Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.5

Systemy komunikacji Bluetooth

Wygląda na to, że minęły już czasy, gdy motocyklista w podróży był skazany jedynie na własne towarzystwo. Wszystko za sprawą Bluetootha.

Wygląda na to, że minęły już czasy, gdy motocyklista w podróży był skazany jedynie na własne towarzystwo. Wszystko za sprawą Bluetootha.

Lecimy grubo ponad setkę, gość w błękitnej Subarynie zbliża się, cisnąc lewym pasem. Sportowy wydech ryczy, na nosie kolesia lśnią okulary przeciwsłoneczne, w brwi kolczyk, na włosach błyszczy żel. Dosiadający beemki kumpel rzuca krótkie: „No to zobaczmy, co potrafi sz” i spina 200 koni swojego motocykla. Obie maszyny ostro przyspieszają. Bike z prawej, auto z lewej – oba sprzęty znikają, mknąc w stronę horyzontu. „Nie rozłączaj się…” – mówię. „Nie rozłączam, widzę cię w lusterku…”. „Ooo, gostek wymięka! A gdzie ty właściwie jesteś?”. Głos brzmi czysto i wyraźnie, nie jak dźwięk z krótkofalówki, ale jak rozmowa telefoniczna prowadzona z domowej kanapy.




















Bluetooth w kasku to sprawa sprzed niecałych 10 lat. Ta nowość wzbudziła spore zainteresowanie, bo dzięki niej podczas jazdy motocyklem można było pogadać, gdzieś zadzwonić czy posłuchać muzyki. Umożliwiały to (i nadal umożliwiają) również specjalne systemy radiowe, jednak bluetoothowa komunikacja cyfrowa jest wygodniejsza.

Bez kabla
Początkowo systemom Bluetooth dolegały średniej jakości akustyka i niewielki zasięg. Co prawda rozmowa między jeźdźcem a pasażerem nie stanowiła problemu, ale w przekazie dźwiękowym między dwoma motocyklistami jadącymi w odległości większej niż kilkadziesiąt metrów dominowały trzaski i szumy. Dodatkowe urządzenia – takie jak telefon, odtwarzacz MP3 czy nawigacja – lepiej było podłączać kablem niż bezprzewodowo, bo tylko tak informacje pewnie docierały do celu.

We współczesnych produktach komunikacja cyfrowa zrobiła ogromne postępy. Najciekawsze rozwiązania – określane jako plug-and-play – zawierają kompletne systemy, czyli na gotowo wyposażone kaski, w których od razu można (przynajmniej teoretycznie) rozpocząć nawijkę. Probiker oferuje właśnie coś takiego. Zabawa jednak kończy się na autostradzie (patrz: wyniki testu). Największa wada kompletnych systemów polega na tym, że człowiek jest skazany na określony modelu kasku. Firma BMW zdołała jej uniknąć: przeznaczony do współpracy z Bluetoothem kask System 6 jest pierwszorzędnie wytłumiony i razem z dobrym systemem komunikacyjnym (dostarczanym przez firmę Cardo) zapewnia wyśmienitą jakość dźwięku.

Wszędzie gadka
Interesujące są także systemy akcesoryjne – na przykład Midland i Cardo. Każdy z nich, dodany do kasku, sprawia, że można spokojnie pogadać za równo w mieście, na szosie, jak i na autostradzie. Jeźdźcy małomówni natomiast mogą dzięki nim słuchać komunikatów nawigacji, muzyki albo nasłuchiwać informacji radiowych o sytuacji na drodze. Trzeba jednak uważać, bo w zestawach akcesoryjnych zdarza się, że mikrofon i słuchawki, najczęściej w formie cienkich padów do wklejenia lub przymocowania na rzep, nie zawsze dobrze komponują się z wnętrzem kasku. Dlatego nie da się ich czasem przymocować w optymalnym miejscu, przez co pojawia się ryzyko utraty jakości dźwięku. Oprócz tego elementy te mogą nieprzyjemnie uwierać lub wrzynać się w uszy. Żeby więc w nieprzemyślany sposób nie grzebać w kasku, lepiej zasięgnąć porady sprzedawcy i poprosić go o pomoc w zamontowaniu systemu.

Do jazdy w ruchu miejskim i komunikacji z pasażerem nadają się wszystkie testowane Bluetoothy – stwierdzili jeźdźcy testowi. Zdziwili się natomiast bardzo, jak szybko niektóre z systemów wymiękły podczas umiarkowanego dzidowania po autostradzie (Caberg, Probiker, HJC). Jeśli bowiem przekaz można porównać do wydłubanego z kroniki filmowej komunikatu o nalocie bombowców, nadawanego przez trzeszczące radio, lub transmisji z okrętu walczącego ze sztormem, to nowoczesna forma cyfrowego przekazu nie ma większego sensu.

skąd Bluetooth wziął swoją nazwę?

Co wspólnego ma niebieski ząb ze sposobem nawiązywania połączenia między urządzeniami elektronicznymi? Określenie Bluetooth nie jest pomysłem sprytnego dentysty, lecz nawiązaniem do króla Danii Haralda I, który w X wieku zjednoczył skłóconych Duńczyków i Norwegów. Jego przydomek Blatand po angielsku brzmi Bluetooth (po polsku Sinozęby) i stał się określeniem dla opisania „jednoczenia” urządzeń elektronicznych (laptopów, smartfonów, odtwarzaczy MP3 itp.). Wymiana danych przez Bluetootha odbywa się, podobnie jak praca kuchenki mikrofalowej, w niewymagającym specjalnej licencji pasmie 2,4 GHz i na krótkim zasięgu. Urządzenia partnerskie identyfikują się przez indywidualny numer seryjny – jeśli z powodu zbyt dużej odległości urządzenia się rozłączą, mogą połączyć się ponownie, kiedy wejdą w swój zasięg, który w zależności od mocy nadawczej może wynieść nawet powyżej 1 km.     
Duże ułatwienie: nawigacja, komórka i zestawzamontowany w kasku, połączone Bluetoothem.

Na zasięgu
Generalna uwaga: należy popracować nad poprawieniem zasięgu. Najlepsze zestawy działają na odległość około 1 km, co wystarczy, by odpowiednio wcześnie ogłosić przerwę na tankowanie lub przekazać informację o następnym zjeździe. 100 metrów to za mało – przyda się co najwyżej w nauce jazdy.

Motocyklowi konserwatyści być może ocenią Bluetootha jako zbędny bajer, który szkodzi przyjemności z jazdy. Dla wszystkich innych jednak oznacza on poprawę komfortu podróży. Oczywiście pod warunkiem, że wybierze się właściwy system.

Wygląda na to, że minęły już czasy, gdy motocyklista w podróży był skazany jedynie na własne towarzystwo. Wszystko za sprawą Bluetootha.

Lecimy grubo ponad setkę, gość w błękitnej Subarynie zbliża się, cisnąc lewym pasem. Sportowy wydech ryczy, na nosie kolesia lśnią okulary przeciwsłoneczne, w brwi kolczyk, na włosach błyszczy żel. Dosiadający beemki kumpel rzuca krótkie: „No to zobaczmy, co potrafi sz” i spina 200 koni swojego motocykla. Obie maszyny ostro przyspieszają. Bike z prawej, auto z lewej – oba sprzęty znikają, mknąc w stronę horyzontu. „Nie rozłączaj się…” – mówię. „Nie rozłączam, widzę cię w lusterku…”. „Ooo, gostek wymięka! A gdzie ty właściwie jesteś?”. Głos brzmi czysto i wyraźnie, nie jak dźwięk z krótkofalówki, ale jak rozmowa telefoniczna prowadzona z domowej kanapy.

















Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Wygląda na to, że minęły już czasy, gdy motocyklista w podróży był skazany jedynie na własne towarzystwo. Wszystko za sprawą Bluetootha.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:16:08
  • avatar
    zgłoś
    Dzięki za świetny pomysł. Jak tylko dostaniemy kilka zestawów rożnych interkomów, postaramy się je połączyć w sieć.
    ~Jacek, 2012-03-23 11:39:05
  • avatar
    zgłoś
    a ktokolwiek próbował czy można sparować ze sobą rózne sytemy, przykadowo n-com z bt next albo z cardo G4. Czy łącznosc jest realizowana tylko w obrebie jednego systemu - cardo z cardo, midland z midlandem itp ???
    Mlynarz, 2012-03-23 08:33:37
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij