Motocykl poleca:

BMW K 1200 LT 2004

Poleć ten artykuł:

BMW zmodernizowało swój motocykl turystyczny. Jeszcze większa moc, jeszcze więcej bezpieczeństwa. A przy tym ważący 400 kg bolid ma się bajecznie łatwo prowadzić. Zaprosiliśmy go do tańca.

Zobacz całą galerię

 Jedno pytanie dręczy cię od pierwszej chwili, gdy staniesz przed K 1200 LT: czy „dynamiczne żonglowanie” takim gigantem jest jeszcze jazdą motocyklem. Ta maszyna waży z pełnym wyposażeniem 392 kg i ma wysoko usytuowany środek ciężkości. Z załadowanymi topcase’em i zintegrowanymi kuframi lub z bagażem zamocowanym na relingu topcase’u jeszcze przesuwa się on do góry. A więc na postoju na pewno nie ma mowy o żonglowaniu. Szokuje olbrzymia odległości dzieląca miejsce styku przedniego koła z podłożem od końcówek kierownicy – 1,31 m! Całe szczęście, że jest ona obudowana. Krótko mówiąc, pierwsze, o czym myślisz, to wyjątkowa nieporęczność. Przynajmniej przy manewrowaniu.

Aby klientela nie bała się tego dinozaura, pogromcy zwierząt z BMW nauczyli go kilku sztuczek. Parkowanie ułatwia uruchamiany rozrusznikiem birg wsteczny. Nowością jest elektrohydrauliczna centralna podstawka. Podnosi ona maszynę bez trudu na sprytnie ukrytą podstawkę. Dzieje się tak nawet przy maksymalnej dopuszczalnej masie, wynoszącej aż 600 kg. Wystarczy zatrzymać się i siedząc na motocyklu, nacisnąć guzik. Krótka jazda windą i po sprawie. A jeśli podłoże jest nierówne to co? Czy maszyna wy wróci się wraz z załogą? Bez paniki! Gruby „bawarczyk” jest przygotowany i na taką ewentualność. Potwór zostanie przytrzymany dwoma dobrze zamaskowanymi „niby-gmolami”. Przy upadku nie ucierpią nawet lusterka, które zresztą zapewniają nadzwyczaj dobry widok do tyłu.



W celu zapewnienia stabilnego ustawienia na podstawce z obu stron zamontowano lampki jasno oświetlające podłoże. Nadają się one idealnie do obejrzenia błota na butach i do wykrywania kałuż lub kamieni. Zepchnięcie z podstawki nadal wymaga siły mięśni lub energicznego rozkołysania maszyny. Dla osób nikczemnego wzrostu motocykl rocznik 2004 ma w zanadrzu wyjątkowy bajer. Kanapa jest ukształtowana zgodnie z najnowszymi osiągnięciami ergonomii. Mniej niż 10 sekund wystarczy, aby ustawić ją na jednej z dwóch wysokości. Z przodu jest zwężona, dzięki czemu nawet krótkonodzy mają stabilne oparcie o ziemię. W informacji prasowej BMW zachwala LT dla osób o wzroście co najmniej 1,69 m. Bądźmy ostrożniejsi i zgódźmy się na 1,75 m.

Jako żem nie ułomek, z małymi tylko kłopotami postawiłem ten „reprezentacyjny wygląd” na nogi. Ważące 0,6 tony monstrum toczy się spokojnie. Często dawniej krytykowane zataczanie się przy wolnej jeździe znikło bez śladu. Według producenta, jest to zasługa zwiększonego o 15 mm wyprzedzenia. Najpóźniej w momencie, gdy sprzęt nabiera tempa, zapomina się o przygodach związanych z manewrowaniem na postoju. Znika obawa przed maszyną. Ogarnia cię fala niczym niezakłóconej radości. Z ogrzewanej kanapy płynie miłe ciepełko. Małe płetwy w połączeniu z regulowaną bezstopniowo, za naciśnięciem guzika, gigantyczną szybą chronią przed atakami wiatru i deszczu. Uszy pieści wspaniały dźwięk z czterech głośników stereo, a dzięki czytelnemu, wspomaganemu GPS-em systemowi nawigacyjnemu do celu dojedzie nawet ktoś kompletnie pozbawiony zmysłu orientacji. Do tego jeszcze godna króla kanapa.

     
Skuteczne gmole ochronne ukryto w aerodynamicznych statecznikach.  Wysokość podłóg dla pasażera można regulować. Umożliwia to zmyślny system ryglowania.  Prosty w obsłudze system nawigacyjny, wspomagany przez GPS. 

Chyba tylko ten, kto słabo trybi, zapyta, czy to wszystko ma jeszcze coś wspólnego z jazdą motocyklem. Pewnie że ma, i to bardzo dużo! LT jest znacznie dynamiczniejszy niż można by podejrzewać. Dopuszczalne pochylenie 40O gwarantuje zdrowe emocje na zakrętach. „1200” nie sprawia zawodu również pod tym względem. Mimo oczekiwanego opóźnienia wyczucia kierowania (kierownica ∫ la antylopa), porusza się precyzyjnie po zadanym torze. Dzięki oponom Metzeler Marathon harmonijnie przechodzi z jednego pochylenia w drugie i zachowuje się bez zastrzeżeń nawet przy nieco ostrzejszej jeździe turystycznej. Zintegrowany układ hamulcowy, uzbrojony w pewny w działaniu ABS i elektryczny system wspomagania, zapewnia wspaniałe opóźnienia. Resorowanie jest komfortowe i maszyna nie wykazuje tendencji do kołysania się. To zasługa systemu prowadzenia przedniego koła oraz amortyzatora, który dostosowuje charakterystykę tłumienia do stopnia ugięcia zawieszeń (WAD). Mimo że przy prędkościach powyżej 180 km/h kolos lekko wężykuje i przy jeździe przez ciasne nawroty nieprecyzyjnie działające sprzęgło wymaga wyczucia, jeździec nadal będzie zachwycony. Przyjemności nie zepsuje mu nawet przejazd przez ostre wyboje, przy którym będzie miał wrażenie, że napęd kardanem ma ochotę wierzgać.

TYLKO JEDEN PRZYCISK 
 Kiedy nadchodzi moment, gdy trzeba odstawić 600-kilogramowego K 1200 LT, pomoc „Elektrohydraulicznego systemu wychylnej podstawki” staje się niezbędna. Pompa elektryczna zapewnia odpowiednie ciśnienie w systemie hydraulicznym i siłownik wychyla centralną podstawkę. W pełni załadowany motocykl wraz z jeźdźcem, pasażerem i ich bagażami staje w pionie, i to bez potrzeby zsiadania. Wystarczy nacisnąć przycisk.
   


Większe przepustnice, zmienione czasy rozrządu oraz przekonstruowany system elektronicznego sterowania silnikiem zwiększyły moc z 98 KM do 116 KM. Maksymalny moment obrotowy wzrósł ze 115 do 120 Nm. Oba te nowe parametry są wyczuwalne tylko w najwyższym zakresie obrotów, między 6000 a 8500 obr./min, który dla turystów nie ma większego znaczenia. Mimo wszystko, gdy chce się dynamicznie wyprzedzać, trzeba redukować biegi. Dobrze, że nowa, ciszej pracująca skrzynia biegów daje się łatwiej przełączać. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h. Rozsądna prędkość podróżna mieści się raczej między 130 a 160 km/h. Wtedy nie ma wężykowania, pęd wiatru nie przeszkadza, a zużycie paliwa jest umiarkowane. 5,9 l przy stałej prędkości 130 km/h i 5,3 l na szosie to tylko nieznacznie więcej od poprzedniczki. Zasięg wynosi całkiem przyzwoite 434 km. Można je z powodzeniem przejechać jednym ciągiem. I to nie tylko z obawy przed kłopotami na parkingu.

 

Tagi: test | BMW K

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij