Motocykl poleca:

CPI Popcorn 2003

Poleć ten artykuł:

Co można kupić za niecałe 6000 złotych? Motocykl? Jeżeli masz dwie lewe ręce i nie chcesz uczyć się podstaw mechaniki, lepiej sobie odpuść ten pomysł. A może skuter? To już prędzej, ale nie ten z najwyższej półki, raczej średniak. Na przykład CPI Popcorn.

Zobacz całą galerię

Przyglądając się CPI stojącemu na parkingu, trudno do czegokolwiek się przyczepić. Przyjemna dla oka, nowoczesna stylistyka nie zdradza, że mamy do czynienia ze skuterem zaliczanym do tych tańszych. Co więcej, ogromna chromowana osłona tłumika wygląda jak gdyby wzięto ją ze „125”. Dobrego obrazu dopełniają solidny tylny bagażnik i wzbudzające zaufanie podnóżki dla pasażera. OK, na próżno szukać w Popcornie ekstrasów w postaci ciekłokrystlicznych wskaźników paliwa czy też obrotomierza. Przecież jest to tylko najzwyklejsza pięćdziesiątka.

   
W CPI wlew zbiornika oleju umieszczono pod przednią częścią siedzenia.  Na wypadek awarii rozrusznika w rezerwie jest solidny kopniak. 


Ale problemy z uruchomieniem silnika są czymś obcym. Wystarczy przyciśnięcie guzika startera, przy równoczesnym zaciśnięciu klamki dowolnego hamulca. Co ciekawe, CPI dużo lepiej czuje się w chłodne niż upalne dni. Gdy temperatury przekraczają 30 OC, trzeba nieco dłużej przytrzymać guzik z piktogramem rozrusznika i można ruszać w drogę. Fazę rozgrzewania da się mocno ograniczyć. Gdy temperatura na dworze osiągnie wartości przeciętne dla wczesnej jesieni w naszej strefie klimatycznej, wystarczy jeden obrót wału, by silnik zaczął pracować. Niemniej, nie wolno zapominać o konieczności rozgrzania jednostki przed dalszą jazdą. Spore zdziwienie wśród oglądaczy wzbudza masywny tłumik, jakby żywcem wzięty ze skutera wyższej klasy. W chromowanej puszcze mieści się prosty katalizator, dzięki któremu pięćdziesiątka powinna spełniać normę Euro 2. Czy tak jest naprawdę, pozostaje nam wierzyć na słowo.

Chęć zredukowania kosztów widać po konstrukcji kół. Nie są to filigranowe aluminiowe odlewy, których stylistyka potrafi przyprawić o zawrót głowy. W CPI zdecydowano się na użycie 12-calowych obręczy wykonanych z kilku stalowych wytłoczek. Są one obute w standardowe dla tej klasy skuterów opony o dźwięcznie brzmiącej nazwie Cheng Shin i rozmiarach odpowiednio: 120/70-12 z przodu i 130/70-12 z tyłu.

Pod względem funkcjonalności CPI Popcorn nie ma się czego wstydzić. W przejrzystym kokpicie znalazły się wszystkie elementy ułatwiające codzienną eksploatację. Znajdziemy tam duży, czytelny prędkościomierz z licznikiem całkowitego przebiegu. Drugi z zegarów to wskaźnik poziomu paliwa, na którego cyferblacie umieszczono również kontrolki kierunkowskazów, świateł drogowych i minimalnego poziomu oleju. Pod siedzeniem znajdziecie schowek, w którym zmieści się co najwyżej mały kask otwarty. Niewiele? Niby tak, ale konkurenci z tej klasy cenowej nie zagwarantują wiele więcej, o ile w ogóle.

     
Biały przycisk na suwaku kierunkowskazów służy do ich wyłączania. To, co najniezbędniejsze: prędkościomierz, zegar i wskaźnik paliwa. No i stało się. Nowe normy emisji spalin zaczynają dotyczyć również skuterów. Dlatego Popcorna zaopatrzono w katalizator.


W CPI zrezygnowano z klasycznego zlokalizowania wlewów benzyny i oleju pod kanapą. Pierwszy z nich umieszczono w górnej części zadupka, tuż przed bagażnikiem. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że podczas tankowania nie trzeba podnosić kanapy. Wystarczy odblokować korek kluczykiem i sprawa załatwiona. Zbiorniczek oleju umieszczono za to pod przednią częścią kanapy, tuż za przekrokiem. Dostępu do niego chroni plastikowa, otwierana kluczykiem zaślepka. Według zapewnień producenta, nie będziecie tam zaglądali częściej niż raz na 700 kilometrów. Ale we wszystkich współczesnych skuterkach nie jest to częsta czynność. Wystarczy tego kadzenia.

Przecież Popcorn musi mieć też jakieś wady. No i rzeczywiście ma. Nieco krytyki należy się elementom zawieszenia. Są one zbyt miękkie i nie pomoże tu przestawienie napięcia tylnej sprężyny w jedną z czterech pozycji; przedni widelec to prosta konstrukcja, pozbawiona jakichkolwiek możliwości regulacji. Już podczas siadania poczujecie, jak kanapa CPI delikatnie przysiądzie i nie będzie to wina zbyt miękkiej gąbki użytej do jej wykonania. Podczas jazdy zawieszenie sprawuje się dosyć dobrze, aż do momentu, gdy wjedziecie na pralkę pod światłami. Zbyt miękkie sprężyny najpierw mocno się ugną, a gdy przednie koło znajdzie się nad doliną, wystrzelą je mocno do przodu. Efekt jest taki, że skuter zaczyna wierzgać niczym mokry pies, a przechodnie na wasz widok pękają ze śmiechu. Takie są niestety prawa ekonomii. Za relatywnie niewielkie pieniądze nie można mieć przecież wszystkiego.

Tagi: test

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij