Motocykl poleca:

Benelli TnT 1130 Sport, Ducati Streetfighter S, KTM 990 Super Duke, Moto Morini Corsaro Veloce, MV Agusta Brutale 1090 RR, Triumph Speed Triple

Poleć ten artykuł:

Gdy rozum śpi, budzą się demony. W tym przypadku przybrały one formę sześciu odpałowych power nakedów. Każdy z nich zapewni potężną porcję adrenaliny. Sprawdzamy, czy łatwo tu o przedawkowanie.

naked-bikes-test-benelli-ducati-ktm-moto-morini-mv-agusta-triumph-2010-01.jpg Zobacz całą galerię

Nie mam nic przeciwko rozsądnym maszynom, do których zaliczyliśmy „japończyków” i beemkę, jednak w tym przypadku mamy do czynienia ze sprzętami, które są przedmiotem marzeń starszych i młodszych motocyklistów na całym świecie. Są lżejsze, poręczniejsze i mają czarniejszy charakter. A do tego jeszcze bardziej odjazdowo wyglądają. Biją w nich dwu-, trzy- i czterocylindrowe serducha. Brak w nich ABS-u, przydatność na co dzień jest taka sobie. Kto by się tym przejmował?! Pasażer za plecami? Góra do najbliższej knajpy. Przed nią szóstka maszyn ściągnie na siebie rozmarzone spojrzenia oczarowując stylistyką, detalami i ekstrawaganckimi rozwiązaniami.

Czy podobny entuzjazm przejawiają sprzedawcy? Ceny tych sprzętów kształtują się od 39 900 zł (Triumph) do 79 900 (Ducati), więc wiedzą, że może być różnie. Chyba że nad rozsądkiem górę weźmie przyspieszone bicie serca i pożądanie.


  TnT znaczy trotyl. Ta nazwa idealnie pasuje doosiągów i charakteru tego bike’a. Tu liczy sięwyłącznie dzika radość z jazdy.



Benelli TnT 1130 Sport Evo

Gdyby był czarny mógłby zostać batmobilem. Paszcza TnT 1130 może się przyśnić. Dalej wygląda świeżo, mimo że światło dzienne ujrzał już w 2004 roku. Trzycylindrowy, rzędowy silnik osadzono w ekstrawaganckiej grzbietowej ramie z rur stalowych i odlewów z aluminium. Kultura pracy to zupełnie obcy termin dla tej jednostki. W porównaniu z trójką Triumpha jest ona znacznie bardziej nieokrzesana i brutalna. Dźwięk z niezbyt pięknego wydechu (gaśnica stajl) jeży wszystkie włosy od czubka głowy po palce na stopach. TnT znaczy trotyl; jakby nie było 129-konny trzycylindrowiec rozwija moc w wybuchowy sposób (faktycznie TnT to skrót od Tornado naked Tre). Prowadzenie jest bardzo dobre, a na szóstym biegu Benelli wykazuje najlepszą elastyczność w całej grupie. Jednak coś za coś – 7 litrów wachy przy stosunkowo łagodnym stylu jazdy wystarcza raptem na 100 km. 16-litrowy zbiornik zmusza do częstych tankowań. Szkoda, bo biorąc pod uwagę całkiem wygodną pozycję w grę wchodzą nawet dłuższe wypady. Jeśli chodzi o zawieszenia, niezbyt komfortowo wypada sztywno zestrojony centralny amortyzator. Natomiast widelec upside-down wydaje się zbyt miękki, a zakres regulacji za słabo ustawionego tłumienia odbicia za mały. Kapcie Dunlop Qualifi er D 208 RR nie mają zbyt dobrej przyczepności. Opona 190/50 stosunkowo płasko rozciąga się na 6-calowej feldze, więc TnT, mając mocno dociążony przód, nieco tańczy tylnym kołem podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Długie, szerokie łuki pokonuje precyzyjnie i stabilnie. Ta maszynka na pewno nie ma łagodnego charakteru, ale gdy w grę wchodzą emocje, przestaje to mieć jakiekolwiek znaczenie.

Gdy otwierają się przepustnice, bramy piekiełstają otworem. Tymczasem Ducati pod każdymwzględem zachowuje się bosko.

Ducati Streetfighter S
Nazwa wiele wyjaśnia: ten sprzęt jest przepojony dzikością. Mocno pochylony do przodu, z zadartym zadupkiem i podzespołami z najwyższej półki. Droższa wersja S ma zawiechy Öhlinsa, kute koła i masę elementów z karbonu. Do tego radialne czterotłoczkowe hamulce Brembo (typu monoblock) oraz jednoramienny wahacz. Dukat jest po prostu piękny. Szczególnie z prawej strony, gdzie widać pokrywę paska rozrządu oraz dwie lufy wydechów. Z lewej plątanina węży i przewodów zasłania ułożone w kształcie litery L cylindry. Silnik V2 Testastretta brzmi metalicznie, grzechotaniem akompaniuje mu suche sprzęgło. Spokojne turlanie się po mieście? Zapomnij! W dolnym zakresie obrotów ten czerwony diabeł pracuje nierówno. Dopiero od 3500 obr/min w cylindrach zaczyna się prawdziwe piekło. Rozpętywany przez V2 huragan przywodzi na myśl MŚ Superbike. Można mu więc wybaczyć słabo czytelny obrotomierz LCD. Zużycie paliwa zdumiewa, bo Ducati jest jedynym włoskim sprzętem w tej grupie, który nie jest notorycznym pijakiem.

Pozycja jeźdźca męczy na dłuższą metę z powodu niefortunnie wygiętej w dół i ciut za nisko zamocowanej kierownicy. Maszyna z werwą atakuje asfalt, po prostu to kocha. Tylna opona o szerokości 190 mm zapewnia poręczność, a w złożeniu dużą powierzchnię styku z podłożem. Szybkie zakręty Ducati przechodzi z niewiarygodną stabilnością. W założonych na potrzeby testu Metzelerach Sportec M3 Streetfi ghter czuje się wyśmienicie. W stosunku do seryjnych Pirelli Diablo Corsa III maszynę prowadzi się bardziej neutralnie i bez obawy o utratę obranego kursu. Również precyzja skrętu jest na nich o klasę lepsza. Ciągła potrzeba stosowania w złożeniu przeciwskrętu oraz prostowanie podczas hamowania zostały wyeliminowane. A precyzując: zostałyby wyeliminowane, gdyby Ducati nie było tak wierne Pirelli.

  Naprawdę ostro. KTM chętniej idzie na koło niżsmaży laczka przy ruszaniu. Jakby nie było, hasło „ready to race” zobowiązuje.

KTM 990 Super Duke
Powstał w 2005 roku, mimo to jego design jest na czasie. Nie da się ukryć charakterystycznej dla KTM-a surowości, agresji i umiłowania dla ostrych linii. Jak na dłoni widać w nim gen lekkich, wyczynowych konstrukcji z Austrii. Ten funbike z płynami waży zaledwie 203 kg. Lekka, kratownicowa rama z rur stalowych łączy się z tylnym stelażem z aluminium. Zajmujący rozluźnioną pozycję jeździec siedzi na wysokości 840 mm, blisko szerokiej, aluminiowej kierownicy. Poza rodem z supermoto. No i ten silnik – ostry i radykalny. Poniżej 3000 obr/min pracuje niechętnie i brzydzi się wolną jazdą. Jednak kiedy poczuje ostrogę wstępuje w niego demon. V2 o cylindrach rozchylonych pod kątem 75° ma najmniejszą pojemność w tej grupie. To się wiąże z „niską” mocą – 120 KM. Swoją „słabość” nadrabia jednak krótkim przełożeniem oraz wściekłym wkręcaniem się na obroty. Dlatego Super Duke nieźle wypada w temacie elastyczności. Jego żywiołem są kręte dróżki i tam czuje się jak ryba w wodzie zapewniając bikerowi pełną kontrolę sytuacji. Reakcja na gaz jest błyskawiczna i bezpośrednia. KTM niczym przyklejony trzyma się obranego toru jazdy. To wprost niesamowite, co ten motocykl pozwala wyczyniać. Kto tylko potrafi , może popisywać się lataniem bokami po winklach. Dość wąski tylny kapeć (180 mm) to dobry wybór. Jednak w okolicach 0°C Pirelli Diablo Corsa III mają umiarkowaną przyczepność. Świetnie zestrojono bezpośrednio mocowany amortyzator. Widelec upside-down WP reaguje trochę za mało precyzyjnie, szczególnie na winklach z dziurawym asfaltem. Otwieranie i zamykanie gazu na zakrętach powoduje nieprzyjemne szarpnięcia. Poza tym stabilność i feedback są wzorowe.

Tagi: Triumph | Speed Triple | MV Agusta | Brutale 1090 RR | KTM | 990 Super Duke | Ducati | Streetfighter S | Moto Morini | Corsaro Veloce | Benelli | TnT 1130 Sport

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij