Motocykl poleca:

Amerykańskie V-twiny: Harley-Davidson vs. Indian Scout

Poleć ten artykuł:

Harley-Davidson Forty-Eight i Indian Scout – oba sprzęty chcą być cool. Każda z tych maszyn przeniesie cię do galaktyki, w której od osiągów ważniejsze są wygląd i styl.

Zobacz całą galerię

Ten rodzaj lakieru Jankesi nazywają Hard Candy Custom. Zatopione w jego wnętrzu cząsteczki metalu połyskują w promieniach słońca. Kumpel odpala silnik Harleya-Davidsona. Potężne tłoki muszą przesunąć się prawie o 10 cm, zanim 1202-centymetrowy silnik obudzi się do życia. Na dobry początek wybieram Indiana Scouta. Nazwa brzmi znajomo. Pierwszy Scout pojawił się wprawdzie w 1920 roku, ale ja dosiadam współczesnej maszyny napędzanej chłodzonym cieczą twinem o pojemności 1131 cm3.

A co stało się z magią, tradycją, feelingiem Scouta? Pod względem wyglądu i brzmienia pozostaje daleko za Forty-Eightem. W dalekim od ekstrawagancji szarym lakierze wygląda – co tu owijać w bawełnę – dość zwyczajnie. Możesz wybierać spośród czterech kolorów (szarego, czarnego błyszczącego lub matowego i czerwonego). O lakierowaniu w kilku odcieniach czy lakierach metalizowanych lepiej zapomnij.

Smakowite detale na silniku przypominają o długiej historii firmy. Na głowicach wzrok przyciąga stylizowana litera I. Chłodnicę cieczy ukryto w przedniej części ramy, tak by jej połączenie z silnikiem było jak najmniej widoczne. W Indianie poszczególne elementy są idealnie dopasowane do siebie. Nawet w najmniejszym zakamarku szczeliny są równe, a sposób obróbki elementów metalowych robi ogromne wrażenie.

No to jazda!
Pierwszy bieg w skrzyni Harleya wskakuje z głośnym stuknięciem. Na Indianie zadanie to jest o wiele łatwiejsze: skrzynia działa lżej i ciszej. Jednostka napędowa Scouta, dysponująca mocą 102 KM, łagodnie reaguje na gaz. Do jazdy wystarczy 1800 obr/min. Na Forty-Eight musisz się bardziej przyłożyć. Radość z jazdy poniżej 2000 obr/min? Niekoniecznie. Jazda Harleyem z prędkością 40 km/h na trzecim biegu ma coś z dosiadania wielkiego młota pneumatycznego. Na dodatek twin z Milwaukee ma zbyt długie przełożenie, dlatego dla własnego dobra przyzwyczaj się do częstego używania sprzęgła.

Ma być klasycznie, co nie oznacza, że niebezpiecznie. Widok tarczy ABS-u gwarantuje, że jest to maszyna z XXI wieku. Wygląda fajnie, brzmi fajnie i nic nie wskazuje na to, by pod względem osiągów poddał się Harleyowi. Zamiast powietrza – chłodzenie cieczą.
   

W Indianie dzięki dobremu doborowi przełożeń i ciężkiemu kołu zamachowemu praca silnika jest spokojna i łagodna. Wygląda to tak: wrzucasz dwójkę, delikatnie dodajesz gazu i puszczasz sprzęgło, a Scout majestatycznie rusza. Silnik się nie dławi, nie szarpie, nie strzela fochów... Bułka z masłem!

Droga jest pusta. Motocykle są gotowe do próby elastyczności. Groźne spojrzenie spod kasku dodaje pewności siebie. Najwyższe biegi wrzucone. W Indianie jest to szóstka, w Harleyu piątka. Atak następuje przy prędkości 60 km/h: metr po metrze przewagę zyskuje Indian. Harleyowi trudno szybko się rozpędzić. Długie przełożenie i wolnoobrotowy silnik utrudniają robotę. Po 4 sekundach Indian przekracza setkę, Forty-Eight łamie tę granicę 1,1sekundy później. Dalszy pomiar to sromotna porażka Harleya-Davidsona: przyspieszenie od 100 do 140 km/h zajmuje Scoutowi 5,5 s, a Forty-Eightowi 6,9 s.

Tagi: Harley-Davidson | Forty Eight | Indian Scout | test porównawczy

Oceń artykuł:

3.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij