Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

BMW K 1200 R Sport

BMW K 1200 R Sport to coś między K 1200 S i K 1200 R. Zobaczmy, co nowa beemka z miniowiewką potrafi lepiej od wersji w pełni obudowanej i tej zupełnie pozbawionej owiewek. Czasami mała zmiana daje duży efekt.

Nowe BMW K 1200 R Sport to właściwie K 1200 z owiewkami. Niby prosta przeróbka. Jednak wbrew temu, co sądzi wielu, dość często zdarza się, że jakiś drobny zabieg istotnie zmienia charakter motocykla. W przypadku K 1200 R i K 1200 R Sport na szczęście nie dotyczy to ceny. Te modele kosztują – odpowiednio – 56 950 i 59 100 zł. Różnica jest zatem niewielka. A jakie korzyści lub udogodnienia przynosi dodanie owiewki?

Aby to stwierdzić, trzeba spróbować. Podczas gdy na erce bez owiewek od 200 km/h trzeba się kurczowo trzymać kierownicy, o tyle na K 1200 R Sport jeździec nawet wtedy siedzi dość zrelaksowany. Pierś i ramiona są chronione podobnie jak w wersji S, kask nie jest wystawiony na bezpośredni napór powietrza, nie szarpią nim turbulencje. Zgoda, przy dość niskich temperaturach, a takie panowały w czasie testu, osłona nóg, jaką ma w pełni obudowana eska, byłaby nie do pogardzenia. Ale przecież nawet najostrzejsza zima nie trwa wiecznie, a w cieplejszej porze roku dzięki miniowiewce można przyjemnie pokonywać długie etapy szosowe. A nawet wypróbować prędkość maksymalną (264 km/h) podawaną przez BMW. Tym bardziej że dzięki ochronie piersi i barków, Sport jedzie spokojnie.

Skoro już jesteśmy na szosie, ustalmy zużycie paliwa przy 130 km/h. Jedziemy zatem godzinę na szóstym biegu z obrotami 5300/min, a więc umiarkowanymi. Czterocylindrowiec pracuje nadzwyczaj miękko i prawie bez wibracji. Bardziej miękko, niż którykolwiek z dotychczas testowanych przedstawicieli grupy K 1200. Prawdopodobnie jest to efekt minimalnej wprawdzie, ale zauważalnej poprawy jakości. Przy stałej prędkości 130 km/h Sport wziął 6,5 l benzyny. Mogłoby spokojnie być mniej.

Nie można natomiast narzekać na zdolność do przyspieszania. Dzięki temu, że przednie koło trzyma się podłoża jak przyklejone, nawet mniej rutynowani jeźdźcy są w stanie od zera do 100 km/h przyspieszyć w 3,2 sekundy. No no... Można przy tym nie zmieniać biegu. Dzięki niewielkim zmianom w zestopniowaniu pierwszych czterech biegów jedynka sięga teraz do prędkości 113 km/h (dawniej 107 km/h). Po ledwie 8,7 sekundy na prędkościomierzu widać 200 km/h. Jeździec testowy nie może wyjść ze zdziwienia z powodu łatwości, z jaką zmienia się potrzebne do tego trzy biegi. Idzie to lepiej niż w którymkolwiek z dotychczas testowanych K 1200. Wygląda na to, że BMW nareszcie serio zajęło się tym od dawna krytykowanym mankamentem. Dalsze zmiany dotyczą walca i mechanizmu zmieniającego biegi.

 

 
Dobre przyspieszenia to rzecz nie do pogardzenia, ale przecież R Sport nie jest supersportem. Jest on raczej przewidziany na szosę. Wjeżdżam w łagodny, ale długi zakręt w prawo. Głęboko kładę Sporta. Nic nie trze o podłoże. W podwoziu panuje całkowity spokój. Teraz zakręt w lewo. Lekkie przyhamowanie. I to wychodzi lepiej niż dawniej, a to dzięki ABS-owi marki Conti-Tewes. Był on już testowany w modelach R. Uciążliwy odgłos wzmacniacza siły hamowania należy do przeszłości. Regulacja działa znacznie bardziej miękko niż w dawnym, częściowo zintegrowanym ABS-ie ze wzmacniaczem siły hamowania. Dozowanie siły hamowania mogłoby jednak być lepsze, a punkt zadziałania wyraźniej zdefiniowany. Na pierwszych 10 mm ruchu dźwigni hamulca trzeba pokonać pewien opór. Robi to wrażenie jakby płyn hydrauliczny przeciskał się przez maleńki otwór. Dopiero potem klocki chwytają.

Umożliwiają one uzyskanie ekstremalnych opóźnień. Ważące 246 kg BMW zatrzymuje się przy hamowaniu ze 100 km/h po 37 m. Przednie koło gwiżdże przy tym bezustannie. Świadczy to o tym, że system pracuje cały czas na granicy poślizgu. Uzyskane przy tym opóźnienie 10,4 m/s2 stanowi najlepszą wartość zmierzoną na maszynach z ABS-em. Godne uwagi jest także to, że takie wartości są bez trudu powtarzalne. Tylne koło nie unosi się, maszyna pozostaje stabilna. Wystarczy do oporu zacisnąć dźwignię i pozwolić działać ABS-owi. Coś pięknego!

Ale wróćmy do prawdziwego życia, tzn. na szosę. BMW K 1200 R Sport, podobnie jak inne modele z literą K w nazwie, na pewno nie jest cudem poręczności. Tłumik drgań kierownicy pracuje wprawdzie lekko, ale masę prawie 250 kg trzeba złożyć przez szeroką oponę o wymiarze 190/50, osadzoną na 6-calowej feldze. należy ona do wyposażenia dodatkowego. Seryjnie jest montowana opona 180/55 ZR 17 na feldze 5,5’’. W czasie pokonywania winkla beemka, tocząca się na oponach Pirelli Diablo „K”, pozostaje na kursie i nie ma tendencji do zapadania się nawet na ciasnych zakrętach.

Szczyt zakrętu, ostrożnie dodaję gazu – gwałtowna reakcja na gaz i ostre reakcje na zmianę obciążenia czterocylindrowców BMW są przecież doskonale znane. Ale tym razem nic z tego. Sport nie szarpie, pracuje łagodnie. Krytykowane dawniej szarpanie przy jeździe ze stałą prędkością znikło jak zdmuchnięta świeca. Jak to się stało? Otóż w K 1200 R Sport po raz pierwszy zastosowano nową mapę zapłonu. Zapewnia ona nie tylko bardziej miękką reakcję na gaz, ale i łagodniejszą pracę silnika. Dlaczego nie zrobiono tego od razu? Mała pociecha – w przyszłości skorzystają z tego wszystkie modele serii K.

 
Wyjście z zakrętu i gaz. Silnik natychmiast udowadnia, że jest dynamiczny i że nie boi się ostrych przyspieszeń. Ale przecie ż na co dzień jeździ się najczęściej w granicach 2000-6000 obr/min. Już nieco ponad 3000 obr/min silnik osiąga moment obrotowy 100 Nm. Pozwala to na swobodne wyprzedzenie ciężarówki bez potrzeby zmiany biegu. Wprawdzie na wykresie mocy zdjętym na stanowisku pomiarowym przy 6000 obr/min można rozpoznać lekkie załamanie, ale w praktyce jest to niewyczuwalne. Ogólnie biorąc, silnik jest bardzo elastyczny, ma cudowny zryw i zapewnia poczucie mocy i relaksu. Zmierzona moc maksymalna wynosi 162 KM. To więcej niż w dotychczas testowanych K 1200. Najmocniejszemu dotychczas K 1200 R swego czasu zmierzono 151 KM na wale korbowym.



Czyli silnik zyskał, a co z podwoziem? Pozostało bez zmian. Maszyna testowa była wyposażona w dostępny za dopłatą system elektronicznej regulacji zawieszeń ESA. Oferuje on trzystopniową regulację podwozia przyciskiem na kierownicy. Do wyboru są pozycje: normal, sport i jazda z pasażerem. Działa to doskonale. W trybie normal resorowanie działa tak miękko, że można się nie bać nawet kocich łbów. Przy ustawieniu sport zawieszenia są wyraźnie sztywniejsze, a precyzja prowadzenia trochę lepsza. We wszystkich wariantach regulacji zawieszenie Duolever nie tłumi jednak ostrych, krótkich uderzeń. Amortyzator dochodzi do granic możliwości, gdy na złej nawierzchni jedzie się na ostatnim rowku i ostro przyspiesza. Napędzane wałem tylne koło usztywnia się wtedy i podskakuje.

Miejsce pasażera jest twarde i wąskie, zupełnie nietypowe dla BMW. Na dłuższe wyprawy w dwie osoby lepszy będzie K 1200 S.
Za te pieniądze można oczekiwać perfekcyjnego wykonania. Jednak zarówno wyglądające na tanie, stale widoczne dla jeźdźca plastikowe elementy mocujące, jak i rdzewiejące śruby nie pasują do legendarnej niemieckiej jakości.

K 1200 R Sport zaskakuje. Nie tyle miniowiewką, z którą zresztą mu do twarzy, ile dzięki modyfikacjom technicznym. Klientów z pewnością ucieszyłoby, gdyby w przyszłości wszystkie maszyny z serii K zachowywały się tak wzorowo jak K 1200 R Sport.

 naszym zdaniem
ZALETY
Samoczynnie wyłączające się kierunkowskazy.
Odchylane ucha do mocowania bagażu, chociaż są one za mikre.
Bogaty asortyment dodatkowego.
Łatwa kontrola poziomu oleju.
Samoczynna kontrola ciśnienia powietrza w oponach.
Łatwy demontaż akumulatora.
Seryjne osłony chroniące przy upadku.
Komputer pokładowy zapewniający wiele informacji.
Stosunkowo duży skręt kierownicy.
WADY
 Za krótkie wysięgniki lusterek i związane z tym niedostatki widoczności.
Przewody hamulcowe w oplocie stalowym pałętają się koło kokpitu.
Brak regulacji wysokości szyby.
Kłopotliwa regulacja zasięgu świateł.
Dźwignia sprzęgła za bardzo oddalona od kierownicy.
Brak schowka.
Zbyt ubogi zestaw narzędzi.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    BMW K 1200 R Sport to coś między K 1200 S i K 1200 R. Zobaczmy, co nowa beemka z miniowiewką potrafi lepiej od wersji w pełni obudowanej i tej zupełnie pozbawionej owiewek. Czasami mała zmiana daje duży efekt.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:44:21
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij