Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Buty motocyklowe

Pożerasz tysiące kilometrów na autostradach, kręcą cię drifty na szutrach, lubisz zaszpanować, stojąc na podnóżkach swojego bike’a? Przecież na każdą z tych okazji nie będziesz ubierał innych butów. Testujemy dziewięć par uniwersalnych butów off-roadowo-turystycznych.

Gdyby któryś z producentów butów skoncentrował się wyłącznie na posiadaczach takich motocykli, jak BMW R 1100 GS, R 1150 GS i R 1200 GS, to tylko w samej Europie bez problemu powinien sprzedać 200 000 par. Jeśli do tego doliczyć uniwersalne: Suzuki V-Strom, Hondę Varadero i Ducati Multistradę, szybko dojdziemy do sześciocyfrowej liczby motocyklistów, którzy – przynajmniej teoretycznie – potrzebują butów łączących wygodę butów turystycznych z wytrzymałością mocnych laczków enduro.

Firmy produkujące buty oczywiście już od dawna wiedzą, jakie są potrzeby rynku i mają w swojej ofercie modele, które można określić modnym obecnie pojęciem „crossover”. W budowie tych butów można spotkać wiele rozwiązań typowych dla każdej z klas – masywne klamry przejęte z laczków enduro albo miękka skóra typowa dla butów drogowych. Niektóre firmy podchodzą do tematu jeszcze bardziej hardkorowo, w rezultacie czego powstaje twarda sztuka, taka jak model Gaerne G-Force. Trudno będzie w nim skręcić kostkę, ale np. zwiedzanie zabytków na piechotę stanie się już dla bikera nie lada wyzwaniem. Sporym zaskoczeniem był dla nas totalny brak wodoodporności tego laczka. Inni producenci ujmują zagadnienie na większym luzie, koncentrując się przede wszystkim na właściwościach typowych dla butów turystycznych.

W naszym porównaniu trafiło się również kilka czarnych owiec. Użycie szybko rozpinających się klamerek i nieprzemyślane umieszczenie ochraniaczy to najważniejsze z niedoróbek. Streetfighter, jak również IXS, są najlepszymi przykładami butów, w zaprojektowanie których nie włożono zbyt wiele serca i... rozumu.

To, że miękkie buty mają szansę stać się bestsellerem, dowodzą natomiast laczki BMW. Co prawda daleko im do sztywności typowej dla prawdziwych butów enduro, ale pozwalają one na takie wyczucie motocykla przy jednoczesnej ochronie nóg, że jeżdżący w trudnym terenie bikerzy raczej nie będą mieli się do czego przyczepić. W połączeniu ze świetnym komfortem i dobrą jakością wykonania ocena „bardzo dobry” jest tego logiczną konsekwencją.

Pomysł na buty uniwersalne najlepiej zinterpretowali spece z Alpinestarsa i z Sidi. Obydwie pary, choć jedne z najdroższych w naszym teście, zebrały najwięcej pochwał, łącząc w sobie wszystko to, co najlepsze dla obydwóch światów: on- i off-roadu.










 jak testowaliśmy
 
Żeby wszystko było jak należy, a nasze opinie nie polegały wyłącznie na przeczytaniu ulotki producenta, na tydzień pojechaliśmy na południe Francji. Wraz z nami do kraju żabich udek wybrały się trzy maszyny: Ducati Multistrada, Kawasaki Z 1000 i Yamaha Super Ténéré. Zapleczem był Mercedes Sprinter wypełniony po sufi t kaskami, skórzanymi i tekstylnymi ciuchami, rękawicami i pudłami z butami. Podczas jazdy wokół Gémenos, na krętych jak spaghetti drogach, buty musiały sprawdzić szorstkość asfaltu. My, ciesząc się widokami, sprawdzaliśmy, jak buty zachowują się podczas zmiany biegów, hamowania czy najnormalniejszego w świecie chodzenia, czy nie gniotą i pozwalają na odpowiednie wyczucie maszyny. Wieczorem testowaliśmy je „na sucho”. Ponieważ zżyliśmy się z butami, w przenośni i naprawdę, nie mogło zabraknąć tematu dotyczącego wygody chodzenia. Podczas trzech dni niemal bez przerwy padało, przez co impregnacja mocno ucierpiała. Po powrocie, już w redakcji, przyszła kolej na test szczelności: pięć minut w wodzie o głębokości dziesięciu centymetrów.  


zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij