Motocykl poleca:

7 nakedów w teście: Siła argumentów

Poleć ten artykuł:

Mega test 7 nakedów: Aprilia Tuono V4 R, BMW S 1000 R, Ducati Monster 1200 S, KAWASAKI Z 1000 Special Edition, KTM 1290 Super Duke R, MV Agusta Brutale 1090 RR, Triumph Speed Triple. Zobacz, który okazał się najlepszy.

Test porównawczy 7 nakedów Zobacz całą galerię

Coś wisi w powietrzu. Podczas gdy segment sportowych maszyn przeżywa chwile słabości, grupa megamocnych nakedów garściami czerpie z rozwiązań rodem ze sportu.

Power naked – te słowa oddają istotę motocykla, który ma tylko to, co niezbędne do jazdy, a do tego jest obdarzony potężną mocą. Świat tych maszyn zaczyna się od 135 KM (Triumph Speed Triple), a jako że sprzęty są pozbawione owiewek, maksymalna prędkość schodzi na dalszy plan. Bardziej liczą się inne rzeczy. W teście sprawdzimy wspomnianego Triumpha, cztery nowości: BMW S 1000 R, Ducati Monstera 1200 S i KTM-a 1290 Super Duke R, Kawasaki Z 1000 Special Edition oraz solidnie zmodyfi kowaną Aprilię Tuono V4 R.

Czas włożyć kaski, poprawić rękawice i brać się do roboty. Kierunek – francuskie przedmurze Alp, gdzie sztachniemy się wiosennym powietrzem, przekroczymy kilkanaście przełęczy, pokonamy setki najrozmaitszych winkli i najważniejsze – wyjeździmy się do syta i to na siedmiu power nakedach!

Aprilia Tuono V4 R
Masz ochotę na trochę sportowych emocji? Nie ma sprawy, właśnie dlatego Aprilia pozbawiła superbike’a RSV4 owiewek, zostawiając jednak wszystko to, co najpotrzebniejsze, czyli fantastyczny silnik V4. Owszem, skastrowano go do 170 KM, ale przecież taka moc powinna aż nadto wystarczyć w każdej sytuacji na drodze. Aprilia jednoznacznie daje do zrozumienia, że jej specjalnością jest szybki atak. Siedzisz na wąskim, ale wygodnym siodle, a tułów pochylasz w kierunku nisko zamontowanej kierownicy, nogi w kolanach zaś są ugięte w sportowym stylu. Słowem, pełna gotowość do łykania kolejnych winkli.

Ten sprzęt z niesamowitą precyzją trafi a w punkt wejścia w zakręt i z niezachwianą pewnością tnie łuki niezależnie od promienia, ze spokojem przyjmując korekty toru jazdy. Taki jest efekt na nowo w tym sezonie zestrojonych zawieszeń i nowego widelca Sachsa. Teraz filtruje on nierówności nawierzchni znacznie lepiej niż jego bardziej bezkompromisowi w tej kwestii poprzednicy.

Gotowa do walki jest też widlasta czwórka Tuono. Ten silnik ma mocny charakter, który wzmacnia ochrypły, wywołujący gęsią skórkę gang, na wysokich obrotach przechodzący w piekielny ryk. W dalszym ciągu jego mocną stroną jest druga połowa skali obrotomierza. Na niskich obrotach wprawdzie nie zwija asfaltu, za to oddaje moc w dający się dobrze kontrolować sposób. Tuono częściej niż reszta grupy bierze ciasne winkle na pierwszym biegu. Niewiele pomaga w tej sprawie krótsze zestrojenie pierwszych trzech biegów. Na szczęście reakcje na zmiany obciążenia są teraz łagodniejsze i poprawiła się kultura pracy.

Na wyższych obrotach robi się naprawdę gorąco. Żeby okiełznać tego diabła, do dyspozycji jeźdźca oddano cały arsenał elektronicznych systemów wsparcia: od kontroli wheelie począwszy, przez ośmiostopniową, łatwą w obsłudze kontrolę trakcji i świetnie pracujący ABS Boscha, na quickshifterze gwarantującym pewną zmianę biegów na najwyższych obrotach kończąc. Wszystko jest tu podporządkowane dynamice jazdy: Tuono powstał, by prężyć muskuły. Lansik zostawia innym.

Rachunek za to zapłacisz przy dystrybutorze. 6,7 litra na setkę, i to bez nadmiernego pałowania, to niemało. Ale tak to właśnie jest ze sportowymi pociskami: wyczynowcy muszą dużo pić i od czasu do czasu przełykać gorzką pigułkę. Tuono jest koncepcyjnie bardzo zbliżony do BMW, jednak brak mu tego ostatniego szlifu, jaki ma beemka. Szkoda, bo ten fascynujący sprzęt zasługuje na więcej niż piątą pozycję.

BMW S 1000 R
Pomysł na S 1000 R jest taki sam, jak na Tuono: zabrać owiewki, założyć szeroką kierę i oto gotowy naked z przecinaka. Zmiany w stosunku do S 1000 RR są minimalne: 10 mm mniejszy skok tylnego zawiasu, wynikający z tego o 0,8° mniejszy kąt pochylenia główki ramy, oś wahacza osadzona w ramie o 3 mm niżej i oś koła przesunięta do tyłu o 22 mm. Jeśli chodzi o silnik, też nie przesadzono z modyfikacjami. Węższe kanały dolotowe, zmienione czasy sterowania, nieco niższy stopień sprężania (12,1:1 zamiast 13:1) oraz zmodyfikowany kolektor dolotowy – wszystko to są stare, sprawdzone metody pozwalające zmienić wysoko kręcący piec superbike’a w elastyczniejszy napęd nakeda.

Pytanie: czy to wystarczy? Jest ono o tyle na miejscu, że dwa drapieżniki, czyli nowy Monster i KTM 1290 Super Duke, mają ochotę zdominować resztę stada mocnych nakedów. S 1000 R wydaje się tym nie przejmować.

Ryk z jego komina jest mocny i głośniejszy niż brzmienie pozostałych maszyn. Za dźwiękiem idą czyny. Fantastycznie zestrojona rzędowa czwórka świetnie reaguje na polecenia manetki gazu z systemem ride-by-wire. Na pierwszych metrach pozwala sunąć przez winkle, kręcąc niewiele ponad 2000 obr/min, unikając większych wibracji i szarpania, czyli reakcji na zmiany obciążenia. Potrafi przy tym w mgnieniu oka zmienić spokojne oblicze w szatańską maskę. Wystarczyło, żeby beemka wystrzeliła z zakrętu, aby reszta testowanych sprzętów, która do 140 km/h dotrzymywała jej kroku, odpadła. Na hamowni zmierzyliśmy 168 KM (S 1000 RR ma 200 KM). Obniżoną moc z nawiązką rekompensuje wyższy nawet o 20% niż w S 1000 RR moment obrotowy.

Swoje dodają inne elementy, które golas przejął od sportowego kuzyna. Na przykład quickshifter. Wymaga on wprawdzie mocniejszej lewej stopy, mimo to zapinanie biegów to bajka. Albo cztery tryby jazdy (Rain, Road, Dynamic, Dynamic Pro), które pozwalają według własnych upodobań ustawić ABS, reakcję na gaz i kontrolę trakcji. Albo podwozie: wciśnięcie guzika trzystopniowo dostraja półaktywne zawieszenia Sachsa do warunków drogowych. W rezultacie motocykl jak przyspawany trzyma się toru jazdy i dzięki neutralnemu prowadzeniu, dobremu zestrojeniu zawieszeń, najmniejszej w tym gronie masie (207 kg) i rewelacyjnie dozowalnym hamulcom odjeżdża konkurencji. Ponieważ i cena (od 53 400 zł) utrzymuje się w granicach przyzwoitości, beemka jest poważnym kandydatem do zwycięstwa.

Tagi: test porównawczy | Aprilia | Aprilia Tuono | BMW | BMW S 1000 R | Ducati Monster 1200 | Kawasaki Z 1000 | KTM 1290 Super Duke R | MV Agusta Brutale 1078 RR | Triumph Speed Triple

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij