Motocykl poleca:

BMW G 650 S, Kawasaki Versys, Yamaha XT 660 R, Honda Transalp – Kompania braci

Poleć ten artykuł:

Motocykl na wakacyjne wypady: silnik o pojemności co najmniej 650 cm3, kanapa wygodna nawet na długich dystansach i zawieszenia, które pochłoną największe dziury. A z czynności serwisowych tylko smarowanie łańcucha.

bmw-g-650-gs-kawasaki-versys-yamaha-xt-660-r-honda-transalp-2011-03.jpg Zobacz całą galerię

Jest słoneczny, choć chłodny poranek. Cztery maszyny wspinają się na Mount Caume (804 m n.p.m.) w okolicach Tulonu. Zacumowane w porcie na Morzu Śródziemnym lotniskowce wyglądają stąd jak przecinki. Im wyżej, tym asfalt jest gorszy, dziura na dziurze. Dla naszych uniwersalnych enduro to wymarzony teren.

Wszystkie należą do tej samej klasy: „650 plus”. Konstruktorzy postawili przed nimi tylko jedno zadanie: wiernie i bezawaryjnie służyć właścicielowi. Docenią je bikerzy podczas krótkich wycieczek wokół komina i dalszych – na wakacje. Kawałek po szutrze? No problem!


Lista obecności
Otwiera ją BMW G 650 GS. Jest to nowe wcielenie jednocylindrowego F 650 GS. G oznacza singla produkowanego w chińskich zakładach Loncin. Bez obaw – ostateczny montaż odbywa się w zakładach w Berlinie. Zreanimowane po latach funduro łączy przeciętne skoki zawieszeń, 19-calowe przednie koło i szosowe opony typu enduro. Odlewane felgi świadczą, że konstruktorzy dobrze wiedzieli, na czym zależy klientom, którzy rzadko kiedy zjeżdżają z asfaltu.

Wśród testowanych maszyn najdzielniejszym podróżnikiem jest Honda Transalp. Trudno policzyć, która to już generacja tego motocykla. Jego premiera miała miejsce w 1987 roku. Widlasty dwucylindrowy silnik o pojemności 680 cm3, wygodna kanapa i bogate wyposażenie zachęcają do dalekich podróży. Wytrzymałe koła szprychowe, podobnie jak w przypadku Yamahy XT 660 R, nie zawiodą także w czasie wypadów na bezdroża. Cena wersji podstawowej Transalpa to 32 200 zł.

Drugiego z dwucylindrowców w stawce, Kawasaki Versys, napędza rzędówka o pojemności 650 cm3. Polubią go raczej miłośnicy latania po winklach. To prawdziwy funbike o najwyższej mocy w stawce. Na 17-calowych kołach, szosowych oponach i najkrótszych skokach zawieszeń, najlepiej czuje się na górskich winklach. A wszystko to za 31 300 zł lub – jeśli ktoś lubi ABS – za 33 500 zł. Szkoda, że ładowność tego motocykla, nawet bez dodatkowego wyposażenia, wynosi zaledwie 178 kg.

Swoje miejsce w szeregu dobrze zna Yamaha XT 660 R. To najbardziej rasowe enduro w naszej stawce. Jeśli znudziła ci się jazda po drodze, bez obaw możesz wjechać w teren. To jedyna maszyna w teście, której skoki zawieszeń wynoszą co najmniej 200 mm – ma 225 mm z przodu i 200 mm z tyłu. XT nie daje się wyprowadzić z równowagi nawet na dziurach wielkości krateru, tyle że sztywne zestro- jenie powoduje, iż maszyna nie cacka się z jeźdźcem. Postawmy sprawę jasno: 189 kg to za dużo na hardkorowy off-road. Zatem XT to wszechstronne enduro ze wskazaniem na szosę. Bike kosztuje 24 900 zł za model z 2009 roku.

BMW G 650 GS Prowadzi się precyzyjnie i stabilnie, lepiej niż poprzednik oznaczony literą F. Szeroka kierownica ułatwia zapanowanienad maszyną.   
   
Elastyczny silnik beemki z rozrządem DOHC i czterema zaworami w głowicy produkują zakładyw chińskim mieście Loncin. Pochwała za duże i łatwo dostępne pokrętło do ustawiania napięcia wstępnego sprężynyamortyzatora. Czytelne kontrolki i ogromny jak ruski budzik prędkościomierz. Czytelność cyfrowego obrotomierza– gorzej niż kiepska. Wąski, 14-litrowy zbiornik paliwa trafił pod kanapę, co obniżyło środek ciężkości maszyny.Korek wlewu znajduje się po prawej stronie.


Tam, gdzie kręto
Na krętej drodze G 650 GS prowadzi się fajnie. Wydaje się sztywniejszy od F 650 GS, ale na pewno nie jest mniej komfortowy. Nie zmienił się natomiast pomysł na obniżenie kosztów. Znajdziemy w nim zwykły widelec teleskopowy, wahacz i ramę ze stali oraz skoki zawieszeń 170 i 165 mm. G 650 GS waży 198 kg, czyli o 4 kg mniej niż F 650 GS.

W porównaniu z premierowym modelem z 2007 roku, Hondę Transalp wyposażono w gorszą regulację tłumienia dobicia. Łącznie z ABS-em, centralną podstawką, nawigacją Garmin, stelażami pod kufry i lakierowanymi wąskimi kuferkami, przypominającymi chlebaki, napędzany silnikiem V2 bike waży godne 230 kg. To o wiele za dużo. Na gorszej nawierzchni nieco słabiej radzi sobie Kawasaki Versys. Wprawdzie widelec upside-down – jedyny w stawce – o średnicy goleni 41 mm pochłania sporo nierówności, lecz amortyzator kiepsko reaguje na odcinkach z dziurami. Mimo to Versys dzielnie wspiął się na szczyt. Widok stamtąd był fantastyczny. Na północnym wschodzie wyłoniły się pokryte śniegiem wierzchołki gór: to odległe Alpy Nadmorskie.

Wyprodukowana we francuskich zakładach MBP Yamaha XT jest tu w swoim żywiole. Kamieniste boczne ścieżki zapraszają. Yamaha potrafi dać mnóstwo przyjemności z jazdy. Wąska i twarda kanapa ciągnie się od korka wlewu paliwa aż do tylnego błotnika. Biker bez trudu panuje nad szeroką kierownicą i przednim kołem, zachowując kontrolę nad maszyną. To ważne przy jeździe w terenie, żeby w każdej chwili można było pomóc sobie balansem ciała. Czyli Yamaha nie rozpieszcza właściciela. No i co z tego? XT ma w sobie to coś: siłę i charakter.

Tagi: Honda | Transalp | BMW | G 650 GS | Kawasaki | Versys | Yamaha | XT 660 R

Oceń artykuł:

2.8

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij