Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Alpen Masters 2008 (cz. 1)

Po raz kolejny w pobliżu przełęczy Galibier we Francji 20 tegorocznych motocykli rywalizuje o tytuł Króla Alp. Która maszyna zasłuży w tym roku na miano sprzęta najlepszego na winkle?

Maszyna nagle zaczyna wierzgać jak dziki ogier. Przednie koło skacze na nierównościach, to samo dzieje się z tyłu, ABS zgłupiał. Wiraż wręcz rzuca się na jeźdźca, który sekundę wcześniej musiał siłą i balansem ciała wtłoczyć sprzęta w zakręt. Co się stało? Przecież to niemożliwe, żeby tutaj, wysoko w Alpach, w motocyklu obudził się diabeł! Na równinie zachowywał się grzecznie, podczas jazd testowych nie zwracał na siebie uwagi. Ale przecież tutaj jest zupełnie inaczej. Szosy są garbate, w asfalcie jest mnóstwo wyrw i dziur, co chwilę wjeżdża się albo na lepszy, albo na gorszy odcinek. Do tego dochodzą poprzeczne kanaliki niczym zmarszczki wyżłobione w nawierzchni przez wodę i odłamki skał na jezdni, krowie placki i stada owiec, świstaki i rowerzyści, o samochodach nie wspominając.


Trasa testu  
 
Mała miejscowość Les Verneys, położona na wysokości 1548 m n.p.m. start i meta liczącej 170 km trasy leży w idealnym miejscu (patrz: mapki na sąsiedniej stronie). Od hotelu Le Relais du Galibier, na 5-kilometrowym odcinku, szosa biegnie lekko pod górę, co umożliwia rozgrzewkę. Trzy wykute w urwistej skale serpentyny zwiastują pierwszy stromy podjazd ku Col du Galibier. Na kolejnych 10 km szorstka, przyczepna wstęga asfaltu wije się wśród szarego granitu. Po 15 minutach osiąga się Col du Galibier 1 na wysokości 2645 m, potem na uczestników testu czeka pełna nierówności droga w dół ku Col du Lautaret 2 (2058 m). Tu po raz pierwszy przydały się dobre hamulce.

Kolejnych 36 km do Le Bourg-d’Oisans 3, wiodących malowniczymi serpentynami po dobrym asfalcie, trwa dobre pół godziny. Wtedy testowane motocykle po raz pierwszy mają okazję wykorzystać najwyższy bieg. Z powodu złej jakości nawierzchni zawieszenia niektórych sprzętów przeszły ostry sprawdzian. Na tym odcinku średnia prędkość rośnie z 62 do 68 km/h. Gdyby nie parę miejsc, gdzie naprawiano drogę, mogłaby być wyższa.

Powyżej Le Bourg-d’Oisans mieści się znany ośrodek sportów zimowych L’Alpe d’Huez. Jest tam meta jednego z etapów Tour de France. Testujący zostawiają tę miejscowość z prawej strony i przez zalesioną okolicę śmigają w stronę oddalonego o ponad 30 km Col de la Croix de Fer 4. Na wysokości 2067 m osiągają przełęcz, z której rozpościera sie widok na Mont Blanc. Średnia prędkość na wysokości 1347 m n.p.m.: dumne 66 km/h.

Potem trasa sprzyja poręcznym motocyklom z porządną rezerwą resorowania. Za Entraigues droga wiodąca w dół ku Col du Mollard 5(1638 m) jest bardzo wąska, ma garby i pęknięcia spowodowane przez mróz oraz wyrwy, jest brudna i pełna niespodzianek. Na 46 zakrętach i wobec ponad 1000-metrowej różnicy wysokości w drodze do St. Jean-de-Maurienne 6 każdy kilogram nadwagi ma podwójne znaczenie. Średnia prędkość spada poniżej 49 km/h, hamulce są męczone aż do granic możliwości. W ubiegłym roku heble Moto Guzzi Norge okazały się tu za słabe. W tym roku nie wytrzymał tego tylny hamulec Triumpha Rocketa III Touringa.

Dojazd do St. Jean-de-Maurienne zajmuje trochę czasu, potem następuje kręty odcinek z licznymi szybkimi kombinacjami zakrętów, połączony ze stromą wspinaczką na Col du Télégraphe 7 (1566 m). To kolejna poważna próba dla motocykli. Około 140 metrów różnicy poziomów w dół do Valloire to już pryszcz. Niedługo później osiągamy metę w Les Verneys. Czas jazdy: 2 godziny i 42 minuty, średnia prędkość prawie 60 km/h, pokonana różnica poziomów – 3948 metrów.

 

Wyzwania stojące przed człowiekiem i motocyklem są w Alpach znacznie większe. Jak to w górach. Ponadto, górskie podróże często odbywa się we dwoje i z bagażem. To dodatkowo obciąża zawieszenia. Nie lepiej mają silniki zasilane gaźnikami – tracą część mocy, czasami atakuje je czkawka i słabiej reagują na gaz, bo przygotowanie mieszanki w rozrzedzonym powietrzu nie funkcjonuje optymalnie. Natomiast nowoczesne jednostki napędowe z wtryskiem nawet na 3000 m n.p.m. nie mają praktycznie żadnych problemów.

    Własna ekipa testowa
       
Sigi Güttner, 70 lat
Nie wie, co to strach przed odkręcaniem gazu do oporu.
Karsten Schwers,36
Pod Galibier lubi podjeżdżać także pojazdem bez silnika.
Rolf Henniges, 43
Redaktor działu testów, globtroter i połykacz kilometrów.
Rainer Froberg, 44 Przewodnik stada, facet od wszystkiego w Alpen Masters.
Sven Loll, 35
Fotograf i jeździec, zawsze stylowy, zawsze w kancik.
Peter Mayer, 48
Redaktor działu testów, były uczestnik crossowych MŚ.
Gert Thöle, 52
Szef testów, w życiu ceni szczególnie szalone chwile.
Norbert Kappes, 54 Redaktor do zadań specjalnych, od 30 lat testuje.


Zaproszeni dziennikarze 
       
MOTOREVIJA
Chorwacja
Kristijan Ticak, 35
Na test dojechał skuterem 1700 km.
MOTORRAD
Szwecja
Fredrik Lundgren, 53
Lubi ciężkie sprzęty z dużym powerem.  
MOTOCICLISMO
Hiszpania
Sergio Romero, 30
Na test przyjechał prosto z Tourist Trophy.  
INMOTO
Włochy

Andrea Toumanianz
Nigdy nie śpi: w dzień testuje, w nocy pisze.  
MOTOPLUS
Holandia
Jeroen Hidding, 33

Góry zna jak własną kieszeń.  

Ponieważ coraz więcej bikerów może zakosztować jazdy w wysokich górach, nie narażając się na kłopoty, wysokie przełęcze, jak Galibier czy la Croix de Fer, stają się miejscami spotkań. Przed restauracjami w dolinach w ciasnych rządkach tłoczą się najrozmaitsze motocykle. Oprócz chęci sprawdzenia się, motocyklistę z nizin ciągną w Alpy również chęć spróbowania specyficznej jazdy po górach i wspaniałe widoki. Stąd wziął się pomysł na Alpen Masters – imprezę, która w tym roku odbyła się po raz czwarty. Zasadniczo chodzi o sprawdzenie motocykli różnych kategorii pod kątem przydatności w wysokich górach. Tak jak w latach poprzednich i jak w prawdziwym życiu, reprezentowane są wszystkie gatunki – od supersportów po potężne turystyki. Zasadniczo uwzględniono nowe modele z rocznika 2008. Niezmodernizowane motocykle, które wcześniej brały udział w imprezie, musiały zostać w domu (patrz tabela poniżej). Jedyny wyjątek stanowi ubiegłoroczny zwycięzca. W ten sposób do finału automatycznie awansował PBMW R 1200 R. Jego rywalami zostało pięć maszyn, które zwyciężyły w swoich grupach.

W dwóch pierwszych edycjach Alpen Masters motocykle konkurowały na trasie wytyczonej wokół Stilfser Joh. W tym i w poprzednim roku punktem startu 170-kilometrowej trasy testu jest francuska miejscowość Les Verneys u podnóża przełęczy Galibier w pobliżu Grenoble. 13 jeźdźców dostało do męczenia 20 maszyn, które producenci zaczęli sprzedawać w tym roku. W ten sposób Alpen Masters to największy na świecie test nowych motocykli.




Przegląd uczestników dotychczasowych Alpen Masters: w 2005 roku podzieliliśmy motocykle na cztery grupy, golasy dołączyły w 2006 roku. Ciekawe, że do finału nigdy jeszcze nie awansowały ani Yamaha, ani Kawasaki. W ostatniej rundzie najczęściej występowały BMW, Honda i Suzuki. W 2005 roku niespodziewanie wygrało Suzuki V-Strom 650, które rok później obroniło tytuł. Czy uda się to również BMW R 1200 R?

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Po raz kolejny w pobliżu przełęczy Galibier we Francji 20 tegorocznych motocykli rywalizuje o tytuł Króla Alp. Która maszyna zasłuży w tym roku na miano sprzęta najlepszego na winkle?
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:54:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij