Motocykl poleca:

Alpen Masters 2008 (cz. 2)

Poleć ten artykuł:

W 2. części Alpen Masters najpierw decydujemy, który z big bike’ów i enduro/ funbike’ów wchodzi do finału. Potem – która z sześciu finałowych maszyn jest w tym roku Królem Alp.
Zobacz całą galerię

Nie ma to, jak zanurzyć się w innym świecie, zapomnieć o niekończących się prostych, kolumnach ciężarówek i lawinach blachy. W Alpach wszystko wygląda inaczej. Tutaj, z dala od głównych szlaków, nie ma problemu ze znalezieniem spokoju, mnóstwa fantastycznych zakrętów oraz frajdy. A wszystko to rozgrywa się we wspaniałej scenerii. Dlatego motocykliści z całej Europy od lat ciągną w Alpy. Na przełęczach włoscy wyznawcy supermoto bez kłopotu znajdują wspólne tematy ze Szwedami dosiadającymi cruiserów, francuscy szlifierze kolan z ubranymi w goretexy turystami z Niemiec itp. A to dlatego, że wszyscy przeżywają tam bardzo przyjemne chwile.


Trasa testu

 
Od hotelu w Les Verneys (1548 m n.p.m. – start i meta) pierwsze 5 km biegnie lekko pod górę. Potem trzy wykute w skałach serpentyny zapowiadają pierwszy stromy podjazd ku Col du Galibier. Na kolejnych 10 km wstęga przyczepnego asfaltu wije się wśród szarych granitów. Po 15 min mamy Col du Galibier 1(2645 m), potem nierówny zjazd ku Col du Lautaret 2 (2058 m). Kolejnych 36 km do Le Bourg-d’Oisans 3, wiodących malowniczymi serpentynami po dobrym asfalcie, trwa dobre pół godziny. Wtedy testowane motocykle po raz pierwszy mają okazję wykorzystać najwyższy bieg. Powyżej Le Bourg- -d’Oisans mieści się znany ośrodek sportów zimowych L’Alpe d’Huez.
Testujący zostawiają tę miejscowość z prawej strony i śmigając w stronę oddalonego o ponad 30 km Col de la Croix de Fer 4 (2067 m), osiągają przełęcz, z której rozpościera się widok na Mont Blanc. Za Entraigues droga wiodąca w dół ku Col du Mollard 5 (1638 m) jest bardzo wąska, ma garby i pęknięcia. Na 46 zakrętach i wobec ponad 1000-metrowej różnicy wysokości w drodze do St. Jean-de-Maurienne 6 każdy kilogram nadwagi ma podwójne znaczenie. Potem następuje kręty odcinek z licznymi kombinacjami szybkich zakrętów, połączony ze wspinaczką na Col du Télégraphe 7 (1566 m). Około 140 m różnicy poziomów w dół do Valloire to już pryszcz. Zaraz potem – meta. Długość trasy: 170 km, czas jazdy: 2 godz. i 42 min, średnia prędkość prawie 60 km/h, sumaryczne przewyższenie – 3948 m.




Ta przyjemność była też udziałem ekipy testowej, która w Alpach przez cały tydzień z dziką radością ujeżdżała 20 najnowszych maszyn, podzielonych na pięć kategorii. Takie porównanie przeprowadzono już po raz czwarty. Jak co roku, o zwycięstwo w grupach rywalizowały najnowsze wersje maszyn. Żaden model nie może wziąć udziału po raz drugi, chyba że przed sezonem poddano go znaczącej modernizacji albo wprowadzono istotne zmiany techniczne. Nagrodą za zwycięstwo w grupie był awans do rozgrywki finałowej. Stawkę finalistów Alpen Masters 2008 uzupełnił ubiegłoroczny Król Alp, czyli BMW R 1200 R. Dodatkowym smaczkiem związanym z udziałem tego sprzęta w finale było to, że Niemcy bardzo chcieli, aby dorównał on Suzuki V-Stromowi 650 – zwycięzcy z lat 2005 i 2006.

Po motocyklach uniwersalnych, sportowych i sportowo-turystycznych, opisanych w MOTOCYKLU 9/2008, w tym numerze przedstawiamy ostatnie dwie grupy. Na zakończenie opisujemy rozgrywkę w wielkim finale. O końcowej kolejności decydowały nie punkty, lecz indywidualne oceny sześciu jeźdźców.

Big bike'i 

Honda CB 1000 R, KTM 990 Super Duke, Moto Morini Corsaro 1200 Veloce, Suzuki B-King


Enduro/Funbike'i 

 Aprilia SMV 750 Dorsoduro, BMW R 1200 GS, Honda Transalp, Yamaha XT 660 Z Tenere


Finał

Zwycięzcy pięciu grup zmierzą się z obrońcą tytułu – BMW R 1200 R. Kto zostanie Królem Alp 2008?


 


Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij