Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.7

BMW K 1200 R Sport vs Yamaha FZ1 Fazer

Dotychczas litera R zwykle oznaczała w beemkach roadstera, S zaś – sport. Czym w takim razie jest K 1200 R Sport? By to sprawdzić, porównaliśmy go z Yamahą FZ1 Fazer.

Specyficzne podejście do jednośladów to jedna z charakterystycznych cech beemek. K 1200 S może być tego przykładem, bo nie jest to motocykl sportowy pełną gębą. Albo taki K 1200 R: sporej dozy dobrej woli trzeba, aby nazwać go naked bike’em czy streetfighterem. Prawda jest taka, że te motocykle stanowią klas ę same dla siebie i nie da się ich jednoznacznie zaszufladkować. Co więcej, właśnie to stanowi o ich atrakcyjności. Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że trudno mówić o tłumach czekających na R Sport.

Jak potknąć się podczas premiery, w zeszłym roku zademonstrowała Yamaha przy okazji prezentacji FZ1. Mało który motocykl był oczekiwany z taką niecierpliwością i chyba żaden inny nie zaskoczył tak bardzo. Stało się tak dlatego, że FZ1 miał kilka słabych punktów i nie sprostał wymaganiom, jakie powinna spełniać maszyna wypełniająca luk ę pomiędzy R-jedynką a FJR 1300.

Od speców z BMW nikt nie oczekiwał wypełnienia jakiejś luki i nie stawiał przed nimi wyśrubowanych wymagań. Ludzie z Yamahy tego komfortu nie mieli. Stanęło przed nimi zadanie zatuszowania zeszłorocznego potknięcia. Mimo że oficjalnie ogłoszone zmiany polegają tylko na wzbogaceniu kolorystyki i dodaniu ABS-u, to tak naprawdę nowy FZ1 Fazer przeszedł dyskretną wprawdzie, lecz głęboką kurację.

Za cel tego porównania uznaliśmy stwierdzenie, który z tych mocnych motocykli uniwersalnych jest lepszy. Pytanie proste, ale odpowiedź wręcz odwrotnie. Oto dziewięć prawd o obu testowanych maszynach.

Prawda pierwsza. Olbrzymie moce, którymi dysponują obie maszyny (163 KM beemki i 150 KM Yamahy), na szosie są nieprzydatne. Jeżeli ktoś zechce gnać autostradą (byle niemiecką, gdzie nie ma ograniczeń prędkości), będzie lepiej, gdy sięgnie po BMW K 1200 S lub po Yamahę R1. Głębokie pochylenia, stabilny tor jazdy, przyspieszenia – wszystko to bardziej sportowi krewni K 1200 R Sporta i FZ1 Fazera potrafią o wiele lepiej.


 
Prawda druga. Tylko BMW dobrze przyspiesza na wyjściu z zakrętu. Wprawdzie Yamaha ucywilizowała znaną z poprzednich modeli gwałtowną reakcję na gaz, jednak poniżej 7000 obr/min od dawanie mocy przez silnik z pięcioma zaworami na cylinder mogłoby być lepsze. Najlepszy dowód na to stanowi wykres krzywych momentu obrotowego (str. 40). 101 Nm osiągane przez FZ1 przy ponad 9000 obr/min... BMW uzyskuje tyle nieco powyżej obrotów biegu jałowego! Nie trzeba chyba dodawać, iż w sposób znaczący ma to odbicie w elastyczności.

Prawda trzecia. Nawet fanatycy ostrego kręcenia nie są w stanie długo eksploatować FZ1 w zakresie obrotów, na których jazda sprawia przyjemność. By mieć prawdziwą frajdę, trzeba operować silnikiem w zakresie 7000-11 000 obr/min, co oznacza, że na szosie korzystamy z drugiego, w najlepszym razie z trzeciego biegu lub musimy jechać co najmniej 160 km/h. Tymczasem BMW nawet na szóstym biegu ciągnie mocno i kulturalnie.

Prawda czwarta. Beemka, dzięki większej pojemności, zdaje się wszystko robić lepiej, jednak nie jest w stanie uszczęśliwić wszystkich. Silnik, owszem, oczarowuje i zdumiewa kulturą pracy, ale niedostatki sprzęgła, skrzyni biegów, luzy w układzie napędowym psują efekt końcowy. To wkurza, tym bardziej że beemki cierpią na te przypadłości nie od dziś. Po licznych modyfikacjach w tym roku jest trochę lepiej, ale do ideału daleko. Na tle skrzyni biegów Yamahy przekładnia BMW sprawia wrażenie niezbyt sensownej zbieraniny kół zębatych, które trafiają na siebie jedynie przypadkiem i czynią przy tym wielki hałas. Daje się to we znaki zwłaszcza podczas redukcji biegów.

Prawda piąta. Spory rozstaw osi i duża masa stabilizują jazdę na wprost, utrzymują przednie koło przy ziemi i generalnie zapewniają spokój. Jednocześnie wyraźnie ograniczają poręczność. Patrząc z tej perspektywy na lekką, zwartą Yamahę i potężną, mającą o 12 cm większy rozstaw osi beemkę – widzimy dwa światy.



Podwozie BMW K 1200 R Sport jest dość dobrze znane z serii S i R. Podwozie zaś nowego Fazera FZ1 różni się zasadniczo od modelu z ubiegłego roku. Ma wyraźnie czulszy tylny amortyzator i lepiej tłumi przednie koło. Ile w tym zasługi ogumienia – trudno ocenić, w każdym razie zamiast Michelinów Pilot Roadów zastosowano Dunlopy D 221. Yamaha FZ1 rocznik 2007 wyraźnie zyskała na jakości prowadzenia. Motocykl nawet na kiepskich nawierzchniach utrzymuje stabilny kurs i precyzyjnie kładzie się w winkle.

Prawda szósta. Radykalna kuracja hamulców BMW nie zapewniła zauważalnej poprawy. Wyeliminowano wprawdzie uciążliwe piski, ale dozowalność częściowo zintegrowanego układu nadal pozostawia dużo do życzenia. Największym minusem ciągle jest niewyraźnie wyczuwalny moment zadziałania hamulców. Gdyby nie duża skuteczność, na którą ma wpływ zarówno spory rozstaw osi, jak i prawie nienurkujące przednie zawieszenie Telelever, tych hamulców nie dałoby się polubić. Przeciwieństwem są hamulce Yamahy – bajecznie precyzyjnie dozowalne i skuteczne. FZ1 Fazer jest obecnie wyposażony w ABS, ale system ten nie działa tak dobrze, jak w BMW.

Prawda siódma. Gdy niemieccy specjaliści od silników ruszyli do krainy wielkich mocy, musieli chyba zakładać, że stworzony przez nich zespół napędowy nie będzie w ogóle oglądany. Trudno bowiem logicznie wytłumaczyć tę stylistyczną katastrofę: węże, kable, pompa wodna w głowicy cylindrów, olbrzymia luka między blokiem cylindrów a chłodnicą... Ręce opadają! W wersji S tego nie widać, w erce – mającej coś ze streetfightera – można to tłumaczyć jako odważną zagrywkę stylistyczną, ale do K 1200 R Sport pasuje to jak pięść do nosa. Na tym tle bardziej poukładany, chociaż też niegrzeszący stylem zespół napędowy Yamahy wygląda wprost uroczo.


Prawda ósma. Na bank nastanie kiedyś dzień, w którym Bawarczycy zaoferują w ramach wyposażenia dodatkowego dwa koła ekstra. Taki wyciągam wniosek, gdy oceniam wyposażenie testowanego egzemplarza. Mamy tu: ABS, ESA, komputer pokładowy, czujnik ciśnienia powietrza w oponach, sześciocalowe koło tylne, podgrzewane rączki kierownicy i co tam jeszcze. Kto wybierze FZ1, szybko zauważy, że bez elektronicznych cacek też można wygodnie nawijać kilometry. A ciśnienie w oponach można zmierzyć na dowolnej stacji benzynowej.

Prawda dziewiąta. Kasa: za beemkę trzeba wyłożyć 59 100 zł. To cena bazowa – bez ABS-u, podgrzewanych rączek kierownicy, elektrycznie regulowanego podwozia itp. bajerów. Co za takie pieniądze można kupić u innych producentów, niech każdy sprawdzi sobie sam – na pewno będzie miał w czym wybrać. Yamaha FZ1 Fazer kosztuje 44 900 zł, z ABS-em – 47 900 zł.

   BMW K 1200 R Sport.
 O zwycięstwie zadecydowały: dynamiczny silnik, stabilne podwozie, wysoki komfort itp. zalety. Największa wada tego sprzęta to kasa, którą trzeba za niego wyłożyć.
    Yamaha FZ1 Fazer.
 Wyraźnie wygrała z beemką proporcją ceny do osiągów. Warto rozważyć poświęcenie kilku koni w górnym zakresie, aby lepiej dostosować silnik do specyfiki jazdy szosowej.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Dotychczas litera R zwykle oznaczała w beemkach roadstera, S zaś – sport. Czym w takim razie jest K 1200 R Sport? By to sprawdzić, porównaliśmy go z Yamahą FZ1 Fazer.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:34:32