Motocykl poleca:

Aprilia NA 850 Mana 2008

Poleć ten artykuł:

„Im mniej grzebiesz, tym dalej zajedziesz” – tak chyba brzmi nowe motto Aprilii. Dlatego NA 850 Mana nie ma klamki sprzęgła, a biegi zmienia się kciukiem. Główne zadanie bikera polega na połykaniu kolejnych kilometrów. Resztę ma załatwić elektronika.
Zobacz całą galerię

Na pierwszy rzut oka Aprilia Mana nie różni się od innych naked bike’ów tej klasy. Ma nowoczesną stylistykę, niektórzy zapewne określą Manę jako masywną, ot, taki typ mięśniaka. Bike, nie zwracając na siebie większej uwagi, będzie poruszał się w korkach wielkich miast. Dopiero po bliższym przyjrzeniu da się zauważyć, że jednak coś jest inaczej. Na przykład gdy zapali się zielone światło, biker na Manie po prostu odkręci gaz i zniknie, podczas gdy inni motocykliści będą jeszcze walczyć ze sprzęgłem i biegami. Do takiego startu przyzwyczaiły nas skutery, a nie motocykle. Czy to maszyna z automatyczną skrzynią biegów? Tak! NA 850 Mana jest śmiałym krokiem Aprilii w kierunku, na który wielu motocyklistów na razie kręci nosem.

Wydaje się, że użycie w motocyklach rozwiązań kojarzonych dziś ze skuterami jest tylko kwestią czasu. 90-stopniowy V-twin o pojemności 839 cm3 z Gilery 800 GP (marka Gilera należy, podobnie jak Aprilia, do koncernu Piaggio) osiąga moc maksymalną 76 KM. Dokładnie ten sam silnik napędza Manę, plasując ów motocykl w klasie średniej, w której będzie rywalizować z Kawasaki ER-6n czy Suzuki SV 650.






Typowa dla skuterów, bezstopniowa skrzynia biegów dostała w Aprilii dodatkowe funkcje. Było to możliwe dzięki zastosowaniu elektroniki sterującej przełożeniem, a dokładniej – położeniem kół pasowych przekładni. W skuterach zmiana przełożeń odbywa się pod wpływem siły odśrodkowej, zależnej od prędkości, z którą jedzie biker. Żeby uniknąć wrażenia jazdy na skuterze, skrzynia Many ma aż siedem przełożeń. Działają one tak, że ma się wrażenie jazdy motocyklem z klasyczną skrzynią biegów. Oprócz tego w czasie jazdy można dowolnie wybierać jeden z trzech programów automatycznych (styl sportowy, turystyczny, na deszcz).

W trybie Sport silnik pracuje www najwyższym zakresie obrotów i zmienia przełożenia później niż w turystycznym stylu jazdy. Jeszcze wcześniej automat przełącza biegi w trybie deszczowym. W zależności od stopnia otwarcia przepustnic, komputer tak zmienia charakterystykę, aby przy nagłym dodaniu gazu silnik delikatniej reagował na zmianę obciążenia. W teorii brzmi to nieźle. W praktyce chyba niewielu z tego skorzysta, bo na mokrej i śliskiej nawierzchni każdy woli ostrożnie obchodzić się z gazem. Nieliczni zaryzykują spotkanie z glebą, aby sprawdzić, co potrafi elektronika Many.





Po kilku próbach wybór między trybem sportowym i turystycznym wydaje się zbytkiem szczęścia. Różnice w osiągach podczas jazdy są w trzech trybach minimalne. W przyspieszaniu od zera do 100 km/h różnica wynosi dokładnie 0,2 s na korzyść programu Sport. Wyniki elastyczności – jeśli można o niej w ogóle mówić, bo na ostatnim biegu automat redukuje przy dodaniu gazu – prawie się nie różnią. Zależnie od zakresu prędkości 0,1 s przewagi zyskiwał raz tryb turystyczny, a raz sportowy. Na dłuższy czas w trybie Sport denerwuje wysoki poziom obrotów. Przy prędkości około 80 km/h silnik kręci 5100 obr/min, czyli o 1400 obr/min wyżej niż w trybie turystycznym. Przy 130 km/h różnica wynosi 600 obr/min, co nie ma większego znaczenia. Testowana Mana za każdym razem osiągała niemal identyczne czasy i prędkości. W efekcie na stałe włączyliśmy tryb turystyczny.

Obojętnie, na którym przełożeniu jedziemy – szybka i niezauważalna reakcja skrzyni wprawia w dobry nastrój. W ułamkach sekundy polecenie rączki gazu zamienia moc dwucylindrowej jednostki napędowej na dobre przyspieszenia. Bez chwili zwłoki zapina kolejne biegi. Podczas wyprzedzania redukcja biegu jest nadal błyskawiczna – Mana przyspiesza, mrucząc przyjemnym basem.

Do opanowania specyfiki jazdy z automatyczną skrzynią biegów nie trzeba dużo czasu. Po kilku godzinach przestaje irytować, że automat „wysprzęgla” przy prędkości około 20 km/h. Zamiast – jak zwykle – sięgać do klamki sprzęgła, po prostu trzeba Manie pozwolić toczyć się na luzie do świateł. Zalety automatu docenią ci, dla których jazda w korkach jest codziennością. Można zapomnieć o ciężko działającej klamce sprzęgła czy nieprzyjemnym szarpaniu podczas pełzania w żółwim tempie. Mana dowodzi, że jazda po mieście na motocyklu może być łatwa i wygodna, czyli kompletnie bezstresowa.

Co jednak wcale nie znaczy, że musimy zrezygnować z dynamiki. Komu w danej chwili nie pasuje automat, może wybrać ręczną zmianę biegów. Każde naciśnięcie klawisza „+” oznacza zapięcie wyższego biegu (jest ich 7), naciśnięcie „–” oznacza redukcję o jeden. Wszystko to działa naprawdę precyzyjnie i szybko. Ale i to nie wszystko: istnieje jeszcze możliwość przełączania biegów całkiem normalnie – nożną dźwignią. I jeszcze jedno – błąd w obsłudze jest wykluczony. Sekwencyjna przekładnia redukuje tylko do możliwego w danym momencie, dopasowanego do prędkości przełożenia, silnik nie wejdzie więc na zbyt wysokie obroty. Nie znaczy to wcale, że przy redukcji tylna opona osiągnie granicę przyczepności.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij