Motocykl poleca:

BMW HP2 Sport

Poleć ten artykuł:

Supersportowa beemka – niezłe jaja! Przed kilku laty na myśl o połączeniu tych wyrazów większość pukałaby się w czoło. Ale czasy się zmieniają i dziś BMW oferuje najmocniejszego boksera, montowanego w motocyklu produkowanym seryjnie.
Zobacz całą galerię

Leniwy dzień na południu Hiszpanii. Jestem w zalanym słońcem, ciepłym jak na europejską zimę mieście Ascari. Okolicę przeszywa dźwięk kręconego na wysokich obrotach boksera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dzisiaj sportowych bokserów – oprócz BMW – już nikt nie produkuje! Pod koniec ubiegłego roku, na targach w Mediolanie, spece z beemki pokazali HP2 Sport. Teraz mam okazję dosiąść jednego z pierwszych egzemplarzy tego modelu.

Wystarczy posłuchać dwucylindrowego boksera, aby wiedzieć, że mamy do czynienia z ogromną mocą. Silnik dużo dynamiczniej niż którykolwiek z bokserów pracujących w serii R 1200 wkręca się na obroty. Dolny zakres na pewno nie jest żywiołem HP2, choć dynamika tej jednostki napędowej jest i tak o wiele lepsza niż pseudosportowego R 1200 S. Po przekroczeniu granicy 6000 obr/min nie ma wątpliwości, do czego została stworzona ta maszyna: do zwijania asfaltu!






Do czerwonego pola silnik BMW wkręca się bez jakichkolwiek sprzeciwów. Już od pierwszych metrów mam wrażenie, że zwyczajna dotąd szosa niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się w tor wyścigowy. Sportowy image HP2 podnosi automat, pozwalający na zmianę przełożeń bez zamykania gazu. By nie uszkodzić skrzyni biegów, sprytna elektronika zmienia charakterystykę zapłonu, zmniejszając moment obrotowy silnika. Niewątpliwie bez tego bajeru można przeżyć, jeśli mowa o przywiezieniu bułek na śniadanie. Ale jeśli wylatujesz na krętą trasę w górach lub na tor, urywanie każdego ułamka sekundy oznacza ogromną, niczym niezmąconą przyjemność. Ponieważ zakres obrotów użytecznych boksera jest zdecydowanie węższy niż na przykład w dwucylindrowym silniku Ducati, chcąc jechać naprawdę dynamicznie, trzeba kręcić silnik aż do odcięcia. Nie robi to na beemce większego wrażenia, na dosiadającym jej motocykliście – wręcz przeciwnie.

Głowice to klucz do sukcesu! Rozrząd DOHC i duże, promieniście rozmieszczone zawory to pomysł BMW na podniesienie mocy boksera. Ostatnie 3 KM uzyskano, precyzyjnie frezując kanały dolotowe.  

Swoją dużą moc jednostka napędowa HP2 Sport zawdzięcza głównie nowym głowicom cylindrów. Zamontowano w nich po dwa wałki rozrządu i cztery promieniście rozmieszczone zawory. W efekcie udało się podnieść maksymalne obroty silnika do zaskakującego poziomu 9500 obr/min, moc zaś wzrosła do 133 KM. Jeśli dokładnie przyjrzeć się głowicom, można stwierdzić, że podczas projektowania zdanie księgowych nie miało decydującego znaczenia. Krzywki wałków rozrządu o stożkowych bieżniach, osobne osie dla wszystkich czterech dźwigienek zaworowych czy też wykonane z włókien węglowych pokrywy zaworów – oto tylko najważniejsze i najlepiej widoczne ze zmian. Pod kanapą nie ma typowego stelaża. Beemka postawiła na konstrukcję samonośną, wykonaną również z włókien węglowych. Zatankowane HP2 waży 200 kg. W porównaniu z przecinakami konkurencji niewątpliwie nie jest to wynik mistrzowski. Jednak wystarczy przejechać kilkadziesiąt metrów, aby poczuć lekkość typową dla maszyny o sportowych genach.

Podczas gdy inne beemki pokonują zakręty w stylu nasuwającym skojarzenia z Titanikiem, HP2 Sport przejeżdża winkle w typowo sportowym stylu. Do jego złożenia potrzeba zaskakująco niewiele siły. Mocniejsze szarpanie kierownicą skończy się prędzej czy później (raczej wcześniej) zaliczeniem gleby. Po krótkiej chwili oswojenia się z drapieżnym bokserem wrażenie ociężałości pryska jak bańka mydlana. Prowadzenie w zakrętach jest neutralne, a w mocnych złożeniach motocykl nie wykazuje tendencji do podsterowności. Mocniejsze dodanie gazu skończy się wtedy efektownym, choć dającym się kontrolować uślizgiem tylnego koła. To jedna z ważnych cech BMW HP2 Sport – sprzęt przez cały czas pozostaje pod kontrolą jeźdźca.



Widelec jest twardy i podczas hamowania ugina się tylko nieznacznie. Przy wchodzeniu w zakręt w sportowym stylu ma się wrażenie, że przód motocykla ustawiono nieco za wysoko. Zdaniem Jürgena Fuchsa i Rico Penzkofera, dwóch z tych, których zaproszono na jazdy próbne, wystarczy nieco podnieść tył, by zachowanie w zakręcie odpowiadało typowo sportowej maszynie. Miękkie i bardzo przyczepne, montowane seryjnie opony Metzeler Racetech K3 są gwarancją, że pokrywy zaworów w ciasnych winklach raz po raz będą trzeć o asfalt.

Krótka (zdecydowanie za krótka) przygoda z HP2 po raz kolejny dowiodła, że hamulce Brembo nie mają sobie równych. Na pewno takie zachowanie jest w dużej części zasługą promieniowej przedniej pompy hamulcowej. Mocniejsze naciśnięcie klamki powoduje, że tylne koło w okamgnieniu odrywa się od asfaltu. Dla mniej wprawnych jeźdźców beemka przewidziała ABS. Na szczęście żaden z motocykli oddanych do dyspozycji zaproszonym na premierę dziennikarzom nie był wyposażony w to cudo. Z drugiej zaś strony BMW stara się wyznaczać nowe standardy, przyzwyczajając klientów, że ABS jest we wszystkich maszynach z biało-niebieską szachownicą. Nie powinno więc nikogo dziwić, jeśli za kilka lat nawet sportowe motocykle zostaną zaopatrzone w to rozwiązanie.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij