Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.3

BMW C 600 Sport i C 650 GT

Beemka C1 – skuter z dachem, którym jeździło się bez kasku – wyprzedzała epokę, ale niestety po paru latach zniknęła z rynku. C 600 Sport i C 650 GT to zupełnie inna bajka.

W Madrycie właśnie trwa sjesta. Ulicami centrum miasta stada ludzi w gajerach i garsonkach albo snują się leniwie, albo spieszą się na lunch. I jedni, i drudzy, gdy przechodzą obok stojących na chodniku beemek, jak pociągani za sznurek odwracają głowy w kierunku skuterów. „Vaya escúter”, „Nice bikes” – te teksty chyba najczęściej słyszę tego dnia.

Powoli zaczynam kumać, skąd to zainteresowanie. Otóż podczas gdy we Włoszech chłopaki szaleją na skuterach z silnikami o małych pojemnościach, w Hiszpanii, mimo kryzysu i ponad 20-procentowego bezrobocia, kolesie rozglądają się przede wszystkim za bajeranckimi i lanserskimi maksiskuterami.

   
Co jest najważniejsze w kokpicie skutera? Prędkościomierz. Chroni cię przed mandatem za prędkość.
W porównaniu do wersji Sport, GT ma ogromne tylne lampy połączonez kierunkowskazami.

Moc fantazji
Niektórzy zapewne pamiętają, że BMW niekiedy fantazjuje. Na przykład cyfry w nazwach ich sprzętów nie zawsze oznaczają prawdziwą pojemność silnika. Tak było z F 650 GS, który miał dwucylindrową rzędówkę o pojemności 798 cm3. Skoro udało się wtedy, dlatego tym razem ma być inaczej? Oba skutery napędza ten sam rzędowy twin. Jest najmocniejszy w swojej klasie (60 KM) i na pewno nie brzmi jak potulny baranek. Choć nad gangiem pracował cały zastęp akustyków, użytkownicy albo go pokochają, albo znienawidzą. Na wypadek, gdyby coś poszło nie tak, w ofercie akcesoriów czeka Akrapovic.


I kto powiedział, że dwa kaski podkanapą to mission impossible?

Skoro silniki mają moc 60 KM, nikogo nie powinien dziwić fakt, że beemki są naprawdę szybkie. Jak zapewnia fabryka, do 100 km/h przyspieszają w 7,1 (Sport) i 7,5 (GT) sekundy. Prędkość maksymalna to 175 km/h i – uwierzcie mi – żaden z bike’ów nie ma problemu z jej osiągnięciem. Co fajniejsze, taka jazda wcale nie przypomina rosyjskiej ruletki. Za podniesionymi na maksa szybami pęd powietrza nie chce urwać głowy, a szerokie boczne owiewki dobrze chronią nogi. Mimo że temperatura nie przekraczała +10O, było mi ciepło.


Znakiem rozpoznawczym najświeższych skuterów beemki są dodatkowe światła do jazdy dziennej i elektroniczne gadżety.

 
Tłumik wersji Sport brzmi i wygląda fajnie.
Jednak na wszelki wypadek w ofercie  akcesoriów czeka Akrapovič.
Obok włącznika awaryjnych pojawił się przycisktzw. świateł dziennych – na diodach LED.

Znakomite prowadzenie jest zasługą zawieszeń i dość dużych jak na skutery, 15-calowych kół. W przednim zawiasie zastosowano widelec upside-down o średnicy goleni 40 mm. Brak mu jakiejkolwiek regulacji, ale nie ma się czemu dziwić, bo w skuterze nie jest ona nikomu potrzebna.

Moc off-roadu
Bardziej nietypowo rozegrano zawieszenie tylnego koła. W beemkach silnik to element wzmacniający ramę, dlatego jest do niej przykręcony na stałe. Masywny wahacz jednoramienny kryje prostą przekładnię łańcuchową. Oś wahacza pokrywa się z osią zębatki wychodzącej z przekładni CVT. Zaletą tego rozwiązania są mniejsze siły układu przeniesienia napędu wpływające na pracę tylnego zawiasu i fakt, że bez względu na stopień jego ugięcia długość łańcucha napędowego jest zawsze taka sama. Ta dość prosta konstrukcja pozwala zapomnieć o mechanizmach służących do napinania łańcucha, a szczelna obudowa i praca w oleju gwarantują sporą trwałość. Podobne rozwiązanie, ze wspólną osią wahacza i zębatki napędowej, goście z BMW zastosowali wcześniej w nieprodukowanej już off-roadowej G 450 X.

