Motocykl poleca:

Benelli TnT 1130 2004

Poleć ten artykuł:

Mury drżą, bruk wibruje, w powietrzu czuje się podniecenie. Co jest grane? Oto nadjeżdża Benelli TnT 1130. TnT, czyli trójnitrotoluen, to inaczej trotyl. Tu mamy aż 199 kg tej wybuchowej mieszanki

Zobacz całą galerię

Benelli dało sobie spokój ze skuterami. I tak były bez szans w walce z Piaggio i Vespą oraz konkurencją z Dalekiego Wschodu. Teraz Benelli produkuje tylko motocykle – to dobrze. Z trzycylindrowymi silnikami – jeszcze lepiej. Dlaczego? Bo świetnie brzmią, wygraniają nie gorzej i są inne niż wszystkie. Dwucylindrowce to domena Aprilii, BMW, Ducati i Moto Guzzi. Czterocylindrowce powstają przede wszystkim w Japonii. Trzycylindrowce? OK, Triumph. Anglicy odnieśli dużo sukcesów z Daytoną 955i, powodzeniem cieszył się też Speed Triple. A co teraz? Krążowniki, ret trobike’i... Ale i oni z pewnością kiedyś przypomną sobie o trzech garach.

Istnieje jednak pewna nisza rynkowa. Pozostaje tylko wcisnąć w nią budzącego pożądanie streetfightera. Powinno to być rozwinięcie idei Triumpha – trzycylindrowiec o dużej mocy na niskich obrotach, osadzony w najwyższej jakości sportowym podwoziu. I tak dochodzimy do Benelli TnT 1130.

   
Wojownik – spójrzcie na mocarną dolną półkę widelca. Full profi – kierycha ze stożkowej rury stalowej i sportowy kokpit.  Rury stalowe osadzone w elementach odlanych z lekkiego stopu – rozwiązanie nietypowe, ale sztywne.  


Pierwsze spojrzenie ma wzbudzać strach i zachwyt równocześnie. Przodzik i reflektor przypominają szczerzącego zęby tyranozaura. Obie chłodnice są usytuowane obok głowic cylindrów. Z tyłu jest tylko tłumik. Wygląda to oryginalnie, odważnie, wręcz wariacko. Włosi chyba rodzą się z fantastycznym wyczuciem stylu. Włosi? Nic podobnego! TnT 1130 zaprojektował Brytyjczyk Adrian Morton. Ponieważ studiował razem z dzisiejszym szefem stylistów Ducati Pierrem Terblanche’em, być może ukradł mu nieco talentu.

TnT stoi na ulicy gotowy do zdjęć. Robi się małe zbiegowisko. Fotograf szaleje. W zbiorniku wachy pod korek, maszyna wręcz błaga, by ją odpalić. Ale to nie taka prosta sprawa – stacyjka kryje się głęboko za główką ramy. Trzeba zdjąć rękawicę i chwytając kluczyk czubkami palców przekręcić go w pozycję „On”. Słychać szum pompy paliwa, potem krótkie wciśnięcie guzika rozrusznika ożywia silnik. Kilka ruchów rączką gazu. Silnik mruczy obiecująco. Swoją karierę zaczynał jako krótkoskokowa jednostka wyścigowa. W MŚ Superbike Tornado Tre ambitnie, choć najczęściej nieskutecznie, gonił stado innych maszyn i tylko jego gang budził jęki zachwytu. Szosowa wersja Tornado Tre fascynuje do granicy 12 000 obr./min, ale przeciwko japońskim czterocylindrowcom niewiele może zdziałać.

TnT 1130 jest zupełnie inny niż większość maszyn, a to dzięki pewnemu sprytnemu patencikowi. Skok tłoka wynosi obecnie 62 mm. Obniża to górną granicę obrotów – kończą się one na 10 500 – ale w połączeniu z dopracowaniem tłoków i komór spalania zapewnia świetną dynamikę już na niskich obrotach. Widać to przy pierwszym delikatnym otwarciu gazu na rondzie. Tył łapie potężny ślizg. Możliwe, że w tym miejscu asfalt był śliski, ale brutalna reakcja już przy 3000 obr./min budzi czujność. Taki powinien być silnik tkwiący w groźnie wyglądającym motocyklu.

     
Lekki i sztywny ażurowy wahacz. Takiego odwłoku motocyklowy świat jeszcze nie widział.  Hamulce Brembo – dobre, ale nie zachwycają.  


Żaden papierowy tygrys, tylko prawdziwy mięśniak – oto zespół napędowy Benelli. Obiecano 117 Nm. Nieźle. Od 3000 obr./min moment wynosi już 90 Nm. Wystarczająco dużo, aby w chwilę rozgrzać opony. Przychodzi to tym łatwiej, że przełożenie jest przyjemnie krótkie. O tym już od dawna zapomniano. Ze względu na przepisy dotyczące hałasu, motocykle od lat są za długo przełożone. Im niższe obroty, tym cichsza jest maszyna, lepiej więc dać z tyłu jeden ząbek mniej. Ale można to zrobić inaczej. Po prostu zamyka się system przesłon w układzie wydechowym. Rozwiązanie przejęto z samochodów. Jest także spotykane w niektórych motocyklach – kiedyś wprowadziła je Yamaha pod nazwą Exup. Równocześnie działa drugi system klap usytuowany w układzie dolotowym, co ma poprawić przebieg momentu obrotowego.

Benelli rusza z kopyta, przez chwilę przyczaja się w pewnym zakresie obrotów, aby potem ostrzej przyspieszyć. Temperamentu ma aż nadto, aby wyprzedzić facetów w samochodach z przyklejonymi do uszu komórkami. Może to robić albo ze ślizgającym się tylnym, albo z lekko uniesionym przednim kołem. Uznanie gostków zwariowanych na punkcie motocykli – gwarantowane. Na górskich serpentynach najlepiej sprawdzają się albo turystyczne enduro, albo właśnie Benelli TnT. Szeroka kierownica mogłaby nawet pochodzić z enduro. Boczne chwyty powietrza pasowałyby do crossówki. Takie wrażenie ma się, siedząc na TnT – niedbale i wygodnie, z przesunięciem do przodu na tyle, ile potrzeba do sportowej jazdy. Przypomina to pozycję na MV Agusta Brutale. Sportowy F4 jest wspaniały, ale niewygodny. Brutale jest wygodne, niedbałe, a podczas jazdy reprezentuje taką samą klasę. TnT jeździ chyba lepiej od sportowego Tornado. Gwarantuje większy komfort, jest poręczniejszy, a sztywniejsza rama zapewnia lepsze wyczucie maszyny.

Benelli można wspaniale wprowadzać w zakręty – poddaje się kontroli nawet w głębokim pochyleniu, zachowując stabilność także na szybko przejeżdżanych, nierównych nawierzchniach. Żadnego trzepania kierownicy, żadnego wężykowania, po prostu czysta przyjemność, która nie wiąże się z żadnymi kompromisami. Zawieszenia zapewniają dobrą przyczepność opon. Jedynie silnik raz za razem powoduje uślizg tylnego koła. Producent podaje moc 137 KM. W hamulcach Benelli polega na Brembo przedostatniej generacji. Proste zaciski czterotłoczkowe. Funkcjonuje to przyzwoicie, ale żadnych fajerwerków.

Tagi: test | Benelli | TnT 1130 R 160

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij