Motocykl poleca:

Beta 450 RR & AD Boivin Explorer – zrobieni na biało

Poleć ten artykuł:

Nie idźcie w ślady drogowców! Nie ma co panikować na widok zasp i kopnego śniegu. Dopiero w takich warunkach zaczyna się naprawdę dobra zabawa. Do tego potrzebny jest jeszcze off-roadowy motocykl i pomysł Kanadyjczyków z AD Boivin.
beta-450-rr-ad-boivin-explorer-2010-09.jpg

Jeśli mieszkasz na północy Kanady i jesteś zapalonym motocyklistą, a skutery śnieżne cię nudzą, zimą masz dwa wyjścia: zwariować z nudów albo wziąć sprawy w swoje ręce. Kolesie z AD Boivin skonstruowali Explorera, czyli kit tuningowy pozwalający przerobić crossówkę, enduro czy supermoto na sprzęt do latania po śniegu. Jest on może słabszy i nie tak wygodny jak skuter śnieżny, ale radocha, adrenalina i możliwości są nieporównanie większe. Tu nie ma miejsca na nudę!

W skład zestawu wchodzą płoza zamiast przedniego koła oraz gąsienica w miejsce tylnego. Dzięki przejściówkom oba elementy pasują do większości off-roadów. Z montażem poradzą sobie wszyscy (skoro nawet Amerykanie to ogarniają...). Oprócz kół trzeba odkręcić tylko przedni zacisk hamulcowy wraz z pompą i przewodem. Za przekazanie napędu mimo tych zmian odpowiada.


 
Kanister, jak na kanadyjskie warunki przystało, mieści dodatkowe 20 litrów wachy.

W śnieg i na pustynię
Gąsienica ma aż 292 mm szerokości. To zapewnia stabilność i odpowiednią przyczepność. Ciekawostka: ze śniegu śmiało można się przenieść na pustynię, gdzie zbędny jest montaż płozy z przodu.

Ale na razie jesteśmy w okolicach Zakopanego. Połowa stycznia. Miał być śnieg po pas, a tu jakieś 7 kresek poniżej zera i biała pierzynka ma raptem 20 cm. Jak się nie ma co się lubi... Zestaw został zamontowany na naszej dobrej znajomej – Becie 450 RR (patrz: test z MOTOCYKLA nr 11/2009).

Pierwsze wrażenia są mieszane. Dzięki przegubowi z przodu oraz konstrukcji gąsienicy motocykl można składać w zakrętach. Jednak to zupełnie inne uczucie niż na kołach. Wolniej przejeżdżane winkle czy ciasne zawrotki łatwo mogą skończyć się glebą. Koło ma co najmniej jedną zaletę – efekt żyroskopowy stabilizuje. Płoza tego nie ma i maszyna po prostu wali się w zakręty. Tu trzeba, jak na piasku, obchodzić się delikatnie z kierą i mocniej dawać w palnik.

Gąsiennica w zbliżeniu
 Motocykle Beta 450 RR & AD Boivin Explorer 2010Gąsienica Explorera ma sprytną konstrukcję – kółeczka napędowe umieszczono na środku, co pozwala na pochylanie sprzęta w zakrętach. Mało tego, rama gąsienicy ma lekko podgiętą konstrukcję (w kształcie banana, choć nie widać tego na zdjęciu obok), co ma ułatwić śmiganie po kopnym śniegu czy piachu oraz poprawić poręczność. Przewidziano 3-stopniową regulację: na głęboki śnieg (piasek), na teren mieszany oraz na twardą nawierzchnię. Wystarczy zostawić koło z przodu i można się wybrać na pustynię.  

Zaspy to jest to!
Explorer był ustawiony na mieszany teren. Śniegu ledwie przyprószył kamienie, gałęzie i nierówności, tak że nie było ich widać. Kierownica potrafi ła zdrowo wierzgnąć przy ich przejeżdżaniu. Uśmiech poszerzał się zaraz po wjeździe w głębszą zaspę. Na ubitym gruncie – w koleinach (ślady po skuterach śnieżnych) – sprzęt prowadził się już nerwowo. Poręczność nabiera tu zupełnie nowego znaczenia – trzeba się trochę mocniej zmęczyć (później czuć to w rękach). Nie ma problemu, żeby płozę oderwać od gleby. Również skoki są możliwe.

Żeby w pełni wykorzystać możliwości sprzęta i dobrze się bawić, trzeba mieć pod płozą co najmniej pół metra śniegu i maszynę z silnikiem o pojemności co najmniej 250 cm³ oraz wyłożyć 12 000 zł za Explorera.

Tagi: Beta | 450 RR | AD Boivin Explorer

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij