Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Ja, robot - czyli automatyczne sprzęgło Rekluse

Quickshifter został już doceniony w motocyklach drogowych i przecinakach. A co z off-roadem? Amerykanie z Rekluse już od kilku lat oferują automatyczne sprzęgła. I to nie tylko do off-roadu, ale również do turystycznych enduro oraz do... Harleya. Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Automatyczne sprzęgło Rekluse do motocykli Core EXP 3.0 to najwyższy model w ofercie Rekluse’a. Poradzi on sobie nawet z obciążeniami typowymi dla zawodów hard enduro.

Najważniejsze – nie myl automatycznego sprzęgła z automatyczną (np. DCT Hondy) czy bezstopniową (CVT - np. w skuterach) zmianą biegów.

W przypadku Rekluse’a nadal ty decydujesz, na jakim biegu jedziesz oraz kiedy należy go zmienić. Dzięki temu pozostaje cała radość z jazdy. Tyle tylko, że nie musisz pamiętać o dotykaniu klamki sprzęgła. W przeciwieństwie do quickshiftera, nie musisz jej używać nawet w czasie ruszania – po prostu odkręcasz gaz, a motocykl zaczyna jechać (musisz o tym pamiętać, bo przegazówka może się źle skończyć).

Pojedziesz szybciej

Kiedy się przyzwyczaisz, przekonasz się, że automatyczne sprzęgło umożliwia dynamiczniejszy start. Nie pomyl tego z wrażeniami ze skutera (dużo gazu, dużo hałasu i dopiero start) – Rekluse działa bez opóźnienia, bardzo podobnie jak zwykłe sprzęgło. Przy czym możesz sam ustalić charakterystykę „łapania” sprzęgła. Regulujesz to za pomocą sprężyn o różnej twardości.

Mało tego – jazda z małymi prędkościami w ciężkim terenie stanie się o niebo łatwiejsza: nie będziesz się stresował, że spalisz sprzęgło czy zadusisz silnik. Nie zgaśnie on nawet w razie gleby, więc nie będziesz musiał walczyć z kopniakiem i nieraz trudnym odpaleniem ciepłego silnika. Zaoszczędzoną energię będziesz mógł przeznaczyć na szybsze i płynniejsze pokonywanie kolejnych przeszkód.

Amerykanie twierdzą, że ich wynalazek zapewnia lepszą trakcję (trudniej zerwać przyczepność tylnego koła np. na podjazdach). Podobnie jest w zakrętach. Możesz jechać na wyższym biegu z częściowo rozłączonym sprzęgłem bez obawy, że je przypalisz. To samo dotyczy jazdy po piasku czy błocie. W efekcie będziesz szybszy.

A jeśli w czasie endurowania zaskoczy cię przeszkoda (np. zwalone drzewo czy zarośnięty rów) nadal możesz strzelić ze sprzęgła i gładko ją pokonać. Bowiem producent oferuje pozostawienie oryginalnej klamki oraz dodanie klamki tylnego hamulca (jak w stuncie). Dzięki temu możesz hamować tradycyjnie stopą lub dłonią.   

Ścigasz się w motocrossie albo w hard enduro, a może dużo podróżujesz lub kochasz klimaty rodem z „Easy ridera”? W każdym przypadku docenisz automatyczne sprzęgło. W przypadku EXP 3.0 (od 1800 zł) nie musisz nawet zmieniać kosza i tarcz sprzęgłowych. Z kolei ceny najwyższego modelu (kompletne sprzęgło) Core EXP 3.0 wynoszą ok. 4000 zł. A zestawu do Harleya – ok. 3200 zł. Po szczegóły zajrzyj na www.olekmotocykle.pl

 

 

Kilka lat temu automatyczne sprzęgło było prawdziwą rewolucją. Zaczęło się od zestawu Z-Start Pro. Następnie Amerykanie uzupełnili ofertę o EXP (tarcza dociskowa + przekładki, sprężyny). Szczytem jest kompletne sprzęgło Core EXP 3.0. Może cię zainteresować zestaw Rekluse Radius X - w jego skład wchodzą tarcze, przekładki, sprężyny oraz tarcza dociskowa. Kosztuje on ok. 3000 zł.

Siła odśrodkowa

Amerykanie twierdzą, że działanie ich sprzęgła jest genialne w swojej prostocie – o wszystkim decyduje siła odśrodkowa: wraz ze wzrostem obrotów sprzęgło zaczyna „brać” i siła napędowa przez skrzynię biegów trafia na tylne koło. Przez ostatnie lata ludzie z Rekluse’a nie tracili czasu – dopracowywali detale (precyzja i staranność wykonania poszczególnych elementów) oraz pracowali nad doborem materiałów (m.in. aluminium, kevlar).

Z biegiem lat zupełnie zmieniono konstrukcję tarczy dociskowej. W pierwszej generacji zestawie Z-Start Pro za rozłączanie sprzęgła była odpowiedzialna tarcza, na której pod wpływem siły odśrodkowej rozsuwało się aż 30 stalowych kulek (podobnych do tych w łożyskach). W kolejnych wersjach – EXP, Core EXP i najnowszej Radius X – tarcza dociskowa została zupełnie przekonstruowana (patrz rys.poniżej). Teraz składa się ona właściwie z dwóch tarcz, które się rozsuwają dzięki temu, że pod wpływem siły odśrodkowej wysuwają się specjalne kliny. Pracują one na pokrytych kevlarem prowadnicach.





Wraz ze wzrostem prędkości obrotowej
pomiędzy tarczami przesuwają się specjalne kliny (pomarańczowe strzałki), które powodują rozsunięcie się tarcz (niebieskie strzałki) i motocykl rusza.

Spadek obrotów powoduje odwrotny skutek – napęd nie jest przenoszony. Zapomnij o szarpaniu! Teraz jazda na półsprzęgle jest dziecinnie łatwa.

Ludzie z Rekluse’a twierdzą, że ich sprzęgła są lżejsze i są podobnie trwałe jak elementy fabryczne, a w niektórych warunkach i sposobach używania nawet trwalsze od nich. Najlepszym poligonem doświadczalnym w tym temacie był tegoroczny rajd Dakar – Pela Renet (Husqvarna z Rekluse’em) zajął 7. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zmieniona w stosunku do oryginału konstrukcja sprzęgła zapewnia większy przepływ oleju, co poprawia chłodzenie. Jedyne wymaganie: regularne wymiany oleju zgodnie z zaleceniem producenta danego motocykla.

Leniwi Jankesi

Jako że ludzie zza oceanu nie lubią komplikować sobie życia, założenie  sprzęgła Rekluse nie wymaga żadnych modyfikacji elementów fabrycznych. W przypadku zestawu Core EXP 3.0 (konieczność zastąpienia fabrycznego sprzęgła tuningowym) zajmuje to ok. 30 minut. Ten model oferuje dodatkowe możliwości: 5–10 minut zajmuje przezbrojenie go z automatu na manual. Mało tego – Jankesi przewidzieli możliwość odpalenia na pych (bump start).
 
W skład Rekluse Core EXP 3.0 wchodzą: kosz wewnętrzny, tarcze z przekładkami, tarcza dociskowa, sprężyny, wysprzęglnik oraz dekiel. Ten zestaw kosztuje niemało, bo ok. 4000 zł.

Jeśli nie chcesz wydawać takiej kasy, postaw na prostszy model (tarcza dociskowa + sprężyny). Reszta sprzęgła pozostaje oryginalna. Co ważne, na miejscu pozostaje klamka sprzęgła, która nadal funkcjonuje, tzn. w dowolnej chwili możesz wysprzęglić, czy strzelić ze sprzęgła. Ta wersja jest dużo przyjaźniejsza dla kieszeni: ceny zaczynają się od 1800 zł.

Dzięki temu gadżetowi będziesz się mógł skupić na podziwianiu widoków, a zjazd na szuter czy nawet w teren będzie cię mniej stresował. Rekluse’a pochwalisz również w czasie przeciskania się przez korki w mieście. Podobnie sprawa wygląda ze sprzęgłem do Harleya. 

Jazda z automatem mniej cię zmęczy, a do tego pojedziesz szybciej i płynniej, skupiając się na wyborze toru jazdy i operowaniu gazem. W tym szaleństwie jest metoda, dlatego nie dziwi, że coraz więcej zawodników używa automatycznych sprzęgieł. Rekluse jest oficjalnym partnerem fabrycznego teamu Husqvarny, a to oznacza, że korzysta z niego nie byle kto: Graham Jarvis (hard enduro), Gautier Paulin, Max Nagl (MX GP) oraz Pablo QuantinillaPela Renet (rajdy).

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: