Motocykl poleca:

Bimota DB6 Delirio

Poleć ten artykuł:

Ten motocykl uzależnia. Im dłużej mu się przyglądasz, tym jesteś pewniejszy – ten bike jest piękny. Gdy tylko się nim przejedziesz, jesteś pewien, że zrobisz wszystko, by przejechać się nim po raz kolejny.

Zobacz całą galerię

Delirium tremens – zaburzenia psychiczne, na które cierpią alkoholicy. W początkowych stadiach uzależnienia pacjent może jeszcze stosunkowo normalnie funkcjonować w wielu dziedzinach życia. Tylko specjaliści są w stanie rozpoznać, że jest już człowiekiem uzależnionym od alkoholu” – ten krótki fragment wystarczył, żebym zrozumiał, co jest grane. Teraz rozumiem, dlaczego najnowsza Bimota nosi nazwę Delirio.

Jest piękny, słoneczny poranek w nadmorskim włoskim kurorcie Rimini. Punktualnie melduj ę się przy bramie fabryki. Nadchodzi wielki dzień – jako jeden z nielicznych będę miał możliwość przejechania się nową Bimotą. Najpierw kilka słów od organizatorów. Słucham jednym uchem, bo większość uwagi poświęcam egzemplarzom stojącym w hali. Stylistyka maszyny to dzieło Sergo Robbiano. Ten młody Włoch jest zapalonym motocyklistą. Dzięki temu, projektując motocykl, potrafi dotrzeć do samego dna duszy każdego miłośnika dwóch kółek. Drugą osobą, bez której nie powstałaby ta maszyna, jest Alberto Strada. Był on odpowiedzialny za stronę techniczną – dobór silnika, osprzęt, przygotowanie oprogramowania jednostki sterującej itp. zagadnienia.


Przymierzam się do Delirio. Zaskakuje, jak precyzyjnie został zaprojektowany ten motocykl. Na kanapie tyłek nie zjeżdża, co jest zasługą świetnie dobranych materiałów, jak również jej kształtu. No cóż, w swoim życiu siedziałem na wielu podobnych motocyklach, jednak ten sprawia wrażenie, jak gdyby został zaprojektowany specjalnie dla mnie. Do tego szeroka kierownica zapowiada, że bike na winklach będzie prowadził się płynnie i precyzyjnie. Zaskakuje też finezja, z jaką wykonano motocykl. Z jednej strony projektanci zadbali, by maszyna była dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach. Projektując bike’a, Sergo Robbiano nie ograniczył się do wywalenia owiewek z modelu DB5. Opracował sporo smakowitych detali. Na przykład końcówki wydechów są w DB5 okrągłe, a Delirio ma trójkątne. Osłony napędu wałków rozrządu czy też suchego sprzęgła wykonano z lekkiego i wytrzymałego włókna węglowego. Największe wrażenie zrobił na mnie tylny wahacz. To precyzyjna konstrukcja, będąca połączeniem filigranowej kratownicy spawanej ze stalowych rur z pięknie frezowanymi elementami z aluminium, przez które przechodzi oś tylnego koła. Z drugiej zaskakują mnie tandetne konektorki schowane za kusą owiewką.
Przymierzając się do Bimoty, zapomniałem o otaczającym mnie świecie. Po chwili jak zza ściany dobiega mnie pytanie: „Hej, będziesz tu tak bez końca siedział, czy wolisz trochę pojeździć?” Co, to, czyżby już dopadała mnie delirka? – przelatuje mi myśl.

Trasa prowadzi przez pagórkowate regiony wokół Rimini. Wstęga asfaltu wije się na klifowym wybrzeżu. Szybkie przyspieszenia, ostre hamowania. Bike jest w swoim żywiole. Zawieszenia zestrojono twardo, ale tak, żeby jednak gwarantowały minimum komfortu. Oczywiście, znaczenie ma i to, że włoski asfalt jest zdecydowanie lepszy niż w Polsce. Najchętniej zaprosiłbym Bimotę do tańca na torze. Tam na pewno pokazałaby jeszcze więcej. Tym razem nie będzie to możliwe. Napawam się jazdą, precyzją, z jaką zawieszenia informują o stanie nawierzchni. Mówiąc językiem sportowców – feedback jest znakomity.

Hamulce to dzieło Brembo. Z przodu zdecydowano się na promieniowe mocowanie zacisków. Działają one znakomicie. Są precyzyjne, wyczucie punktu zadziałania – banalnie proste. Zjeżdżając na parking, robię efektowne whellie. Ekstra!


Kątem oka podziwiam przepiękne klify i rozbijające się na skałach fale. Ale cały czas zerkam na Delirio. Nie mogę przestać analizować przejechanej trasy. Zastanawiam się nad silnikiem. Choć jest to jednostka z Ducati 1000 DS, mam wrażenie, że w Bimocie przybyło jej mocy i spontanicznej reaguje na ruch rączką gazu. Coś tu jednak nie gra. Według zapewnień speców z fabryki, serducho DS-a nie mogło być w żadnym wypadku tuningowane. Gdyby fabryka z Rimini pod ęła się jakichkolwiek zmian, utraciłaby gwarancję na silnik. Zatem słowa pochwały należą się Alberto Stradzie. To on programował komputer sterujący i udało mu się uzyskać najlepsze zestrojenie tego silnika, z jakim do tej pory miałem do czynienia. Czapki z głów, panowie.

Postój dłuży się niemiłosiernie. Kilkukrotne ponaglenia przynoszą wreszcie skutek. Krętymi drogami wracamy do fabryki. W drodze do hotelu łapię się na tym, że ciągle myślę o tym wspaniałym motocyklu. Kupno nie będzie prostą sprawą. Włosi nie planują bowiem produkcji seryjnej. Według nich, DB6 ma być ekskluzywnym naked bike’em.
Pod deklem kłębi mi się cytat: „W początkowych stadiach uzależnienia pacjent może jeszcze stosunkowo normalnie funkcjonować”. Teraz wiem, skąd nazwa Delirio.

Tagi: test | Bimota

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij