Motocykl poleca:

BMW C1 2002

Poleć ten artykuł:

Uff! Takie przegubowe słowa spotykamy w języku niemieckim, więc aby lepiej określić pojazd BMW C1 pozwoliłem sobie nieco zgermanizować naszą polszczyznę. Ale przecież to dziwne urządzenie do jeżdżenia z powodzeniem można ochrzcić takim dziwolągiem.

Zobacz całą galerię

Oficjalnie należy do grupy skuterów miejskich, ma jednak sztywny dach, pasy bezpieczeństwa, klejoną szybę z wycieraczką i spryskiwaczem. Jak w aucie! Jest to jedyny na świecie jednoślad, którym można podróżować bez kasku. Przeszedł bowiem próby zderzeniowe, jakim są poddawane samochody. Taką to wiedzę posiadają w większości motocykliści interesujący się nie tylko pojazdami użytkowanymi przez siebie, ale wszystkimi nowinkami motocyklowymi.


Przyszedł dzień odbioru. Tomek Kędzior – od niego przejmowałem skuter – pokrótce pokazał mi, co do czego służy. Musiał powtórzyć ze trzy razy, gdyż z nadmiaru informacji o luksusach, jakie mnie czekają, przestałem nadążać z przyswajaniem wiedzy. A dostaliśmy najdroższą wersję – Executive. Zacznijmy od oględzin. Uroda – cóż, jaki jest koń, każdy widzi, może się podobać lub nie, ale obojętnie przejść się nie da. Siedzenie całe z jasnej skóry. Ładne i wygodne, ale mało praktyczne podczas deszczu, chyba że podgrzewane, a jest taka opcja. Pod siedzeniem otwieranym z boku kluczykiem znajduje się zbiornik paliwa oraz możemy podziwiać układ wtryskowy BMS. Patrzymy do góry, a tu piękna kolumna głośnikowa. Po co? Otóż w lewym schowku, zamykanym na kluczyk, jest miejsce na walkmana lub podobnego samograja. Podłączamy go przez gniazdko słuchawkowe do znajdującego się tam przewodu i po włączeniu słyszymy muzyk ę płynącą z kolumny. Głośność na postoju ustawiamy manipulatorem z lewej strony kierownicy, natomiast podczas jazdy natężenie głośności samo rośnie wraz ze wzrostem prędkości. W przedniej części dachu znajduje się lampka oświetlająca wnętrze. Bajer. W naszej wersji C-jedynki dach nie był otwierany, ale istnieje taka możliwość, oczywiście za dopłatą. Z prawej strony nad stacyjką jest niezamykany schowek na drobiazgi, a nad nim na pałąku uchwyt do komórki. Podziwiam przód pojazdu, wycieraczkę ze spryskiwaczem, która nie zasłania pola widzenia, i średniej urody sterczący błotnik. Nie jest tak głęboki, jak by się mogło wydawać, gdyż w środku wypełniono go specjalną pianką. Stanowi on element strefy zgniotu. Wędrujemy na tył, a tam dziwna kratka jako bagażnik. Jest tak wyprofilowana, że każdy standardowy neseser człowieka interesu się w niej mieści i nie zsunie, chociaż trzyma go jedna taśma od góry. Pod ową kratką znajduje się średniej wielkości bagażnik zamykany na kluczyk. Oprócz schowka na walkmana, wszystko otwieramy oraz uruchamiamy pojazd jednym kluczykiem. Z prawej strony skutera zamocowano piękny chromowany tłumik wyposażony w trójdrożny regulowany katalizator. BMW C1 miał być w zamierzeniach skuterem dla kurierów, a wyszedł luksusowy dla ludzi biznesu obojga płci.

   
Bardzo skuteczne hamulce z wręcz nadgorliwym ABS-em.  Zestaw narzędzi mieści się w łatwo demontowanym oparciu. 
   
Pięknie zaprojektowana wycieraczka ze spryskiwaczem. Z głośników nad głową płynie w stereo kojąca muzyka.


Czas jechać. Zasiadłem za kierownicą. Przed nogami odkryłem jeszcze dwie pojemne elastyczne siatki na drobiazgi. Przypiąłem się pasami, kluczyk w prawo, guziczek wciśnięty i silnik posłusznie odpalił. Bez pasów też odpali, ale nie da się pojechać, o czym przypomina kontrolka. Teraz, aby ruszyć, należy opuścić dłuższą dźwignię sterczącą przed kierownicą. W ten sposób opuszczamy przednie zawieszenie. Następnie krótszą dźwignię chowającą podstawkę należy też przestawić w dół. Podczas tych czynności trzeba odciążyć pojazd. Przypomina o tym naklejka z instrukcją składania podstawki. Jest jeszcze trzecia dźwignia – czerwona. Służy do natychmiastowego odpięcia obydwu pasów w razie wypadku. Dodaję gazu, pojazd posłusznie rusza, a ja czuję wagę dachu wyposażonego w klatkę bezpieczeństwa. Wyjazd na asfalt i pierwsze wrażenie chybotliwości znika, dodaj ę bardziej zdecydowanie gazu i zaskoczenie. Takiego przyspieszenia się nie spodziewałem! Skuter waży przecież 185 kg, ja około 80 kg, a całość napędza silniczek o pojemności skokowej 176 cm3 i mocy 18 KM. Jak ci Niemcy to zrobili, że to jest takie szybkie? Automatyka i zestrojenie silnika mogą być wzorem, jak się robi dynamiczny i ekonomiczny skuter miejski. Między światłami potrafił dojść do setki. Gdyby wcześniej mi ktoś to powiedział, nie uwierzyłbym. Jedyne, co mnie denerwowało, to dosyć głośna praca wydechu, niepasująca do elegancji pojazdu. Komfortu też nie za wiele. Zawieszenie twarde jak w wyścigowym motocyklu oraz małe koła (12” i 13”) podczas jazdy dawały skutecznie odczuć fatalny stan warszawskich ulic. Ale coś za coś. Skuter prowadzi się genialnie. Nic nie jest w stanie wyprowadzić go z nakazanego kierunku jazdy. Żadna dziura czy koleina mu nie straszna. Po prostu je pokonuje i już masz to za sobą, niezależnie, czy wpadło się w dziury na prostej, czy w zakręcie. C1 wykonuje to, co mu każe kierowca, żadnej niesubordynacji. Porządek musi być i basta. Na większych asfaltowych muldach przed spadnięciem ze skutera uchroniły mnie pasy, natomiast pojazd jechał tam, gdzie chciałem. Na trasie podmiejskiej udało się osiągnąć 115 km/h, jednak do długich wojaży wakacyjnych bym go nie polecał. Chyba że prędkość podróżna w granicach dziewięćdziesiątki i mała ilość miejsca na bagaże nie będą przeszkodą. Teraz trochę o hamowaniu. Pojazd ma ABS, podczas dynamicznego poruszania się po mieście dawał o sobie znać niezbyt często i dopiero podczas hamowania awaryjnego przed pasami na tzw. tarce (specyfika polskich miast) zupełnie zgłupiał i wydłużył hamowanie na już równe przejście dla pieszych. Skończyło się na strachu, ale od tamtego zdarzenia omijałem wszelkie tarki przed skrzyżowaniami i jeździłem środkiem pasa ruchu.

BMW C1 jest przykładem, jak w początkowych ocenach można się pomylić. Wszelkie wstępne obawy, w miarę przejeżdżanych kilometrów znikały, zamieniając się w zachwyt nad niespotykaną w innych skuterach jego doskonałą konstrukcją. W zasadzie pełna ochrona przed deszczem, prowadzenie jak w motocyklu, manewrowość pięćdziesiątki, skuteczne hamulce i to poczucie bezpieczeństwa jak w samochodzie, to jest to, czego potrzeba do podróżowania po mieście, będąc pod krawatem. I jeszcze człek nim jadący czuje się jak gwiazda hollywoodzka, wszyscy patrzą, podziwiają i zadają mnóstwo pytań. Tylko niektórzy motonici udają, że nie widzą uniesionej ręki, chyba z zazdrości, że nie są już w centrum uwagi. Beemka jest ekstra, szkoda tylko, że taka droga. Cóż, luksus kosztuje!

 

Tagi: test | BMW | C1

Oceń artykuł:

2.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij