Motocykl poleca:

Alpen Masters 2009 – uniwersalne: Aprilia SL 750 Shiver GT, Suzuki Bandit 650, Triumph Bonneville SE, Yamaha XJ6 Diversion

Poleć ten artykuł:

Jedna z zalet maszyn uniwersalnych polega na tym, że świetnie prowadzi się je w każdych warunkach. Nie musi to wcale oznaczać, że są one do bólu przewidywalne czy nudne.
alpenmasters-2009-uniwersalne-12-main-1024.jpg Zobacz całą galerię

Wystarczyło dojechać do pierwszej przełęczy, aby jeźdźcy testowi wyrobili sobie pierwsze opinie o tych maszynach. Np. Bonneville już na pierwszej kombinacji zakrętów pokazał mistrzostwo godne „You can dance”: z lewej skały, z prawej urwisko, a w środku szosa, po której Triumph jak po sznurku przechodzi z jednego złożenia w drugie. Gdy z naprzeciwka nadjeżdża autobus, w maksymalnym złożeniu bierze lewy zakręt mocno od zewnętrznej, będąc o szerokość dłoni od pobocza. Jego poręczność wywołuje u jeźdźca tym większy zachwyt, im większy był jego wcześniejszy sceptycyzm. Tradycyjna geometria podwozia (mocno pochylona główka ramy, duże rozstaw osi i wyprzedzenie) świetnie współpracuje z wąskimi oponami.

Bonnie został królem serc
...ale nie znaczy to, że jest bez wad. Trzeba wspomnieć o skromnym komforcie, za który należy winić niewielki skok tylnych sprężyn (106 mm), oraz chudą tapicerkę kanapy. Dalej: 67 KM, 865 cm3, 227 kg masy – to nie powala. Podobnie jak za mały prześwit w złożeniu.

O wiele lepiej wypadł Bandit 650, a przede wszystkim XJ6 Diversion. Bandit, dzięki większej o 56 cm3 pojemności, zaprezentował się najlepiej w próbie, w której maszyny z pasażerem przyspieszały na drugim biegu, jadąc 15-procentowym podjazdem. A jednak nie był najlepszym sprzętem w tej grupie. Przeszkodziło mu to, że nie wykazał odpowiedniej nadwyżki momentu obrotowego w dolnym i środkowym zakresie obrotów, co w motocyklach uniwersalnych jest ważną sprawą. Tyle że i pozostałe sprzęty mają w tej sprawie co nieco na sumieniu: Yamasze szkodzi najmniejsza pojemność, Aprilii niedostatki zestrojenia, a Triumphowi to, że zabrano mu część poweru, co było konieczne, aby jego silnik spełnił normę czystości spalin.



Tak więc własności prowadzenia mają duży wpływ na przydatność do jazdy w górach. Pod tym względem zdecydowanie najlepszy był XJ6. Bikerzy mogą całkowicie polegać na jego nienagannych manierach. Zapewniają one radość, która nie słabnie nawet po 10. przełęczy i 500. kilometrze. Warunkiem jest jazda solo; z pasażerem tył XJ6 ugina się zbyt głęboko.

W zasadzie Bandit 650 tak jak Yamaha chciałby ułatwić życie jeźdźcom. Ale idzie mu to najlepiej. Kto wczuje się w tego sprzęta, zauważy, że punkt hamowania i skrętu, tor jazdy i złożenia znacznie częściej muszą być korygowane niż w przypadku XJ6.

No a co z Aprilią? I ona zasługuje, by poświęcić jej parę słów, chociażby dlatego, że pod niektórymi względami dorównuje Triumphowi. 750-centymetrowy V2 Shivera zionie ogniem jak wulkan, oprócz tego maszyna ma duże rezerwy amortyzacji i tłumienia oraz pod dostatkiem prześwitu.

Niestety, nie zachowuje takiego spokoju, jak Triumph. Przy zmianie obciążenia silnik dostaje takiego kopa, że maszyna wykonuje ruch tak jakby się zataczała. Praca rączką gazu jest wyjątkowo trudna: to co nakazuje prawa ręka, silnik wykonuje albo z opóźnieniem, albo zbyt gwałtownie; często jeździec mimowolnie usiłuje opóźnioną reakcję nadrobić przez mocniejsze odkręcenie.

Tagi: Yamaha | Bonneville SE | Triumph | Bandit 650 | Suzuki | SL 750 Shiver GT | Aprilia | XJ6 Diversion

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij