włoskiej fabryce Dainese, jak i w Karlsruhe, gdzie mieści się 2D. Jest duże prawdopodobieństwo, że i to wkrótce się uda”.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij