Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

BMW R 1200 GS Adventure, KTM 990 Adventure ABS

Dadzą sobie radę na każdej drodze, pokonają każdą odległość – dwie maszyny z przygodą (Adventure) w nazwie, ale o całkiem odmiennych charakterach.

Dadzą sobie radę na każdej drodze, pokonają każdą odległość – dwie maszyny z przygodą (Adventure) w nazwie, ale o całkiem odmiennych charakterach. Tekst Jacek Ociepko; zdjęcia autor i Jürgen Künstle Rozmiary BMW R 1200 GS Adventure imponują: jego wysokość wynosi 1530 mm, do tego szeroki tył – 990 mm (z aluminiowymi kuframi) i 895 mm minimalnej wysokości kanapy. Z torbą na zbiorniku paliwa i z kuframi motocykl waży 292 kg. GS-a można więc spokojnie zaliczyć do gigantów wśród turystycznych enduro. Jeśli masz mniej niż 180 cm wzrostu, dobrze pomyśl, zanim kupisz tę maszynę. KTM 990 Adventure z pełnym zbiornikiem i kuframi (poszerzającymi motocykl do 97 cm) waży 247 kg. To zasługa m.in. najlżejszego w tej klasie silnika V2.

Żeby nie było, że miejsce testu daje przewagę jednej z maszyn, wybraliśmy je, wodząc z zamkniętymi oczami palcem po mapie. Dojazd asfaltem w rejon prób pozwolił ocenić komfort i ochronę przed wiatrem. Szyba BMW Adventure w połączeniu z deflektorkami bocznymi jest wyjątkowo skuteczna. I to aż do 160 km/h (na tyle pozwalają Continentale TKC 80). Strefę ciszy powiększają wystające na boki cylindry oraz pękaty zbiornik paliwa o pojemności aż 33 litrów. Położenie szyby można regulować. Co najważniejsze w porównaniu ze zwykłym GS-em, Adventure zyskał masywny stelaż. O nieprzyjemnych wibracjach szyby podczas jazdy można zapomnieć.


Na BMW siedzisz wygodnie. Ogromna kanapa to gwarancja komfortu bikera i pasażera. Kąt ugięcia kolan – mniejszy niż na KTM-ie. Odległość między podnóżkami a kanapą wynosi na „990” 52 cm, na BMW zaś przy najniżej ustawionym siedzeniu o 3 cm więcej.

Tyle faktów. A wrażenia? Beemka to miły sercu chillout. Na tym fotelu można się zrelaksować i jechać, jechać... aż skończy się wacha. Natomiast za wąską owiewką KTM-a od pierwszych metrów czuć rajdowy czadzik.

Na autostradzie sprawdzamy, ile fabryka dała. Od 170 km/h KTM traci troszeczkę na stabilności, a od 180 zaczyna lekko wężykować. Na szczęście, wszystko jest pod kontrolą. Bawarczycy pozwalają nawet z kuframi rozpędzić beemk ę do 180 km/h, ale motocykl musi mieć założone inne kapcie. Bieżniki Continentali świetnie nadadzą się na bezdroża, za to na polskich, pociętych koleinami drogach mocno pogarszają prowadzenie, na domiar złego hałasują. Silnik ze wzdłużnie ustawionym wałem korbowym reaguje na zmiany obciążenia, więc trzeba być na to przygotowanym, szczególnie podczas pokonywania winkli. Dodanie gazu w złożeniu powoduje dodatkowy lekki przechył maszyny.
Duża masa, wysoki środek ciężkości nie ułatwiają beemce pokonywania plątaniny zakrętów. Od 5000 obr/min beemkowy bokser naprawdę daje po garach, przekazując na tylne koło 102 KM przy 7600 obr/min. Tego wyniku spodziewał- bym się raczej po KTM-ie.

 
Jeśli znasz trasę i wiesz, kiedy zakręty staną się szersze, możesz w „990” ostrzej odkręcić gaz. Bike złoży się w nie znakomicie i w całej okazałości pokaże rajdowe geny. Lekki V2 już w wersji z gaźnikami bardzo chętnie wchodził na obroty. „990” ma nieznacznie większy moment obrotowy na niskich i średnich obrotach, jednak powyżej 6000 obr/min i moment, i moc są słabsze niż w „950”. To samo dotyczy wartości maksymalnych, które według naszych pomiarów wynoszą 87 Nm przy 7100 obr/min i 94 KM przy 8900 obr/min. Zachowanie silnika jest perfekcyjne. Znakomicie przyspiesza w całym zakresie prędkości a zabawę psuje tylko ogranicznik obrotów. Nagły brak mocy? Nie, to pewnie wskazówka obrotomierza jest już na czerwonym polu, a ty zapomniałeś wrzucić wyższy bieg! Zużycie paliwa wyposażonego we wtrysk V2 przy spokojnej jeździe wynosi 6,3 l/100 km. 22-litrowy zbiornik oznacza teoretyczny zasięg 349 km. Kontrolka poziomu paliwa ostrzega w porę – od kiedy się zapali, można przejechać jeszcze 50 km, a w zbiorniku nadal chlupią 3 litry. BMW ze swoim 500-kilometrowym zasięgiem pozwala bez tankowania przejechać np. z Warszawy do Zgorzelca.

Wjeżdżamy na szutry. Zawieszenia i hamulce KTM-a znakomicie dają radę. Bardzo stabilny, w pełni regulowany widelec upside-down (średnica goleni 48 mm) oraz amortyzator (także w pełni regulowany) zapewniają dobry feedback. Zawieszenia reagują świetnie, mają wystarczające tłumienie nawet do jazdy we dwoje. Układ hamulcowy zaś, seryjnie wyposażony w ABS, nie jest już tak perfekcyjny. Zbyt trudno wyczuć punkt zadziałania hamulców.

Dysponująca ABS-em (tyle że za dopłatą) beemka radzi sobie również nieźle. Często krytykowany, zwłaszcza za działanie na mokrej nawierzchni, wzmacniacz siły hamowania teraz działa jak trzeba, hamulca można użyć z wyczuciem. Oczywiście, jeżdżąc w terenie wyłączamy ABS. W porównaniu ze zwykłym GS-em, skoki zawieszeń zwiększono o 20 mm (do 210 z przodu i 220 mm z tyłu). To wyraźnie poprawiło komfort.

Ostatnia część próby biegła rozjeżdżoną szutrową drogą. Tutaj KTM szybko i zdecydowanie odjechał rywalowi – jest bowiem o 45 kg lżejszy, ponadto beemce zaszkodziła większa szerokość. Na dodatek, 21-calowe przednie koło lepiej wybierało nierówności. 19-calowy Continental w GS-ie świetnie spisuje się w terenie, ale nawet niezbyt głębokie nierówności zmuszają zawieszenia do wytężonej pracy. Za to jazda na stojąco jest pierwsza klasa. Duża masa motocykla w połączeniu z solidnymi podnóżkami powodują, że masz wrażenie jakbyś stał na solidnym krawężniku.

Testowa beemka została dodatkowo wyposażona w zestaw aluminiowych kufrów. Ścięte krawędzie i spawy wewnątrz robią bardzo dobre wrażenie. Oba kufry razem mogą pomieścić 79 litrów. Sprytny patent: po otwarciu tylko jednego zamka pokrywę można odchylić – drugi zamek pełni wtedy funkcję zawiasu. Otwarcie obu zamków umożliwia zdjęcie pokrywy. System mocujący jest prosty i bardzo wytrzymały: cztery wystające noski wchodzą w cztery prowadnice, całość zamyka się takim samym zamkiem, jak w pokrywie kufra. Do wszystkich zamków pasuje kluczyk od stacyjki.

Mimo że oba bike’i łączy słowo Adventure w nazwie i oba są maszynami turystycznymi, różni je bardzo wiele. KTM w każdej sytuacji pokazuje sportowego ducha. Beemka zaś to czołg, który pokona każdą przeszkodę, ale w innym stylu niż „990”. Zanim wjedziesz GS-em w teren, dobrze się zastanów, czy poradzisz sobie z ważącą 292 kg maszyną.

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Dadzą sobie radę na każdej drodze, pokonają każdą odległość – dwie maszyny z przygodą (Adventure) w nazwie, ale o całkiem odmiennych charakterach.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:07:35
  • avatar
    zgłoś
    już poprawione ;) dzięki za czujność.
    Mikele_J, 2009-04-21 17:32:00
  • avatar
    zgłoś
    Witam ,widzę ze chochliki drukarskie też żyją w formie grafiki elektronicznej - chodzi o nazwę modelu BMW,rubryka danych- poprawna -R 1200 GSA .
    Dla znających temat nie stanowi rozpoznanie tego modelu ,początkującym może źle to się utrwalić :)
    harry, 2009-04-19 02:54:12