Motocykl poleca:

BMW K 1200 R 2005

Poleć ten artykuł:

Beemka polubiła niespodzianki. K 1200 R w niczym nie przypomina spokojnych, stonowanych bokserów. Jego rzędowa czwórka ma moc 163 KM. Potęga! Nowa era w historii BMW to już fakt.

Zobacz całą galerię

BMW K 1200 R to coś więcej niż po prostu motocykl. To potężnie umięśniony naked, w którego silniku drzemie pokaźne stadko 163 KM. Zaryzykowałbym twierdzenie, że K 1200 R to zapowiedź tego, jak będą wyglądały kolejne motocykle spod znaku biało-niebieskiej szachownicy – bardziej sportowe, dynamiczniejsze. Taki wizerunek zdecydowanie odbiega od tego, do czego przez lata przyzwyczaiło nas BMW.

Wielu z was na pewno spyta: A czym właśnie ten bike zasłużył sobie na specjalne traktowanie? Przecież współczesne motocykle mają coraz więcej cech sportowych. Odpowiedź jest prosta – dlatego że większość innych modeli ma swoich poprzedników. W przypadku K 1200 R możemy mówić co najwyżej o rozebranej z owiewek K 1200 S. Na dodatek, to najmocniejszy naked bike na świecie, a moc drzemiącą w silniku widać już na pierwszy rzut oka. Jasne, że K 1200 R nie przypadnie wszystkim do gustu. Jedni zakochają się w nim od pierwszego wejrzenia, inni nigdy nie przekonają się do takiego wyglądu. Jedno jest pewne – każdy, kto przejdzie obok tej maszyny, nie pozostanie wobec niej obojętny.


     
1. Przednie koło prowadzi system zwany Duolever. Przygotowując ofertę wyposażenia dodatkowego, nie zapomniano o turystach. Tylny bagażnik z systemem mocowania kufra. Mocna strona beemki – silnik o pojemności 1157 cm3 i mocy 163 KM.  


Aby dojść do takiego wniosku, wystarczyło kilka kilometrów nawiniętych podczas premiery zorganizowanej w Sewilli na południu Hiszpanii. Łatwo spotkać tam tłum motocyklistów jadących w stronę gór. Wszyscy pozdrawiają się podczas wyprzedzania. Podnoszą kciuki, gdy zwalniamy, aby wyczekiwać na następną okazję do wyścigu z samochodami. K 1200 R jest słabszy o 4 KM od w pełni obudowanej eski, co osiągnięto przez zmiany w układzie ssącym, i ma zdecydowanie krótsze przełożenia. Jazda na szóstym biegu nie sprawia najmniejszych problemów, jedynie przy ostrzejszym przyspieszaniu, jadąc 80 km/h, często redukowałem do czwórki. Przyspieszenia w sportowym stylu w wykonaniu erki to czysta przyjemność. Spory rozstaw osi gwarantuje, że podczas takiej zabawy przednie koło niechętnie odrywa się od asfaltu.

W czasie zwykłej jazdy delektowałem się elastycznością i przyjemną reakcją na zmiany obciążenia. Co prawda, mięśniak z Monachium nie ma szans na tle Suzuki GSX-R 1000, ale to żaden wstyd. Testowany motocykl udowodnił, że zmiana przełożenia w BMW nie musi być okupiona charakterystycznym stukiem. Silnik pracował praktycznie bez najmniejszych wibracji – przynajmniej gdy utrzymywałem go poniżej 6500 obr/min. Przy 7000 obr/min nagle pojawiały się wyraźne drgania, które jak nożem uciął znikały powyżej 8000 obr/min.


Wyraźną różnicę między gołą erką a obudowaną eską widać w ergonomii. Na erce jeździec siedzi w nieco bardziej agresywnej pozycji. Odpowiada za nią kanapa, która jest teraz węższa z przodu. Oprócz tego, połówki kierownicy wyżej zamocowane na nowej półce widelca, co gwarantuje wyższy komfort. Jedyna słabość beemki: od czasu do czasu prawą nogą trącałem potężną pokrywę sprzęgła. Ten motocykl to zabawka dla macho – duży, mocny, agresywny. I w ten sposób trzeba się z nim obchodzić.

Mimo sporego rozstawu osi, wynoszącego 1580 mm, erka prowadzi się nadzwyczaj łatwo, jak gdyby była zdecydowanie mniejszą maszyną. Na wąskich, krętych szosach zaskakuje łatwym składaniem się w zakręty. Przerzucanie z jednego złożenia w drugie nie sprawia najmniejszych trudności. Brak owiewek zwiększył opór powietrza i tym samym obniżył nieco prędkość maksymalną, inżynierowie z Monachum zdecydowali się też na drobną korektę geometrii zawieszenia przedniego koła. Jest ono teraz bardziej stromo ustawione, a wyprzedzenie skrócono o 10 mm.

co to jest Power Cup Replica? 
Nie ma lepszej reklamy od sportu – o tym wiedzą wszyscy spece od marketingu. Lada moment rusza więc cykl wyścigów Power Cup Replica z K 1200 R w roli głównej. Oczywiście motocykle zostały do tych zawodów odpowiednio przygotowane. Przede wszystkim zmieniono zawieszenia. Teraz pracują w pełni regulowane ze stajni White Power. Są one zdecydowanie sztywniejsze i dodatkowo zmieniają nieco geometrię maszyny – lekko unoszą tył, podobnie jak w superbike’ach. Podczas pierwszych jazd wielu moich kolegów narzekało na takie zestrojenie, jednak podczas szybkiej walki na torze motocykl prowadzi się niezwykle przyjemnie, niczym rasowy superbike. BMW chętnie składa się w zakręty. Najlepsi jeźdźcy cyrku Power Cup Replica, mimo sporego prześwitu, potrafili przytrzeć o asfalt śrubami pokryw silnika. Na półkę odłożono m.in. ABS i wzmacniacz siły hamowania. Seryjny układ wydechowy zastąpił sportowy, dostarczany przez Arrowa. Chcąc obniżyć masę maszyny, projektanci zdecydowali się na zastosowanie całej masy elementów wykonanych z włókna węglowego i kevlaru. Tych, którzy nie mają w zwyczaju odwiedzać toru, ale chcą, by ich maszyna wyglądała jak rasowa wyścigówka, ucieszy pewnie fakt, że wszystkie te elementy pojawią się w salonach BMW. Będzie je można zamontować w maszynie cywilnej. Z najwyższej półki pochodzi elektronika monitorująca pracę motocykla, ale również zajmująca się pomiarem czasu. Jej skonstruowanie powierzono firmie 2D, czyli ludziom, którzy przygotowują elektronikę pomiarową do maszyn z GP oraz Formuły 1.  


Wszystkie te zmiany zadziałały znakomicie, mimo że maszyna, której dosiadałem, toczyła się na tylnym kole o szerokości 6 cali, obutym w oponę o wymiarze 190. Seryjnie naked bike jest wyposażony w obręcz 5,5” w stylu R 1200 ST i oponę 180. Z takim wyposażeniem erka powinna składać się w zakręty jeszcze łatwiej. Co najciekawsze – mimo mocnego akcentu położonego na poręczność nie zaszkodzono stabilności. Nawet na długich łukach pokonywanych z dużą prędkością K 1200 R prowadzi się znakomicie. Większe nierówności nie wytrącają maszyny z równowagi.

BMW nie byłoby jednak BMW, gdyby lista wyposażenia dodatkowego nie liczyła kilku stron, a postawionego do testów egzemplarza nie wyposażono w niemal wszystkie wodotryski. Na przykład beemka rozpieszczała nas elektronicznie regulowanym zawieszeniem, zwanym ESA. Przy zmianie nawierzchni z wyboistej na równą i na odwrót komfort jazdy pozostawał na podobnym poziomie. Przy zmianie ustawienia z komfortowego na normalne lub nawet na sportowe tłumienie zmienia się w ciągu ułamków sekund. Nie należy także zapominać o integralnym ABS-ie, który w połączeniu z podwoziem nowych modeli serii K umożliwia uzyskiwanie imponujących opóźnień. Dodatkowe wyposażenie obejmuje oprócz systemu kufrów, nawigacyji także niższą kanapę, dzięki której siodło obniża się ze 820 do 790 mm. Do kupienia jest nawet mała owiewka. Pod tym względem najmocniejszy naked bike świata nie odbiega od dobrej, starej tradycji tej marki.

Tagi: test | BMW K

Oceń artykuł:

1.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij