Motocykl poleca:

CCM R 30 2002

Poleć ten artykuł:

Nie słyszeliście o firmie CCM? To proszę, czytajcie dalej, gdyż brytyjska wytwórnia obchodzi podwójne urodziny: jubileusz 30-lecia istnienia i debiut modelu R 30.

Zobacz całą galerię

Tylna opona jęczy niemiłosiernie, sygnalizując, że więcej już nie można. Dobrze, w takim razie trzeba mocniej z przodu. Prawy palec wskazujący musi nacisnąć mocniej. I robi to. Widelec osiada jeszcze głębiej. Kiedy zablokuje się przednie koło? Czy wystarczy tego do wykonania zwrotu o 180°? Serce bije szybciej, gdyż wybieg trasy kartingowej kończy się akurat knajpką. Czy zamieni się ona w lokal drive-in? Ostry zakręt. Podnóżki skrobią o asfalt i zaraz wyjście na pełnym gazie. I już pojawia się następny zakręt. I następne. Pełna radość.


Taki musi być nastrój jubileuszowy. Mija dokładnie 30 lat od czasu, gdy Alan Clews wypchnął ze swojego warsztatu w pobliżu Bristolu pierwszą sztukę Clews Competition Machine, w skrócie CCM. Zgoda, pomijając małe grono entuzjastów, ekstrawaganckie brytyjskie maszyny terenowe pozostały nieznane na scenie motocyklowej. A mimo to jest powód do dumy. Właśnie dlatego jubileuszowy model nosi nazwę R 30. Już sam ten fakt mógłby być powodem do świętowania, gdyż w postaci R 30 Brytyjczycy postawili na 17-calowe koła swój pierwszy, bezkompromisowo skonstruowany motocykl supermoto.

I – mimo że na temat gustu nie należy się sprzeczać – nowy model wygląda dobrze. Żadna tam przeznaczona na asfalt pochodna enduro na małych kołach z potężnymi hamulcami. Zbiornik, błotniki, boczki, tył – wszystko oryginalne i ładne. Stylowe są srebrne, trzyszprychowe koła. Tylko silnik już gdzieś widzieliśmy. Mimo że logo CCM jest czysto wygrawerowane na pokrywie filtra oleju, jest to przecież Suzuki, a dokładniej Freewind. Ma poważną pojemność 650 cm3, ale żaden z niego przedstawiciel ostrego gatunku. Za to co za maniery! Uruchomienie klawiszem i jednocylindrowiec rusza. Głęboki i głośniejszy dźwięk niż w potulnym Freewindzie i o 2-3 KM mocniejszy niż w oryginale, jak podaje CCM. Sprawdźmy, trasa i tak kusi do przejechania kilku okrążeń. No cóż, dragsterem to CCM z sercem Suzuki nie jest. Także nie jest „570” Husky lub „625” KTM. Za to nic nie brzęczy. Prawie żadnych drgań. Dzięki podwójnemu gaźnikowi podciśnieniowemu żadnej czkawki – hard enduro w nieco bardziej cywilizowanym wydaniu. A mimo to sprawia przyjemność. Przede wszystkim na szosie. Widelec White Power o średnicy goleni 43 mm reaguje łagodnie, dobija tylko nieco na twardych, ostrych wybojach. Z tyłu wszystko pasuje perfekcyjnie. Tylny element resorująco-tłumiący, także White Power, jest ustawiony bardzo ukośnie i połączony bezpośrednio z wypolerowanym na wysoki połysk aluminiowym wahaczem. Okazuje się komfortowy, nie dopuszczając równocześnie do rozhuśtania się pojazdu.

     
Nie dajcie się zwieść pozorom. Silnik pochodzi od Suzuki.  Dzięki takim szczegółom, jak polerowany na wysoki połysk wahacz, maszyna ma swoją klasę.  Ten znak firmowy jest już od 30 lat znany brytyjskim entuzjastom maszyn terenowych. 


Reszta wyposażenia jest purytańska. W tym przypadku znaczy to, że jest wszystko, co jest potrzebne. Obrotomierz można by sobie właściwie nawet podarować. Przy 8000 obr./min chłodzony powietrzem i olejem jednocylindrowiec gwałtownie napotyka na ogranicznik obrotów. Hamulce Brembo z przodu i z tyłu należą w supermoto zarówno na trasie wyścigowej, jak i na drodze do standardu klasowego Z suchą masą zaledwie 137 kg włoskie spowalniacze nie mają problemu. Wystarcza jeden palec na dźwigni, aby z tarczą 320 mm i dwutłoczkowym zaciskiem zawsze i wszędzie, w każdy zakręt wpisać się po wewnętrznej linii. Dla tylnego hamulca pozostaje niewiele do roboty. Gdy przy ostrym hamowaniu zostaje zużyta większość skoku widelca wynosząca 275 mm, to przy odciążonym tyle decyduje raczej dozowalność niż wydajność jednotłoczkowego zacisku. Potwierdziło się to nie tylko w CCM. Wracamy na parking, choć nie chce nam się rozstawać z angielską maszyną. Jej maniery przyjemnie różnią się od często grubiańskich, nieokrzesanych supermoto. Fakt, że motocykl mógłby mieć nieco więcej mocy, ale za to żaden z konkurentów nie wygląda tak seksownie.

 

Tagi: test | CCM

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij