Motocykl poleca:

BMW R 1200 C Montauk 2003

Poleć ten artykuł:

Spece z BMW nie wysilili się zanadto. Wykorzystali podzespoły sprawdzone juz w modelach C i CL, przemieszali je ze sobą, a efektem ich pracy jest nowy cruiser. Czy zbudowany niczym z klocków Lego motocykl zyska przychylność klientów?

Zobacz całą galerię

Ale maszyna! – krzyknął kasjer z budki na autostradzie i wyskoczył ze swojej twierdzy. – Coś jak BMW-Harley!

BMW Montauk miał wywołać właśnie takie skojarzenia. Słowo Montauk nie znalazło się w nazwie przypadkowo – to ośrodek wczasowy na Long Island. To wyraźne znaki, że motocykl ma za zadanie podbić amerykański rynek.


Maszyna łączy cechy BMW C i CL. Większość podzespołów pochodzi z C, grube opony zaś, szeroko rozstawione golenie widelca, odlewane koła i potężny przedni błotnik wzięto z CL. Dzięki umieszczonym jeden nad drugim reflektorom i szybie wygląd maszyny nie stracił oryginalności. Przednia opona o szerokości 150 i wyprzedzenie 184 mm sugerują, że motocykl będzie cechowała stabilna, wręcz nie do zakłócenia jazda na wprost. Tym bardziej Montauk zadziwił przy starcie – posłusznie wykonywał rozkazy i dawał się dość mocno pochylać. Na żart zakrawa natomiast, że począwszy od ok. 120 km/h kierownica wpada w delikatne drgania. Nie jest to wina podwozia, lecz kształtu szyby, która wywołuje mocne zawirowania powietrza, szarpiące głową i ramionami kierowcy. Za pośrednictwem kierownicy są one przenoszone na przednie koło. Szyba jest też powodem dokuczliwego hałasu. Ale gdy kierowca podniesie oparcie dla pasażera, oprze się o nie i tym samym odciąży kierownicę, nagle wszystko się uspokaja. Niestety, taka zmiana to poprawa tylko na krótko. Zbyt szeroka kierownica i za daleko do przodu wysunięte podnóżki nie pozwalają na zachowanie takiej pozycji przez dłuższy czas. Dalekie podróże, szczególnie pokonywane z wyższymi prędkościami, stają się udręką.


   
Klasyka w całkiem nowoczesnej formie: tylne koło prowadzi długi jednoramienny wahacz.  Okrągłe wskaźniki o tradycyjnej stylistyce zostały umieszczone w chyba zbyt masywnej konsoli. 

Praca zespołu napędowego w najmniejszym stopniu nie przypomina walki o przetrwanie. Ciągnie on całkiem nieźle od najniższych obrotów, ale przyjemność szybko się kończy. Obroty powyżej 4000/ /min nie mają większego sensu, chociażby ze względu na zbyt długie przełożenie wtórne. Na dodatek silnik wpada wtedy w silne drgania. Na krytykę zasługują tak- że hamulce. Wprawdzie znikło opóźnienie w działaniu, obserwowane niekiedy w zintegrowanych systemach hamulcowych, ale te w Montauku są ciastowate i źle dozowalne. Na szczęście doskonałe jest zestrojenie zawieszenia. Telelever precyzyjnie pochłania wszystko – od najmniejszych nierówności, aż po potężne dziury. Dobrze spisuje się również tylny amortyzator, który zawodzi jedynie przy bardzo głębokich wybojach.

Najkrótsza recenzja BMW Montauka – ciekawa konstrukcja, ale zdecydowanie zła ochrona przed pędem powietrza.

Tagi: test | bmw R 1200

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij