Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.2

Beta RR 4T 350, Husaberg FE 390, Husqvarna TE 310, KTM 350 EXC-F – test

W sportowych enduro o pojemności 350 cm3 chodzi o to, aby równocześnie były mocne jak „450” i łatwe w prowadzeniu jak ćwiartki. Czy konstruktorom powiodła się ta próba pogodzenia wody z ogniem? Zobaczmy!

To żadna nowina, że osiągnięcie sukcesu w off-roadzie zależy od wielu czynników, jednak z całą pewnością nie decyduje o nim duża moc maksymalna. Istotniejsze są własności prowadzenia. Na śliskich nawierzchniach ważna jest dobra dozowalność mocy, a na rozjechanych trasach pomagają nieznaczne reakcje na zmianę obciążenia silnika, dzięki czemu zawieszenia pracują precyzyjniej. Dobra poręczność pozwala kręcić lepsze czasy okrążeń, ale też chroni jeźdźca przed utratą sił. Takie cechy trudno znaleźć w motocyklach o pojemności 450 cm3, zwłaszcza gdy dosiadają ich amatorzy.

Próby z wykorzystaniem silników o zredukowanej pojemności były prowadzone już od dłuższego czasu, jednak dopiero zaprezentowany w czerwcu tego roku KTM 350 EXC-F zwrócił uwagę na nową klasę średnią. Zwłaszcza że KTM 350 EXC-F okazał się lepszy od tego, który królował dotychczas niepodzielnie – od KTM-a 450 EXC (zob. MOTOCYKL 10/2011, str. 36- 38). Czy Beta RR 4T 350, Husaberg FE 390 i Husqvarna TE 310 będą miały coś do powiedzenia?

Wszystkie maszyny obuliśmy w Micheliny Enduro Competition III. Dwie trasy motocrossowe (piaszczysta i twarda) oraz odcinek kamienisty pozwoliły określić przydatność testowanych motocykli do dwóch specjalności, w których tego typu sprzęty znajdują zastosowanie – do cross country i enduro.

 
Enduraki muszą być poręczne, by ułatwićjazdę na nieznanej trasie Enduro to wprawdzie nie free style, alete maszyny też muszą umieć latać.

Beta RR 4T 350
Od zeszłego sezonu konkurencja musi traktować Włochów bardzo poważnie. Od tej pory bowiem goście z Florencji wyposażają swoje enduro nie w silniki dostarczane przez KTM-a, lecz w jednostki napędowe własnej konstrukcji. Dwa wałki rozrządu w głowicy, sterowanie zaworami za pomocą dźwigienek wleczonych oraz dwa niezależne układy olejowe dla silnika i skrzyni biegów – dzięki tym rozwiązaniom singiel Bety chce wejść na szczyty techniki silników enduro. Co może dziwić, to to, że nie zastosowano wtrysku paliwa – zamiast tego postawiono na gaźnik Keihin. W maszynie na sezon 2012 wzmocniono układ rozrządu oraz napęd pierwotny, zastosowano grubsze podciągi ramy, widelec przedniego koła Sachsa (dotychczas Marzocchi), no i oczywiście pojawiła się wersja 350 cm3.

   
 Husaberg FE 390  Nietypowe ułożenie silnika ma sens. Wał korbowy został bowiem przesunięty w kierunku środka ciężkości maszyny, a cofnięte podciągi ramy zwiększyły prześwit.  Jak to w enduraku, dostęp do filtra powietrza jest bardzo łatwy.

Ta maszyna może się podobać zwłaszcza dzięki elastycznej pracy silnika. To niesamowite, z jaką kulturą ten singiel pracuje tuż powyżej obrotów biegu jałowego i jak energicznie wkręca się na obroty. Później zaś, osiągając 12 600 obr/min, ustanawia nową granicę wśród „350”. Włoski napęd świetnie sprawdza się zwłaszcza w motocrossie. Niewielkie tarcie wewnętrzne oraz umiarkowane wibracje wręcz proszą, aby na poszczególnych biegach odkręcać na maksa.

O ile wkręcanie nawet na czerwone pole sprawia wielką frajdę na odcinkach motocrossowych czy cross country, o tyle na trasie enduro rolgaz potrzebuje doświadczonej ręki. Odcinki o cechach trialu Beta przejeżdża precyzyjnie, natomiast na kamieniach czy mokrym energiczny piec począwszy od środkowych obrotów czasem zbyt szybko doprowadza do uślizgów i sprzęt nie trzyma się podłoża tak jak konkurenci. W enduro jest to wada, która jednak nie ma większego znaczenia na cross country.

     
 KTM 350 EXC-F
Czy to na odcinku o cechach enduro, cross country, czy motocrossowym – 350 EXC-F ma olbrzymią przewagę nad konkurencją. Ten bike to prawdziwy wymiatacz wśród 350-centymetrowych enduro. Proste rozwiązania są mile widziane: amortyzator w systemie PDF i typowy dla tego typu motocykli dostęp do filtra powietrza bez użycia narzędzi.

Tym bardziej że maszyna z Florencji pod względem podwozia na takich właśnie trasach ma wszystko pod kontrolą. Mocowany systemem dźwigni amortyzator Sachsa dobrze sprawuje się i na trasach enduro, i podczas jazdy motocrossowej. Niemniej widelec mógłby być zestrojony bardziej progresywnie i oferować większe rezerwy podczas twardych lądowań lub hamowań na mocno wyboistym podłożu. Co jeszcze zwraca uwagę? Dzięki wysokiej główce ramy oraz dużej ilości miejsca nawet jeźdźcy o słusznej posturze poczują się na Becie dobrze. Niższym zaś trudniej w zakrętach dociążyć przednie koło.

Czy można przyczepić się do czegoś jeszcze? Jasne! 1. Aby ustawić tłumienie odbicia widelca, trzeba odkręcić kierownicę. 2. Naklejki odklejają się błyskawicznie. 3. Dość głębokie mocowanie dźwigni zmiany biegów wymaga przyzwyczajenia. Ponieważ jednak Beta oferuje niezły power (45 KM), ale też mądre detale (otwieranie kanapy przyciskiem, tył ramy z tworzywa), dlatego należy do czołówki sportowych enduro.

     
Beta rekordowo szybko wyrobiła sobie dobrą markę wśródmaszyn enduro. Stało się tak m.in. dzięki  kanapie, którą można zdjąć po wciśnięciu przycisku ...
 ...i frezowanej półce dopuszczającej dużą regulację położenia kierownicy. Pozycję firmy
wzmacnia dynamiczny i charakteryzujący się wysoką kulturą pracy silnik z rozrządem DOHC.

Husaberg FE 390
Silnik z pochylonym cylindrem, zbiornik paliwa pod siedzeniem i tył ramy z tworzywa sztucznego – nawet trzy lata po premierze te rozwiązania imponują. Aby poprawić poręczność, wał korbowy i zbiornik paliwa osadzono bliżej środka ciężkości, a przesunięte w tył podciągi ramy zapewniają większy prześwit. Nie dziwi, że produkowane dziś przez KTM-a maszyny tej niegdyś szwedzkiej marki już w sezonie 2010 miały pojemność 390 cm3, bowiem od początku chodziło o sprawność w terenie i jak najlepsze własności prowadzenia. Nie zmieniły tego symboliczne modyfi kacje przed sezonem 2012 (zmieniona sztywność półek widelca i przezroczysty zbiornik paliwa).

Im trudniejszy teren, tym jeździec bardziej docenia Husaberga. Dozowanie mocy silnika za pomocą sprzęgła, przeskakiwanie lekkim przednim kołem nad stopniami, świadome do- i odciążanie tylnego koła krótkimi ruchami gazem – FE chce, żeby w taki właśnie sposób nim jeździć. Zresztą dzięki takiemu zachowaniu maszyna w mistrzowski sposób tuszuje największą wśród testowanych motocykli masę całkowitą (117 kg). Silnik zapewnia wspaniałe dozowanie mocy oraz najwięcej momentu obrotowego w środkowym zakresie.

   
Szału nie ma. Przez lata enduraki z Husqvarny imponowały trakcją i łatwością opanowania. Tymczasem, mimo przejęcia firmy przez BMW, włoskie maszyny dotknęła techniczna stagnacja. Silnik o pojemności 302 cm3 pracuje opornie...  ...a kształt zbiornika paliwa lekko trącimyszką.  Przydałby się lifting.

Aby nie poprzestać na pochwałach, trzeba powiedzieć, że na odcinkach cross country i motocrossowych silnik trochę się ociąga i niezbyt chętnie wchodzi na obroty. Nieco większe w porównaniu z innymi sprzętami rezerwy zawieszeń nie sprawiają, że podczas dynamicznej jazdy Husaberg wypada efektownie. Nawet mimo że udana ergonomia, precyzja prowadzenia i świetnie dozowalne hamulce nie miałyby nic przeciwko temu. Jednak konsekwentne ukierunkowanie na enduro przysparza Husabergowi wiernych wyznawców.

Husqvarna TE 310
Zamiast – tak jak zrobiono w przypadku Bety czy Husaberga – zmniejszyć pojemność pieca, Husqvarna poszła w odwrotnym kierunku: od sezonu 2009 TE 310 bazuje na ćwierćlitrówce. 302 cm3oznacza, że fi rma najbardziej poszła po bandzie. Ma to zalety: 112 kg to druga masa maszyn w tym teście, ale też i wady: 39 KM to znacznie mniej niż oferuje konkurencja.




Wzmocniona rama, nowy amor Kayaba zamiast Sachsa – z takimi zmianami na rok 2012 Husqvarna wyruszy w chaszcze. Do tego dokłada jedyne w swoim rodzaju uczucie towarzyszące bikerowi podczas jazdy, ponieważ trakcja to właśnie to, czym najbardziej chełpi się ten włoski sprzęcior. Nieważne, jak błotnisty jest teren: odkręcasz gaz i zasilany wtryskiem Mikuni silnik z rozrządem DOHC ciągnie maszynę ze stoickim spokojem, a dzięki miękkiemu zestrojeniu zawieszeń koła kleją się do podłoża.

Ale i tu nie wszystko wygląda idealnie. Sprzętowi dolega niedostatek oczekiwanej od silnika o małej pojemności żywiołowości, a także dobrej poręczności, na jaką można liczyć, patrząc na masę motocykla. Zaskakująco ociężały i wibrujący (jedno i drugie zwłaszcza na wyższych obrotach) silnik tłumi radość zarówno w lesie, jak i na trasie crossu. Jeśli do tego doda się średniej jakości wykonanie, to ani świetnie zachowujący się w zakrętach przód, ani dobre hamulce nie są w stanie zapobiec rozczarowaniu. W czwartym roku po przejęciu Husqvarny przez BMW można by oczekiwać konkretniejszych zmian w modelach TE.



 Krzywe mocy jasno pokazują, że Beta i KTM z dużą ochotą wkręcają się na obroty, co w praktyce oznacza, że tych sprzętów nie da się skrytykować za niedostaki poweru. Husaberga trzeba pochwalić za przebieg momentu obrotowego. Husqvarna prosi o usprawiedliwienie niższej mocy, za wymówkę mając mniejszą niż rywale pojemność skokową (302 cm3).

KTM 350 EXC-F
Krótka piłka – 350 EXC-F wygrywa tę konfrontację w sposób rzucający na kolana. Nieważne, czy to po lesie, czy po podstępnej trasie cross country, czy na motocrossowym torze – ta zabawka zawsze i wszędzie jest górą. Nawet jeśli brzmi to jak slogan reklamowy, ta maszyna jest najlżejsza, najmocniejsza, najporęczniejsza, najlepiej trzyma się obranego toru jazdy, jest też najbardziej uniwersalnie zestrojona i najdynamiczniejsza. Dlaczego? To proste – KTM 350 EXC-F nie jest modyfikacją wcześniej skonstruowanego sprzęta, lecz maszyną konsekwentnie wymyśloną od początku do końca.


 

 1 KTM 350 EXC-F. Czy to odcinek motocrossowy, czy hardcorowe enduro – „350” KTM-a nie daje konkurencji cienia szansy. Zwycięstwo niepodlegające dyskusji.
 2 BETA RR 4T 350. Beta najfajniej spisuje się na odcinkach o cechach cross country. To zasługa żwawego silnika, który cechuje duża kultura pracy. Pochwały także za świetne wykonanie i dobre wyposażenie.
 3 Husaberg FE 390. Najlepsza elastyczność, świetne prowadzenie i wyśmienita poręczność. Czego więcej chcieć od enduro? Niekonwencjonalna koncepcja techniczna w dalszym ciągu ekscytuje.
 4 Husqvarna TE 310. Sama trakcja już nie wystarczy. Z powodu twardego silnika, słabej poręczności i średniej jakości wykonanie powoli zwiększa się dystans między wzorcowym niegdyś TE 310 a konkurencją.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    W sportowych enduro o pojemności 350 cm3 chodzi o to, aby równocześnie były mocne jak „450” i łatwe w prowadzeniu jak ćwiartki. Czy konstruktorom powiodła się ta próba pogodzenia wody z ogniem? Zobaczmy!
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 07:20:44
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij