Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.7

Test opon Pirelli Angel ST

To był ciekawy pomysł: Pirelli postanowiło przetestować trwałość nowych opon sportowo-turystycznych Angel ST podczas próby bicia rekordu prędkości w jeździe 24-godzinnej.

Bicie rekordu odbyło się w połowie marca we Włoszech na torze Nardo koło Lecce. Ponieważ jego okrążenie ma aż ponad 12 km długości, umożliwia naprawdę szybką jazdę. Do zabawy zaproszono 15 motocyklistów i dziennikarzy z różnych krajów. Polskę reprezentował ścigant Bartek Wiczyński, który w MP startuje na Pirelli.

Rekord prędkości w jeździe 24-godzinnej postanowiono ustanowić w dwóch oficjalnych klasach FIM. Kawasaki GTR 1400 walczyło w kategorii 1351-2000 cm3, a Suzuki Hayabusa w klasie sprzętów 1001-1350 cm3. Niestety, Kawa odmówiła współpracy po 12 godzinach, ale ponieważ zawodnik doprowadził motocykl do mety, padł rekord prędkości w jeździe 12-godzinnej. Wynosi on 208,573 km/h. W tym czasie Kawa przejechała 2502 km. Natomiast Hayabusa, która pokonała 5137 km, dojechała do mety i ustanowiła rekord 24-godzinny z średnią prędkością 213,961 km/h.


grubo ponad 2 paki – to było konieczne 
 
Przed biciem rekordu sprawdzono prędkościomierze obu motocykli. Technicy Pirelli wyliczyli bowiem, że aby padł rekord, zawodnicy muszą utrzymywać stałą prędkość 230 km/h. Brano tu pod uwagę oczywiście tankowania, które odbywały się tradycyjnie, z kanistra, a nie za pomocą urządzenia do szybkiego tankowania, jakie stosuje się w Endurance.
Okazało się, że zegary obu maszyn przy rzeczywistej prędkości 230 km/h wskazują 250 km/h. Taką więc prędkość, patrząc na liczniki, mieli utrzymywać uczestnicy testu, którzy zmieniali się co 30 minut.
Lekko nachylony do środka tor powodował, że przy tej prędkości motocykle jechały w lekkim złożeniu, ale ponieważ ma on ogromną średnicę, wrażenie było takie, jakby sprzęty jechały na wprost.  

Nowe sportowo-turystyczne Pirelli Angel ST wytrzymały test bez najmniejszych problemów. Przednia wyglądała jak nowa, a tylna była niewiele zużyta – nie ukazał się nawet diabełek. O jakiego diabełka chodzi? Otóż w nowych włoskich gumach na środku bieżnika wytłoczony jest wizerunek aniołka (angel = anioł). Gdy opona zostanie nieco zużyta, odsłania się diabełek. Ma to przedstawiać dwoistość natury Angel ST – są potulne jak anioł, ale gdy trzeba, trzymają się asfaltu niczym sam diabeł…

Następnego dnia jeźdźcy testowi przejechali różnymi motocyklami ponad 300 km po krętych drogach włoskiej Apulii, sprawdzając, jak Angele ST sprawują się w warunkach normalnego użytkowania. Zastrzeżeń nie było.

rekord na zawołanie 
 
 Bartek Wiczyński, 25 lat, startuje 12 lat. W 2000 r. mistrz Polski w „125”, w 2005 w SST 1000. W 2008 r. wicemistrz Polski w SST 1000 (Honda).
„Nowy rekord ustanowiliśmy bez większych problemów. Przejechałem swoje pół godziny na Kawasaki i później na Suzuki. Ponieważ jechało się praktycznie na wprost, mógłbym to robić z większą prędkością. Ale nakazane było licznikowe 250 km/h, więc tyle trzymałem. To było słuszne, bo Kawasaki nawet tego nie wytrzymało i przytarło się. Po teście przednia opona była praktycznie nówka, a tylna ledwo co starta. Następnego dnia przejechaliśmy 300 km po zwykłych szosach na różnych motocyklach – robiąc zmiany.
Do nowych Pirelek nie mam żadnych zastrzeżeń. Cały czas trzymały bardzo dobrze, i to na różnych nawierzchniach, nawet na zabrudzonych. Ale niestety nie spadła ani kropla deszczu i nie sprawdziłem przyczepności na mokrym. Szkoda, bo podobno są wtedy rewelacyjne”.



zobacz galerię

Zobacz również:
Za sześciopak na brzuchu ona na pewno cię doceni, za sześciopak w lodówce wdzięczni będą ci kumple, ale najfajniejszy sześciopak to taki, który ma dwa koła i stoi w garażu. W naszym porównaniu stają Benelli 750 Sei, BMW K 1600 GT, Horex VR6 Roadster, Honda CBX i Gold Wing F6B oraz Kawasaki Z 1300.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij