Motocykl poleca:

Diabelskie sztuczki

Poleć ten artykuł:

Trzeba być cudotwórcą, żeby wiedzieć, jak połączyć wykluczające się własności. Takie zadanie stawiają sobie spece od chemii motocyklowej.
Zobacz całą galerię

W niemieckim Ingolstadt dzieją się cuda. W jednej z fabryk w szklanych probówkach, menzurkach i metalowych kadziach są mieszane tajemnicze mikstury. Ich receptura strzeżona jest niczym Arka Przymierza, a siedzący w swych laboratoryjnych pieczarach magowie w pocie czoła udoskonalają składy wywarów i komponują coraz to nowsze specyfi ki. A wszystko po to, aby nam, motocyklistom, żyło się łatwiej. Tak oto powstają środki pielęgnacyjne, zabezpieczające, smarujące i czyszczące dla naszych ukochanych maszyn i wypasionych ciuchów.



Nie chcesz, by sól doszczętnie zżarła ci sprzęta? Popsikaj newralgiczne punkty odpowiednim specyfikiem! 

Niełatwe życie środka
Bikerzy to wymagająca i nieuznająca kompromisów grupa. Maszyna ma błyszczeć jak psie... psia obroża i nie ma gadania. Rdza, plamy po insektach, smoła czy kawałki asfaltu smażące się na rozgrzanych kolektorach – wszystko to ma zniknąć i odsłonić błyszczący lakier lub chromy. To samo tyczy się chemii pomagającej utrzymać nieraz bardzo kosztowne ciuchy w jak najlepszym stanie. Tu zadanie utrudnia konieczność nieszkodzenia wodo- i wiatroszczelnym oraz oddychającym membranom.

Łeb nie od parady
Wszystkie środki powinny więc być skuteczne, wydajne, tanie i uwzględniające wymagania ekologii (biodegradowalność). Dlatego spece od wymyślania, wyprodukowania, sprawdzania i udoskonalania chemii motocyklowej muszą mieć łby nie od parady. A przecież na tym nie koniec, bo potem trzeba jeszcze ich dzieła odpowiednio opakować i sprzedać.

Jednym z magików, którzy umieją łączyć te wszystkie wymagania, jest dr Oskar Kurt Wack – założyciel działającej od 35 lat fi rmy S100, produkującej środki pielęgnacyjne do jednośladów i do ciuchów motocyklowych. Niektóre z produktów utrzymują się na rynku od ponad 25 lat. Główna w tym zasługa działu badań i rozwoju, który bez końca ulepsza, poprawia, udoskonala. Cały czas powstają w nim też nowe, spełniające oczekiwania bikerów produkty. Nie ma innego wyjścia, jeśli fi rma chce utrzymać się na rynku.


Tak powinien działać dobry impregnat do tekstyliów. Cała ciecz zostaje na powierzchni materiału. 

Zamawiam brud z autostrady!
Każdy ze specyfików, zanim trafi do użytkowników, jest testowany w laboratoriach, gdzie wiernie odtworzono naturalne warunki. Czy pomyślelibyście, że istnieją fi rmy, w których produkuje się dokładnie określone rodzaje wszędobylskiego brudu, kurzu i zanieczyszczeń? Można na przykład zamówić brud z autostrady, z piachem, smołą, olejem czy solą, czyli wszystko, co możemy spotkać na poboczach ulic i dróg, zwłaszcza po zimie. Do tego zaschnięte insekty wraz ze specjalną białkową papką. Gdy to wszystko zostanie wymieszane w odpowiednich proporcjach i naniesione na plastiki i podzespoły motocykla, będziemy mieli niemal identyczne z naturalnymi warunki testowe.

W laboratoriach praca nie ustaje: ciągle pojawiają się nowe technologie, nowe materiały i wymagania. Chemicy muszą znaleźć sposób na nieraz wykluczające się właściwości. Laik nie będzie miał wątpliwości – to jest możliwe tylko dzięki magii.


Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij