Motocykl poleca:

BMW F 650 GS, Honda Transalp, Kawasaki KLE 650, i Suzuki V-Strom

Poleć ten artykuł:

Czterem podróżnym enduro zafundowaliśmy wyprawę wzdłuż francuskiej rzeki Doubs. Mogły tam – na mało uczęszczanych drogach o nie najlepszych nawierzchniach – pokazać wszystko, co potrafią.
Zobacz całą galerię

Od bardzo dawna nie testowaliśmy motocykli gdzieś na południe od Karpat. W poszukiwaniu sprzyjających warunków do tej roboty wybraliśmy południową Francję. Do celu tłuczemy się autostradą, mijane miasta są dla nas tylko przystankami na kawę lub na tankowanie. W końcu docieramy do Francji. Im dalej na południe, tym cieplej.

Honda Transalp, Suzuki V-Strom i Kawasaki KLE 650 bez żalu żegnają się z monotonnymi, prostymi asfaltami i wraz z BMW F 650 GS ruszają szukać szczęścia na krętych, częściowo asfaltowych, częściowo szutrowych nawierzchniach. Niewielka masa tych maszyn, ich lekkość i łatwa do opanowania moc napędzających je dwucylindrowców pozwalają pełnymi garściami czerpać radość z podróżowania po bocznych drogach. Tam, gdzie rzeka Doubs ostatecznie decyduje się płynąć na południowy zachód (a nie, jak dotąd, na północny wschód), nasza czwórka wkracza na wiodące między pagórkami, kręte dróżki, wyglądające jak gdyby wykreślono je na chybił-trafił. Wpraszamy się także na ścieżki rowerowe ciągnące się tuż przy brzegu rzeki, którymi dawniej chodziły konie, ciągnąc wyładowane towarami barki. Zaczyna się prawdziwa zabawa.








Przed tym sezonem Kawasaki dozbroiło KLE 650, dodając mu ABS. Nasz egzemplarz wyposażyliśmy dodatkowo w dwa kufry boczne ze stelażami (1428 + 665 zł) i nakładkami w kolorze nadwozia (327 zł) oraz szybę z deflektorem (504 zł). Również Honda otrzymała przydatne w podróży dodatki. W skład wyposażenia weszły więc: układ ABS, wąska i wysoka szyba (475 zł), grzane rączki kierownicy (951 zł), centralna podstawka (1008 zł) i topcase o pojemności 45 l (1357 zł). Można też było zamówić boczne kufry z mocowaniami (2706 zł), ale bagaż potrzebny na kilka dni zmieścił się bez trudu w przestronnym topcase’ie. Grzane rączki denerwują – są tak grube, że trudno je chwycić.

Suzuki V-Strom 650 otrzymał przed wyprawą boczne kufry wraz z mocowaniem (1247 + 568 zł), do których można dokupić nakładki w kolorze motocykla (600 zł) oraz topcase z mocowaniem (581 + 452 zł) i nakładką (181 zł), wysoką szybę z deflektorem (530 zł), dzięki której motocykl wygląda jeszcze masywniej, oraz centralną podstawkę (900 zł), bardzo przydatną np. podczas smarowania łańcucha. Łącznie z seryjnym ABS-em kosztuje to prawie 32 000 zł.






To niemal tyle, ile trzeba wyłożyć za BMW F 650 GS w wersji podstawowej (31 600 zł). Odłączalny ABS, dwa ciasno przytulone do tyłu kufry o zmiennej pojemności, ten sam kluczyk do kufrów i stacyjki, centralna podstawka oraz sensowny komputer pokładowy podnoszą cenę do 39 200 zł. Jeżeli ktoś zamówi jeszcze godną polecenia wyższą szybę, beknie kolejne 700 zł.

Za małą owiewką beemki powyżej 130 km/h wieje dość mocno, mimo to da się zdzierżyć. Za owiewkami Transalpa i V-Stroma jest o wiele spokojniej. Także mniejsza szyba stosowana w KLE 650 dobrze spełnia swoją rolę, bowiem mocno redukuje dokuczliwe turbulencje wokół kasku. Gdy pada deszcz lub po prostu jest zimno, istnym darem niebios są osłony dłoni Transalpa – sprawdziliśmy to na własnej skórze.







Hotel, w którym się zatrzymaliśmy, swoje najlepsze czasy ma już dawno za sobą, jednak kuchnia jest doskonała. Przy kolacji omawiamy miniony dzień. Mimo podłej pogody, pokonaliśmy prawie 500 km. To spory wysiłek, warto więc podczas jazdy wygodnie siedzieć. Na przykład jak na Transalpie. Mimo że kierownica jest trochę za wąska, właściwie wszystko pasuje. Niezbyt mocno rozwarte kolana, umiarkowane ugięcie nóg, lekko pochylony korpus – jazda na Hondzie prawie nie męczy. Podobnie na Suzuki, jednak mocno odgięte końcówki kierownicy V-Stroma w połączeniu z miękką i szeroką kanapą sprawiają, że pozycja jeźdźca jest mało aktywna. Kawa jest zupełnie inna – jej kierownica dosłownie wyciąga się w kierunku bikera, zapewniając wyprostowaną pozycję na przyjemnie sztywnej kanapie. Kąt ugięcia kolan jest trochę ostrzejszy niż na pozostałych motocyklach, ale na długich trasach nawet dla bardzo wysokich osobników nie jest to dokuczliwe. Na BMW siedzi się doskonale. Kierownica idealnie leży w rękach, a wysokość siodła i podnóżków jest dokładnie taka, jak sobie wymarzyliśmy. Wąska kanapa jest dobrze tapicerowana – słowem miodzio.






Nad ranem nad doliną Doubs wisi mgła, nieco później słońce ją rozpędza i osusza wyboiste asfalty. Żegnamy się z właścicielem hotelu, wsiadamy na motocykle i odjazd. Jednak najpierw trzeba zatankować Transalpa. Ma on wprawdzie zbiornik o pojemności 17 litrów – czyli o litr więcej niż BMW – ale ponieważ łyka najwięcej z całej czwórki, ma najmniejszy zasięg. Nie znaczy to, że jest źle – 4,6 l/100 km to przyzwoity wynik, niemniej pozostałe palą mniej. V-Strom mógłby sobie podarować niejeden postój na stacji paliw. Podobnie jak KLE 650, pali na szosie nieco ponad 4 litry na setkę, co w połączeniu ze zbiornikiem o pojemności 22 l zapewnia tej maszynie słuszny zasięg około 500 km. Chaux, Hyévre, Ougny, Laissey, Osse, Vaire-Arcier to nazwy miejscowości, które na mapie są ledwie widocznymi punkcikami. Łączące je drogi skręcają raz w jedną, raz w drugą stronę, czasem biegnąc tuż-tuż obok rzeki. Lukas, jeden z jeźdźców testowych, który prywatnie jeździ motocyklem sportowym, trafnie podsumowuje sytuację, stwierdzając, że na takiej drodze wcale nie brak mu mocy. To, co jest, w zupełności wystarczy. Dla Lukasa faworytem jest Transalp, który ma wprawdzie silnik najsłabszy z całej czwórki (62 KM), ale dobrze reaguje na gaz i równomiernie oddaje moc w prawie całym zakresie obrotów. Inna rzecz, że w okolicach 7000 obr/min krzywa mocy staje się bardziej płaska i wtedy sprzęta dopadają chwilowa ociężałość i niedostatek dynamiki. Dobrze zestrojona skrzynia biegów daje się łatwo przełączać, a sprzęgło nie wymaga użycia dużej siły. Reakcje na zmianę obciążenia w Hondzie prawie nie występują. Głos wydobywający się z tłumika jest przyjemny. Poprzedni Transalp robił gorsze wrażenie. Jeśli chodzi o przyspieszenia, Honda wypada najsłabiej.

Tagi:

Oceń artykuł:

2.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij