Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Boss Hoss BHC-3 LS2, RF-Suzuki B-KING, Palatina ROCKET RS III, Yamaha V-MAX 2009

Są jak nie z tego świata: mają moc, styl, są agresywne. Mimo że bardzo różnią się od siebie, są na swój sposób podobne. Testujemy cztery muscle bike’i.

Pewnego dnia 1990 roku Amerykanin Monte Warne postanowił, że zbuduje motocykl kalibru XXXL. Z rozbitej Corvetty wyciągnął silnik V8 i obudował go motocyklową ramą. Powstałego w ten sposób giganta nazywał Boss Hogiem. Motocykl przypadł Amerykanom do gustu. Gigantyczna pojemność, basowy dźwięk, olbrzymie rozmiary – to coś, obok czego Jankesi nie przeszli obojętnie. Gdy pierwsza seria maszyn weszła na rynek, okazało się, że nazwę Hog zastrzegła firma Harley-Davidson. Warne dał więc swoim maszynom znaną do dziś nazwę Boss Hoss.

Obecnie Boss Hoss Company zatrudnia 28 pracowników, którzy składają 500 maszyn rocznie. Silnik testowanego BHC-3 LS2 to ważący 220 kg V8 o pojemności prawie 6000 cm3. Co ciekawe, zamiast deklarowanych 425 KM, nasza hamownia wykazała na tylnym kole zaledwie 296 KM. Skąd taka różnica? Otóż skonstruowany na potrzeby samochodu silnik potrzebuje ogromnego airboxu i wielkiego układu wydechowego. Konfiguracja stosowana w motocyklu po prostu go zatyka. Przetwornik momentu automatycznej skrzyni biegów pożera aż 20% mocy.




Odpałowy roadster
Pomysł skonstruowania RS-a III powstał krótko po pojawieniu się Triumpha Rocketa III. Gdy na targach w Mediolanie niemiecki dealer Triumpha Fritz Rebholz stanął przed brytyjskim krążownikiem, pomyślał, że przerobi go na roadstera.

Rok później, gdy Rocket trafi ł do salonów, Rebholz przystąpił do realizacji pomysłu. Ponieważ swego czasu pracował w dziale wyścigowym BMW Alpina, sam zaplanował większość zmian. Poważnie zwiększył prześwit w złożeniu, zmienił pozycję jeźdźca na bardziej sportową i odchudził grubasa o 40 kg. Wprowadził zmiany w aż 72 elementach. Nowe części w większości wykonano z carbonu, a w celu uzyskania maksymalnej dokładności sięgnięto po sposoby obróbki włókien węglowych rodem z Formuły 1.

Latem 2005 r. pierwszy RS Rocket III trafi ł do nowego właściciela. Rebholz zaplanował wykonanie 33 maszyn. Każdą wykonano ręcznie, a czas oczekiwania wynosi 15 tygodni. Z podwyższania mocy zrezygnowano. Z nowym układem wydechowym współgrają nowe mapy zapłonów, zapewniające agresywniejsze reakcje na gaz.


Boss Hoss BHC-3 LS2
POJEMNOŚĆ 5967 cm3 MOC 425 KM CENA ok. 277 000 zł WWW.BOSSHOSS.COM 
 
Hektary chromu, automatyczna skrzynia biegów, napęd pasem, zbiornik wielkości małego tankowca i gang silnika jeżący włosy na klacie. Ten motocykl każdego wyleczy z kompleksów.

Dalszy ciąg kultu
Gdyby V-Max był filmem, jego twórcy na bank dostaliby Oscara. Ostatnie wcielenie tej maszyny jest bowiem strzałem w samą dziesiątkę. O ile wrażenie wywołane przez pierwszego V-Maxa spowodowało burzę, o tyle zeszłoroczna wersja wywołała huragan. Rozwija moc o sile wybuchającego wulkanu i podaje ją jeźdźcowi na srebrnej tacy z koronkową serwetką.

Hamownia potwierdziła zapowiedziane 187 KM przy 8900 obr/min. Mimo to motocykl można bez trudu opanować. Stosunkowo ciężka, bo ważąca 314 kg Yamaha osiąga setkę w 2,7 s. Świetna jakość, ciekawa stylistyka i dopracowane technicznie rozwiązania dopełniają obrazu. Ten motocykl potrafi jeszcze coś – sprzedaje się świetnie, mimo że jazd próbnych nie przewidziano i zamówienia są przyjmowane wyłącznie przez internet. Cóż, poprzednie V-Maxy zapracowały na legendę, którą najnowszy kontynuuje. Ten motocykl niczego nie naśladował i nie naśladuje. Mamy tu do czynienia z dragsterem, cruiserem, motocyklem sportowym i hot-rodem w jednym. Bike mimo swojej masy jest dynamiczny, poręczny, nadaje się do codziennej jazdy, oprócz tego ma niepowtarzalny styl.

Power trzeba pokazać
Frank Röhlich pokochał B-Kinga od pierwszego spojrzenia. Pracownicy jego fi rmy RF-Biketech potraktowali B-Kinga jak wyzwanie. Röhlich stwierdził, że kto ma mięśnie, powinien je pokazywać, i zafundował B-Kingowi tylny kapeć o szerokości 300 mm. Zestawienie takiego laczka i smukłych tłumików Micron dało bardzo ciekawy efekt.

B-King RF w całym zakresie obrotów osiągnął na hamowni nieco większą moc i moment obrotowy od maszyn seryjnych. 177 KM to pikuś w porównaniu z Boss Hossem, ale wynik i tak jest zacny.


 Palatina ROCKET RS III
POJEMNOŚĆ 2294 cm3 MOC 140 KM CENA 197 400 zł WWW.RSROCKET.COM
     
 Niepowtarzalne malowanie, detale dopracowane do najdrobniejszych szczegółów i sportowy charakter. Można odnieść wrażenie, że ciężki jak nosorożec power cruiser jest w stanie nauczyć się latać. Więcej – nie tylko latać, bo ta maszyna umie też skręcać.

Minimum 20 sztuk
Tak więc w szranki stanęły: Yamaha V-Max, Boss Hoss BHC-3 LS2, Palatina Rocket RS III oraz Suzuki B-King z fi rmy RF Biketech. Wszystkie spełniają podstawowy warunek – musiało powstać minimum 20 egzemplarzy każdego z nich.

V-Max pokazuje lwi pazur zaraz po tym, jak wyjeżdżamy z miasta. Na krętym asfalcie zero stresu: sprzęt idzie jak po sznurku i chętnie kładzie się w zakręty.

Całkowitym przeciwieństwem jest Boss Hoss. Przypomnij sobie swoją pierwszą jazdę na motocyklu. Zapinasz bieg i... Pamiętasz to uczucie? Podobne jest z amerykańskim kolosem. Na Boss Hossie dominuje bowiem niepewność połączona z ogromną fascynacją. Potężny piec V8 rozchyla kolana jak ginekologiczny fotel, szeroka kierownica sprawia, że klata rozciąga się jak żagiel, a zbiornik paliwa przypomina powierzchnią stolik ogrodowy. Hamulce wprawdzie jakoś tam opóźniają, jednak to, kiedy zablokują koło, pozostaje tajemnicą. Tocząc się w korku, wiesz, że motocykl gdzieś się tam z przodu kończy, ale gdzie dokładnie – nie wiesz. Zawieszenia działają po swojemu: wprawdzie sprężynują, ale informacje o tym trzymają w tajemnicy. Boss Hoss jest upartym żelaznym zwierzakiem, który żyje własnym życiem.

Po przesiadce na B-Kinga RF człowiek stwierdza, że ten motocykl ma coś z wańki-wstańki. Żeby złożył się w winkiel, trzeba mocnej pracy kierownicą, udami oraz korpusem. Bez tego wróci do pionu. Reszta jest w porządku. Dłuższy wahacz tłumi chęć pójścia na gumę, a większe przednie koło (18 zamiast 17’’) oraz przesunięty widelec sprawiają, że B-King wygląda jak drapieżnik przed atakiem. Wrażenie jak na streetfighterze.

Regulowane podnóżki Triumpha przesunięto do tyłu i w górę. Jeżeli przytrzesz którymś o asfalt, nic cię nie uchroni przed glebą. Ta maszyna jest nieco ociężała, mimo to zaskakuje dynamiką. Prowadzi się przy tym precyzyjnie i zapewnia wrażenia jak prawdziwy roadster.


 Yamaha V-MAX
POJEMNOŚĆ 1680 cm3 MOC 200 KM CENA 91 900 zł WWW.NEW-VMAX.COM
     
Kultowa rakieta dla gości z jajami ze spiżu. Nadaje się do codziennego użytku, jest elegancka i świetnie wykonana. Równie wiele uwagi poświęcono jakości detali. Mechagodzilla prosto z Japonii. 

Każdy gra, jak umie
Pod względem gangu silnika pierwsze skrzypce gra Boss Hoss. Naciśnięcie rozrusznika powoduje, że obroty na chwilę rosną do 2000/min. Wtedy budzą się wszyscy w okolicy. Start, przy 50 km/h słychać zmianę biegu i dodajesz gazu. Czad! Dźwięk, który się wtedy rozlega, przypomina tyranozaura płuczącego gardło. Tej maszynie nie potrzeba klaksonu.

Uwodzić dźwiękiem można i na inną nutę. Palatina Rocket III swoim warczącym basem podczas dodawania gazu przypomina nurkującego bombowca z II wojny. Na trzecim miejscu, daleko z tyłu, jest B-King. Układ wydechowy Micron nie rzuca na kolana. Wprawdzie gra znacznie lepiej od oryginału, waży tyle samo, ale nie ma szans z Boss Hossem i Palatiną. A V-Max? Cóż, seryjny układ... Jakieś pytania?

Artyści mają głos
Przyglądanie się jakości wykonania przy dwóch sztukach jest superprzyjemnością. Rocketa można i trzeba nazwać pięknym. Szczeliny, wykonanie, spasowanie elementów – wszystko na najwyższym poziomie, do tego szlachetne materiały i wspaniałe lakierowanie. Kolejna do zachwytów jest Yamaha: polerowane aluminium, staranne spawy, elementy z magnezu. Ten motocykl, mimo iż seryjny, jest piękny i stylowy, ale też świetnie wykonany.

Trzecie miejsce zajmuje B-King. Tutaj ostre krawędzie mogłyby być lepiej oszlifowane, jakość śrub lepsza, a lakierowanie niektórych elementów trwalsze. Wreszcie Boss Hoss, który wprawdzie puszy się chromem, ale jakby zabrakło chęci pochylenia się nad śrubami, uchwytami i spawami. Kable tworzą prawdziwą plątaninę, zaś silnik wraz z osprzętem nie może się wyprzeć faktu, że powinien być dobrze ukryty w samochodzie.


 RF-Suzuki B-KING
POJEMNOŚĆ 1340 cm3 MOC 184 KM CENA 93 800 zł WWW.RF-BIKETECH.DE
   
Lep na gapiów. Wetknięta w szeroki wahacz opona o wymiarze 300, przesunięty łańcuch i umieszczona z prawej strony atrapa kompresora zdają się krzyczeć: „To na pewno nie jest maszyna dla leszczy!”. 

Moc & moment
V8 Boss Hossa ciągnie potężnie, każdy ruch gazem uwalnia ocean adrenaliny. Po 3,2 s na budziku jest już 100 km/h. Przyspieszenie z 60 do 100 km/h trwa tylko 3,3 s. Jednak jeździec musi być świrem, aby tak pojechać, bo przetwornik momentu automatycznej skrzyni biegów opóźnia reakcję na gaz. Tzn. odkręcasz, ale nie wiesz, kiedy tylny laczek zacznie piszczeć.

Żaden z bike’ów nie zapewnia takich wrażeń, jak V-Max. Moc V4 o pojemności 1700 cm3 jest jak grzmiący wodospad, a co najważniejsze można ją dobrze kontrolować i wykorzystywać. Sprzężenie zwrotne jest doskonałe. Silnik ciągnie już od obrotów biegu jałowego, ma potężną moc w średnim zakresie i godną szacunku moc maksymalną.

Rocketem i Boss Hossem można jechać tylko na niskich obrotach. Na wyższych zakresach te maszyny źle się czują. Przegranym jest tu B-King. Jego rzędowa czwórka – mimo 177 KM – robi wrażenie nieco ociężałej i sennej.

Kult (nie Kazika)
Przyjmijmy, że motocykl kultowy to taki, który ma świetne osiągi i wzbudza chęć, aby dosiąść go chociaż raz w życiu. Jeśli tak, najbardziej kultowe są Boss Hoss i V-Max. Z jedną małą różnicą. Bossem wystarczy przejechać się raz, a Yamahą chciałoby się jeździć codziennie. I RS III, i V-Max zaskakują przydatnością do codziennej eksploatacji oraz do wycieczki za miasto.

Niemniej na miano kultowych zasługuje cała czwórka. Pewnie znajdą się i tacy, którzy nawet nie będą chcieli ich dosiąść. Wystarczy, że otworzą drzwi garażu i będą wgapiać się w sztuki z wyrazem zachwytu na twarzy.



Show musi być
Nie da się uniknąć pytań gapiów, ile to kosztuje, jaką ma moc, ile pali itp. Pod tym względem Boss Hoss bije wszystkich. Można współczuć V-Maxowi. Ta rakieta wygląda bowiem na tle pozostałych jak skuter w parkingu maszyn MotoGP.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Są jak nie z tego świata: mają moc, styl, są agresywne. Mimo że bardzo różnią się od siebie, są na swój sposób podobne. Testujemy cztery muscle bike’i.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 06:21:14
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij