Motocykl poleca:

Aprilia Caponord 1200: witaj w matrixie

Poleć ten artykuł:

Neo, mamy dla ciebie nowego sprzęta – Aprilię Caponord 1200. Choć będziesz miał wrażenie, że jest ona dziełem Matrixa, uwierz – to nie jest fikcja!

Zobacz całą galerię

Specjalnie dla Caponorda 1200 specjaliści z Aprilii przygotowali aplikację na iPhone’a, przesyłającą przez Bluetooth takie informacje, jak prędkość czy średnie zużycie paliwa. Na ekranie komórki będziesz też mógł sprawdzić, jaki jest kąt złożenia bike’a podczas jazdy, a na koniec każdego etapu podróży zobaczysz zestawienie wszystkich informacji. Potem przy kufl u piwa będziesz mógł pochwalić się swoimi osiągnięciami.

Są też słabe strony tego rozwiązania: gdy zdarzy ci się gleba, nie będziesz miał szansy wykręcenia się żwirkiem rozsypanym na asfalcie. Mały błąd podczas hamowania, zbyt niskie zejście na zakręcie, za szybkie dodanie gazu przy wyłączonej kontroli trakcji – wszystko to da się odtworzyć. To co? Witaj w nowym świecie! Ale czy lepszym?

Korepetycje dla użytkownika

Podczas prezentacji najpierw technicy z Aprilii wyjaśniają, jak działają wszystkie nowe bajery zastosowane motocyklu. Po tych opowieściach wiem, że jeśli miałbym zamiar kupić Aprilię Caponord 1200 w wersji Travel-Pack, powinienem wziąć korepetycje z obsługi wszystkich elektronicznych zabawek. Wszystkim lub prawie wszystkim zajmuje się elektronika. Linka od gazu? Zapomnij! Jest ride-by-wire. Oprócz tego tempomat, elektronicznie sterowane półaktywne zawieszenia, kontrola trakcji, ABS oraz automatyczna regulacja poziomu i trzy tryby jazdy.

Palcówka przed startem

Drogi są jeszcze miejscami mokre, dlatego zanim ruszę, w komputerze pokładowym ustawiam kontrolę trakcji (niesprzężoną z ABS-em i pozostałymi systemami) oraz zmieniam charakterystykę zawieszeń. Na wszystko to wystarczyło tylko parę naciśnięć guzika.

Potem rozlega się elektryzujący gang silnika. Twin brzmi ekstra już na biegu jałowym, a co dopiero w trakcie jazdy! Chłodzony cieczą widlak jest znany z Dorsoduro, tyle że dla Caponorda został trochę ucywilizowany – przepustnice mają mniejszą średnicę, dwa wtryskiwacze zamiast jednego poprawiają pracę silnika i moment obrotowy na niskich oraz średnich obrotach. Kanapa jest 840 mm nad asfaltem. Oto idealna ergonomia dla statystycznego Europejczyka. Na pierwszych metrach wejście w winkiel wymaga użycia siły. Opony Dunlop Qualifier nie słyną z superporęczności, no i muszą się rozgrzać. Ale nawet wtedy ważącego z pełnym zbiornikiem 247 kg (według danych producenta) Caponorda w wersji Travel- Pack trudno nazwać baleriną. Niemniej bike prowadzi się precyzyjnie.

Wjeżdżamy w górki. Drogi są wąskie i – na szczęście – suche. Trzeci stopień kontroli trakcji nawet przy stale zmieniających się asfaltach działa jak trzeba. To samo dotyczy ABS-u. Hamulce są skuteczne, choć nie brutalnie ostre. Natomiast jeśli o sprzęgło chodzi, to mając w pamięci KTM-a Adventure 1190, trzeba postawić pytanie, dlaczego w Caponordzie do jego uruchomienia trzeba aż tyle siły.

Naszym celem są drogi trzeciej kolejności odśnieżania. Chodzi o to, aby półaktywne zawieszenia firmy Sachs pokazały wszystko, co potrafią. Komputer faszerowany takimi danymi, jak prędkość pracy zawieszeń czy styl jazdy, w ułamkach sekundy oblicza odpowiednią wartość tłumienia. Na mocne hamowanie przodem reaguje zamknięciem tłumienia, co łagodzi głębokie nurkowanie widelca.

Nie ma drogi powrotnej

Caponord 1200 upewnił mnie co do tego, że od elektroniki w motocyklach nie da się już uciec. W tym sprzęcie działa ona znakomicie, a przy tym nie kosztuje góry szmalu. A zatem witaj w Matrixie!

Tagi: Aprilia | Caponord 1200 | raport z jazdy Aprilia Caponord 1200

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij