Motocykl poleca:

BMW G 650 GS Sertão i Yamaha XT 660 Z Ténéré 2012

Poleć ten artykuł:

Jeden cylinder, długie skoki zawieszeń, 21-calowe przednie koło – oto recepta na BMW G 650 GS w wersji Sertão. Ta beemka podąża drogą, którą mała Ténéra przemierza już od dłuższego czasu.

bmw-g-650-gs-sertao-yamaha-xt-660-z-tenere-2012-04.jpg Zobacz całą galerię

Ci, którzy zechcą wybrać się w daleką podróż, będą mieli pozamiatane zanim wyruszą. 14 litrów – z takim zapasem wachy prawdziwi globtroterzy nie ruszą nawet po bułki do marketu, a tym bardziej na pustkowia Sahary Ténéré, która dała nazwę Yamasze XT 660 Z, czy na leżącą w głębi Brazylii pustynię Sertão, którą dodano do nazwy najnowszej wersji beemki F 650 GS. W jednym i drugim przypadku Sertão stanie z pragnienia w połowie drogi do najbliższej stacji benzynowej. Marnym pocieszeniem będzie wtedy to, że niewielki zbiornik paliwa umieszczono pod kanapą, co obniżyło środek ciężkości niemieckiego sprzęta.

W kwestii dalekich wyjazdów Yamaha XT 660 Z jest o wiele lepiej wyposażona. Jej zbiornik paliwa z dość nisko pociągniętymi w dół połówkami z lewej i prawej strony ledwie widocznego jednocylindrowego silnika może pomieścić 23 litry wachy, co pozwala uzyskać przebiegi rzędu 550 km. Zbiornik GS-a natomiast już po 400 km jest suchy jak wiór. W tej sytuacji nie ma większego znaczenia, że jednocylindrowiec Yamahy wypija prawie o 3/4 litra benzyny więcej (4,2 : 3,5 l/100 km przy spokojnej jeździe) niż beemka.

Tyle w temacie dalekich wypraw. Załóżmy, że nie chcesz wyjeżdżać ani na pustynię, ani w egzotyczne, odludne miejsca, że masz zamiar jeździć tylko tam, gdzie w promieniu 50 km zawsze jest jakaś stacja benzynowa. Przyjmijmy też, że należysz do ludzi niezbyt wysokich. Wówczas osadzona o 40 mm niżej kanapa BMW będzie lepsza, bo uchroni przed szukaniem krawężnika, by oprzeć o niego stopę. Wysocy jeźdźcy, niezależnie od tego, czy ogarnia ich tęsknota za dalekimi podróżami, czy nie, znacznie lepiej będą się czuli na Ténérze, a to za sprawą mniejszego kąta ugięcia kolan oraz bardziej z tyłu zamontowanych podnóżków. Na nich i na wszystkich innych nie zrobi wrażenia ani większa o 20 kg masa Yamahy, ani to, że sprawia ona wrażenie dużego motocykla. Zresztą takie porównanie jest o tyle nie fair, że za prawie połowę różnicy masy odpowiada większej objętości zbiornik paliwa.

Globtroter i lekkoduch
Gdzie ukryły się pozostałe kilogramy, widać już na pierwszy rzut oka. Wysoki XT ze sprawiającymi solidne wrażenie, udającymi aluminium kuframi, masywnym widelcem z goleniami o średnicy 43 mm, kierownicą z poprzeczką oraz układem hamulcowym z dwiema tarczami z przodu jawi się jako sprzęt bardziej przygodowy, ale też – co ważne w maszynach tego rodzaju – solidniejszy niż BMW. Plastikowe kufry Sertão, golenie widelca o średnicy 41 mm, dodatkowa półka mająca usztywnić przedni zawias, nieco przykrótka, a więc trudna do użycia w terenie boczna podstawka oraz pojedyncza tarcza hamulcowa przy przednim kole – to wszystko mocno osłabia imidż rasowego globtrotera i kojarzy się raczej z jeżdżeniem po bułki.

Do takiego wrażenia przyczyniają się charakterystyki silników. A raczej sposób pracy obu singli, bo ani technicznie, ani pod względem wyników pomiarów różnice nie są aż tak duże. Jeden cylinder, podobna pojemność (652 cm3 BMW i 660 cm3 Yamahy), niemal identyczne średnica cylindra i skoki tłoków (100 x 83 i 100 x 84 mm), taka sama moc maksymalna (48 KM) – pod względem konstrukcyjnym obie jednostki napędowe idą łeb w łeb.

Ostra Ténéra
Tym bardziej dziwi różnica ich charakterów. Silnik Yamahy dysponuje porządnym kopem, typowym dla singla, natomiast niemiecki jednocylindrowiec pracuje mniej żwawo. XT ma do zaoferowania mocny środkowy zakres obrotów, najwyższą formę osiągając między 3000 a 6000 obr/min, beemka zaś pokazuje temperament tam, gdzie tego nie oczekuje się od jednocylindrowca, czyli w najniższym i najwyższym zakresie. W rezultacie znacznie starszy japoński singiel prezentuje się jako bardziej żywiołowa jednostka napędowa.

BMW G 650 GS Sertão 
 
Długie skoki zawieszeń i odpowiednie nadwozie to dowodyprzynależności do enduro.
 
 Kokpit jest prosty, ale uporządkowanyi dysponuje belkowym obrotomierzem. Kufry Vario dająsię rozciągać, ale jest przy tym trochę kłopotów.


Problem w tym, że to wcale nie oznacza lepszych wartości pomiarów: zarówno pod względem elastyczności, jak i podczas przyspieszania GS wyraźnie odjeżdża XT-kowi. Ale nie ma powodu, by z tego robić tragedię, bo mamy tu przecież do czynienia z motocyklami, na których się człowiekowi z reguły nigdzie nie spieszy. To, że na niskich obrotach silnik XT poszarpuje, podczas gdy singiel GS-a ciągnie łagodnie, na górskich winklach i na nieutwardzonych nawierzchniach nie jest ciężkim grzechem.

Niemiecka jednostka napędowa ma na koncie inną, bardziej wkurzającą wtopę, a mianowicie zachowanie podczas odpalania. W motocyklu testowym wkurzało to szczególnie przy gorącym silniku. Regułą było trwające kupę czasu kręcenie rozrusznikiem po tym, jak Sertão nagle gasł podczas bardzo wolnej jazdy po szutrze. To zachowanie najbardziej wpieniało podczas jazdy kiepskimi drogami polnymi. Podczas testu nie było tragedii, bo pomocą służyli drugi jeździec i fotograf, którzy pomagali wyciągnąć motocykl z błota. Ale przecież nie o to w tej zabawie chodzi, żeby ciągle szukać pomocy.

Tagi: BMW | G 650 GS Sertao | Yamaha | XT 660 Tenere | porównanie | enduro

Oceń artykuł:

1.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij