Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Suzuki RGV 250 Gamma - Sportowiec w cywilu - Artykuł czytelnika

Prawdziwych fanatyków wyścigów motocyklowych nigdy nie zadowalało posiadanie ‘cywilnego’ motocykla sportowego, przypominającego jedynie swą stylistyką i podstawowymi założeniami konstrukcyjnymi maszyny mknące po torach wyścigowych. Suzuki jakby od razu zrozumiało potrzeby fanów RGV 500 prezentując w 1987 roku motocykl o prawdziwie wyścigowym rodowodzie, sportowy bolid przystosowany do poruszania się po drogach publicznych – Suzuki RGV 250 Gamma.

Sportowiec w cywilu

Jest rok 1986 – na torach wyścigowych debiutuje Suzuki RGV 500 stając się jedną z najgroźniejszych maszyn w klasie 500ccm. Jego widlasty czterocylindrowy dwutakt dysponował mocą przekraczającą 185 KM, co przy masie na sucho wynoszącej 130 kg stanowiło potężne oręże do walki o cenne punkty w klasyfikacji generalnej Grand Prix. Tak jak i inne maszyny GP500, także i RGV wzbudzało podziw i pożądanie – każdy chciałby zająć miejsce w siodle bolidu Grand Prix. Prawdziwych fanatyków wyścigów motocyklowych nigdy nie zadowalało posiadanie ‘cywilnego’ motocykla sportowego, przypominającego jedynie swą stylistyką i podstawowymi założeniami konstrukcyjnymi maszyny mknące po torach wyścigowych. Suzuki jakby od razu zrozumiało potrzeby fanów RGV 500 prezentując w 1987 roku motocykl
o prawdziwie wyścigowym rodowodzie, sportowy bolid przystosowany
do poruszania się po drogach publicznych – Suzuki RGV 250 Gamma.

Ćwiartka jak połówka

Suzuki RGV 250 Gamma było dosłownie połówką RGV 500 – nie tylko ze względu na pojemność skokową, ale także na liczbę cylindrów. Jednak na tym lista różnic się kończy. Geometria ramy, gabaryty motocykla, rozstaw osi a także masa własna nie różniły się prawie wcale, co jeszcze bardziej potęgowało wrażenie jazdy wyczynowym RGV. Zgodnie z panującym w owych czasach w sporcie trendem – silnik pracował w cyklu dwusuwowym. Był on jednak tak zaawansowany technicznie, że poziomem skomplikowania przewyższał wiele czterosuwowych konstrukcji (Czytelników ciekawych technicznych smaczków zastosowanych w silniku RGV 250 odwołuję do tabeli ‘Technikalia’). Osiągi 250-ki nie pozostawiały także wiele do życzenia – zależnie od wersji moc oscylowała w okolicach 60 KM, co daje 240 KM


W rękach Kevina Schwantz’a RGV 500 zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski w 1993 roku.

z 1000 ccm pojemności skokowej! Takiego współczynnika nie osiągają żadne współczesne litrowe supersporty – jedynie motocykle MotoGP mogą pochwalić się takim wynikiem. Gdyby jednak komuś było mało, Suzuki oferowało kit (obejmujący między innymi kompletny układ wydechowy, moduł sterujący pracą silnika), który zwiększał moc widlastej 2-ki do ponad 70 KM. Znane są egzemplarze które po stosownych modyfikacjach osiągają moce rzędu 100 KM – a to już 400 KM z litra! Świadczy to o ogromnym potencjale drzemiącym w tej filigranowej 250-ce. Nieliniowa charakterystyka silnika odpowiadała także tej z motocykli wyczynowych. Zakres obrotów użytecznych rozpoczynał się przy około 8.000 obr./min. - poniżej tej wartości silnik był niezwykle ospały. Nie sprzyjało to codziennemu użytkowaniu – jednak
z założenia nie był to motocykl do jazdy na zakupy.


RGV 250 w swoim naturalnym środowisku.

Dawid i Goliat

Jako kolejny dowód możliwości tego motocykla może posłużyć test z 1993 roku przeprowadzony na torze Donnington Park, gdzie skonfrontowano Suzuki RGV 250 P z GSX-R 1100 WP. Pomimo znacznie mniejszej mocy 250-ka okazała się szybsza, szczególnie w zakrętach, gdzie niezwykle precyzyjne prowadzenie i poręczność RGV była nie do przecenienia. Zasługą tak dobrych właściwości trakcyjnych jest niezwykle lekka i sztywna aluminiowa rama, w pełni regulowany widelec upside-down (zarezerwowany w owym czasie tylko dla maszyn z najwyższej półki) oraz bananowy aluminiowy wahacz. Motocykl odznaczał się ponadprzeciętną poręcznością. Jako opozycję do osiągów silnika zastosowano z przodu dwie potężne wentylowane tarcze współpracujące
z 4-tłoczkowymi zaciskami, z tyłu zaś jedną wentylowaną tarczę i 2-tłoczkowy zacisk. Hamulce oceniano jako jedne
z najlepszych w owym czasie.


RGV 500 – zaawansowany technicznie, 2-suwowy bolid.

Niedoceniony

Pomimo doskonałych osiągów, niezwykłych własnościowości jezdnych
i wręcz entuzjastycznych opinii pierwszych użytkowników, RGV 250 nie stał się nigdy bestsellerem. Nie każdy motocyklista dosiadający tak bezkompromisowego bolidu zdawał sobie sprawę z tego, co go czeka. Wymuszona, niewygodna sportowa pozycja, twarde zawieszenie, niewybaczający błędów silnik o nieliniowej charakterystyce, twardo pracująca skrzynia biegów czy wreszcie wysokie wymagania serwisowe – to cechy którym nie każdy motocyklista był w stanie sprostać. Nie jest zatem niczym niezwykłym to,  że na rynku wtórnym można spotykać egzemplarze, które co roku zmieniały właściciela. Silnik nie wykazywał się także wysoką trwałością, szczególnie w warunkach brutalnego traktowana. To również nie powinno dziwić – w sporcie stawia się przede wszystkim na osiągi jednostek napędowych – trwałość ma drugorzędne znaczenie. Znane są przypadki kiedy to uszkodzeniu ulegały zawory płytkowe systemu SIPC i dostawały się do wnętrza cylindra. W wyniku takiej awarii często dochodziło do zablokowania tłoka, czego konsekwencją mogło być zatrzymanie tylnego koła w trakcie jazdy. Biada temu, kto w porę nie chwycił za dźwignię sprzęgła…


‘Made with the Grand-Prix Spirit’  - to hasło w przypadku tego motocykla na pewno nie jest jedynie hasłem marketingowym.

RGV 250 dzięki tym skrajnościom zyskał jednak grono zwolenników – szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie określa się go mianem motocykla kultowego. Istnieje wiele klubów oraz forów internetowych posiadaczy tego niezwykłego motocykla. Z racji doskonałej jakości komponentów i relatywnie niskiej ceny, RGV 250 jest doskonałym motocyklem do  rozpoczynania przygody z prawdziwym ściganiem. Do tej pory wiele małych teamów korzysta z tych motocykli. Można także powiedzieć, że serce ćwiartki otrzymało drugie życie, jako że bije we włoskiej Aprilii RS 250. Włoscy inżynierowie zastosowali jedynie własną elektronikę, układ zasilania oraz obudowę sprzęgła. RGV 250 produkowano przez 10 lat co roku wprowadzając zmiany, tak aby motocykl ten nie pozostawał w tyle za większym, ciągle rozwijanym 500-centymetrowym bratem.


Japońska technika zamknięta we włoskim opakowaniu – czy to nie  doskonałe połączenie?

Historia Suzuki RGV 250 Gamma jest doskonałym przykładem na to, że ulica z torem wyścigowym mają mniej wspólnego niż nam się wydaje. Niektórzy motocykliści, zdawałoby się, nie widząc żadnej różnicy – mylą te dwa różne środowiska. To co jest zaletą na obiekcie sportowym, często jest uciążliwością w normalnym użytkowaniu. Tak skrajne motocykle zawsze jednak budzą ogromne emocje – zyskują grono gorących zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Jedno jest pewne – Suzuki RGV 250 Gamma umożliwiło wielu adeptom sportów motocyklowych zdobyć pierwsze szlify, a amatorom pokazał jak ciężkim kawałkiem chleba jest rywalizacja na torze wyścigowym w siodle sportowego bolidu.

Motocykl ten nabiera także szczególnej wartości historycznej jako, że klasa 250 ccm Grand Prix, w której ścigały się dotąd 2-cylindrowe dwusuwy, w sezonie 2010 zostanie zastąpiona klasą Moto2 – 600-centymetrowych czterosuwów.



zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Prawdziwych fanatyków wyścigów motocyklowych nigdy nie zadowalało posiadanie ‘cywilnego’ motocykla sportowego, przypominającego jedynie swą stylistyką i podstawowymi założeniami konstrukcyjnymi maszyny mknące po torach wyścigowych. Suzuki jakby od razu zrozumiało potrzeby fanów RGV 500 prezentując w 1987 roku motocykl o prawdziwie wyścigowym rodowodzie, sportowy bolid przystosowany do poruszania się po drogach publicznych – Suzuki RGV 250 Gamma.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:03:03
  • avatar
    zgłoś
    Witam :) Jestem posiadaczką tego motocykla , jest wyjątkowy :)!!!! A teraz wiem o nim jeszcze więcej , pozdrawiam mf.
    monterkaf, 2010-08-12 15:04:59
  • avatar
    zgłoś
    Bardzo Ciekawy temat! sporo się dowiedziałem o RGV 500 oraz 250. sądziłem ze to zapomniany motocykl a jednak do dziś o nim się pamięta
    szajbus600, 2010-03-21 16:18:22
  • avatar
    zgłoś
    Zajebisty tekst, pełen szacun! Nie przepadam za sportowymi maszynami ale to przeczytałem z zainteresowaniem. Jasno, nie za długi i na temat. Szacun!
    Fazer666, 2010-03-10 15:34:08