   
Lusterka w GT są ogromne i widać w nichcały świat. Natomiast w Sporcie...
...są zdecydowanie za małe. Przecież dobrze wiem, jak wyglądają moje ramiona

Zdjęcia GT i Sporta sugerują, że oba skutery to dwa światy (GT jest wielki jak szafa, Sport smukły i ma dynamiczniejszą linię), więc zapewne prowadzą się całkiem inaczej. I w tym miejscu pojawia się problem. Ergonomia jest rzeczywiście inna. W porównaniu do Sporta, końcówki kierownicy w GT są zamocowane wyżej, a kanapa jest większa i inaczej podpiera tyłek. Inne są też owiewki i lusterka – w GT ogromne jak w ciężarówce, przez to o wiele fajniejsze, a w Sporcie maluteńkie jak w customowym chopperze. Według zapewnień szefa projektu Petera Maiera, oba sprzęty od strony prowadzenia różni tylko inaczej zestrojony tylny zawias. Na drodze różnice są minimalne. GT jest trochę bardziej komfortowy, bo amortyzator jest nieco bardziej miękki. Zakręty oba sprzęty pokonują w podobny, dynamiczny sposób, zaskakujący jak na skutery. Przerzucanie z winkla w winkiel jest łatwe, płynne i nie wymaga użycia dużej siły, a przycierająca co jakiś czas boczna podstawka daje znak, że lepiej już sobie odpuścić.


A gdyby było zimnow tyłek, wystarczywłączyć grzanie kanapy.I po sprawie.

Moc gadżetu
Wszyscy faceci to gadżeciarze. Gdyby nie oni, rynki elektroniki, zegarków, motoryzacyjny itp. już dawno zniknęłyby z powierzchni ziemi. Sprytni kolesie z Monachium połączyli fakty, pogłówkowali, dlaczego klienci kupują ich motocykle i... Odpowiedź była banalnie prosta. Gadżety! Ułatwiające życie gadżety! Podgrzewane rączki kierownicy, podgrzewana kanapa, regulowana wysokość przedniej szyby (w Sporcie w trzech położeniach za pomocą dwóch śrub, w GT bezstopniowo i elektrycznie), ABS, bajeranckie światła do jazdy dziennej – za to właśnie wszyscy kochają BMW! Te rozwiązania już dawno sprawdzono w motocyklach, teraz wystarczyło przeszczepić wszystko do skutera i heja.

Mimo identycznych rozmiarów, na GT  poczujesz się bardziej komfortowo. Szersza
kanapa i wyższa kierownica wystarczyły.
Minimalnie twardszy tylny zawias, niższa
kierownica i inaczej wyprofilowana kanapa
– tak powstał C 600 Sport.

 
Poczujesz odrobinę luksusu, bo w GT przedniaszyba jest bezstopniowo regulowana  elektrycznie.
Sportowo znaczy spartańsko. Dwie śruby do regulacji, trzy pozycje szyby do wyboru.


Ale spece z beemki nie byliby sobą, gdyby nie dodali jeszcze paru bajerów. Kojarzycie w maksiskuterach sporą wajchę hamulca ręcznego, zamontowaną zwykle na lewej połówce kierownicy? Po co męczyć się z czymś takim, skoro rozłożenie bocznej stopki może automatycznie włączać wspomniany hebel? Proste i działa. A co zrobić z dwoma kaskami, gdy idzie się na zakupy? Można wrzucić je pod kanapę. Gdy kaski są zbyt duże, wystarczy otworzyć klapkę w dnie schowka, żeby powiększyć bagażnik o kilka litrów. Żeby przez przypadek nie odjechać tak załadowaną beemką, specjalny czujnik blokuje zapłon. I po sprawie. Niestety, schowek pod kanapą w obu skuterach ma jedną małą wadę – nagrzewa się. Gdy wieziesz chińszczyznę na obiad, nie ma problemu, ale jak przewieźć lody?

Moc cen
A teraz najważniejsze: cena. BMW nie mogło sprzedać swojej skóry tanio, ale – co ciekawe – dwa nowe skutery nie są najdroższe. W kategorii cena ciągle niepobita w Polsce jest Yamaha TMax (46 500 zł). To o równe 100 zł więcej od droższego BMW C 650 GT. C 600 Sport kosztuje 45 000 zł, a nie najmłodszy już przecież Suzuki Burgman to wydatek 39 900 zł. Gdzieś daleko stoi nieco zapomniana Honda SW-T 600 z najniższą w tej klasie ceną 35 500 zł. Co ważne, wszystkie sprzęty mają seryjny ABS.




Zdaniem Niemców, Honda Integra (kosztująca co najmniej 35 900 zł) to nie skuter i nie biorą jej pod uwagę w żadnych porównaniach. A teraz najtrudniejsze pytanie: który skuter wybrać? Największa bitka do tej pory toczyła się między największym Burgmanem i TMaxem. Ale, jak mówi przysłowie, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Czyżby BMW miało być tym trzecim?

W Madrycie właśnie trwa sjesta. Ulicami centrum miasta stada ludzi w gajerach i garsonkach albo snują się leniwie, albo spieszą się na lunch. I jedni, i drudzy, gdy przechodzą obok stojących na chodniku beemek, jak pociągani za sznurek odwracają głowy w kierunku skuterów. „Vaya escúter”, „Nice bikes” – te teksty chyba najczęściej słyszę tego dnia.

Powoli zaczynam kumać, skąd to zainteresowanie. Otóż podczas gdy we Włoszech chłopaki szaleją na skuterach z silnikami o małych pojemnościach, w Hiszpanii, mimo kryzysu i ponad 20-procentowego bezrobocia, kolesie rozglądają się przede wszystkim za bajeranckimi i lanserskimi maksiskuterami.

   
Co jest najważniejsze w kokpicie skutera? Prędkościomierz. Chroni cię przed mandatem za prędkość.
W porównaniu do wersji Sport, GT ma ogromne tylne lampy połączonez kierunkowskazami.

Moc fantazji
Niektórzy zapewne pamiętają, że BMW niekiedy fantazjuje. Na przykład cyfry w nazwach ich sprzętów nie zawsze oznaczają prawdziwą pojemność silnika. Tak było z F 650 GS, który miał dwucylindrową rzędówkę o pojemności 798 cm3. Skoro udało się wtedy, dlatego tym razem ma być inaczej? Oba skutery napędza ten sam rzędowy twin. Jest najmocniejszy w swojej klasie (60 KM) i na pewno nie brzmi jak potulny baranek. Choć nad gangiem pracował cały zastęp akustyków, użytkownicy albo go pokochają, albo znienawidzą. Na wypadek, gdyby coś poszło nie tak, w ofercie akcesoriów czeka Akrapovic.


I kto powiedział, że dwa kaski podkanapą to mission impossible?

Skoro silniki mają moc 60 KM, nikogo nie powinien dziwić fakt, że beemki są naprawdę szybkie. Jak zapewnia fabryka, do 100 km/h przyspieszają w 7,1 (Sport) i 7,5 (GT) sekundy. Prędkość maksymalna to 175 km/h i – uwierzcie mi – żaden z bike’ów nie ma problemu z jej osiągnięciem. Co fajniejsze, taka jazda wcale nie przypomina rosyjskiej ruletki. Za podniesionymi na maksa szybami pęd powietrza nie chce urwać głowy, a szerokie boczne owiewki dobrze chronią nogi. Mimo że temperatura nie przekraczała +10O, było mi ciepło.


Znakiem rozpoznawczym najświeższych skuterów beemki są dodatkowe światła do jazdy dziennej i elektroniczne gadżety.

 
Tłumik wersji Sport brzmi i wygląda fajnie.
Jednak na wszelki wypadek w ofercie  akcesoriów czeka Akrapovič.
Obok włącznika awaryjnych pojawił się przycisktzw. świateł dziennych – na diodach LED.

Znakomite prowadzenie jest zasługą zawieszeń i dość dużych jak na skutery, 15-calowych kół. W przednim zawiasie zastosowano widelec upside-down o średnicy goleni 40 mm. Brak mu jakiejkolwiek regulacji, ale nie ma się czemu dziwić, bo w skuterze nie jest ona nikomu potrzebna.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Beemka C1 – skuter z dachem, którym jeździło się bez kasku – wyprzedzała epokę, ale niestety po paru latach zniknęła z rynku. C 600 Sport i C 650 GT to zupełnie inna bajka.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 07:36:19