Motocykl poleca:

BMW R 1200 RT vs TRIUMPH Sprint ST vs YAMAHA FJR 1300 A

Poleć ten artykuł:

Trzy turystyki o dwóch, trzech i czterech cylindrach to coś dla zwolenników chili i innych ostrych przypraw. W końcu mamy do czynienia z maszynami sportowo-turystycznymi...
Zobacz całą galerię


Wystarczą dwie godziny, aby wjechać w zupełnie inny świat: na drzewach już widać nadchodzącą jesień, trwają prace polowe, powietrze pachnie inaczej niż latem. Ale zanim mogliśmy zachwycać się przyrodą i testowanymi motocyklami, ich szerokie kierownice, rozłożyste owiewki i boczne kufry utrudniały przedzieranie się przez miasto. Czy jest to wada tych maszyn? Zdecydowanie nie, trudno bowiem o przyjemniejszą i bardziej komfortową podróż na dwóch kółkach niż na Triumphie Sprincie ST, na Yamasze FJR 1300 A i na BMW R 1200 RT. Życie na pokładzie tego ostatniego umila np. świetny, choć niestety drogi system audio.

Nobel za ESA

Niemiecki bike płynnie pokonuje naprzemienne zakręty. Robi to o wiele łatwiej niż można by się spodziewać po jego masie, wynoszącej (wraz z osprzętem) 282 kg. Bawarski gigant kładzie się w pochylenia z kocią zwinnością, a w zakrętach jak przyspawany trzyma się toru jazdy. Po raz kolejny trzeba pochwalić patent, który ma ten motocykl: elektroniczną regulację zawieszeń ESA. Wystarczy nacisnąć guzik na kierownicy, aby dostosować tłumienie i napięcie wstępne sprężyn do stanu i rodzaju nawierzchni oraz obciążenia. Glina na drodze albo odcinek szutrowy? Pstryk, i już dostępny w opcji system stabilizujący zapobiega uślizgowi tylnego koła, przynajmniej na prostej. Trudno się dziwić, że RT jest trzeci na liście beemkowych bestsellerów. Od 2005 roku kupiło go na całym świecie około 50 000 bikerów.


 praturystyka
  Vincent Black Prince 1000 z 1955 roku był pierwszym na świecie seryjnym motocyklem z pełnymi owiewkami. Szybę wykonano z tworzywa sztucznego, wzmocnionego włóknem szklanym. 55-konny, dwucylindrowy silnik w układzie V pozwalał rozwinąć prędkość 180 km/h. System bagażowy z bocznymi kuframi z tworzywa sztucznego był dostępny za dopłatą. Pełną owiewkę tej drogiej i niezbyt popularnej maszyny można było łatwo zdemontować dla wykonania prac serwisowych. 

128 KM Sprinta

Triumph Sprint ST ma nieco gorsze wyposażenie od rywali – panowie z Hinckley postawili na emocje. Silnik Sprinta startuje najchętniej, jest elastyczny i bez najmniejszych oporów wchodzi na obroty. Jest to tak fajne przeżycie, że biker ma wtedy ochotę krzyczeć z radości. Na prostych między zakrętami Sprint upewnia, że ta nazwa pasuje do niego jak ulał. Jego trzycylindrowy silnik zagania do roboty 128 bardzo rasowych koników. Zdumiewa to, że jednostka o najmniejszej w tym porównaniu pojemności (1050 cm3) pod względem dynamiki przewyższa nawet „1300” Yamahy. Niemiecki bokser w porównaniu z Sprintem jakby stał w miejscu. Ważący 263 kg Triumph w pełni wykorzystuje fakt, że jest o ponad 40 kg lżejszy od FJR-a. Wrażenie psują odrobinę za mocne wibracje począwszy od średnich obrotów. Jednak gdy do serducha Sprinta dotrze polecenie rolgazu, wibracje przestają przeszkadzać.





Gdyby o kolejności decydował gang silnika, Triumph wygrałby przez nokaut. Na drugim końcu skali mamy boksera beemki. Zero przyjemności dla ucha! Na osłodę zębatki w skrzyni biegów RT najłagodniej się zazębiają, a sprzęgło pracuje mięciutko. Jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie mówił o zrywającej skalp mocy beemki, można spuścić człowieka po brzytwie, bo osiągi doprawdy nie porażają. I Sprint, i FJR biją beemkę na głowę. Jej 112 KM to nic specjalnego.

Superkop Yamahy

Tagi:

Oceń artykuł:

4.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij