Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

1

OCEŃ
4.3

CPI SM 50

Gdybym był małolatem, na bank chciałbym mieć CPI SM 50. Bo to coś jak dorosły motocykl, tyle że ma 50-centymetrowy silniczek.

Od czasów liceum zdążyłem już zapomnieć, jak jeździ się motorowerem. Ale skoro zdarzyła się okazja, aby sobie przypomnieć to dlaczego nie?

Pierwsza przymiarka do CPI. Wąska kanapa ∫ la enduro jest naprawdę wysoko. Rama pod nią bez problemów poradziłaby sobie ze „150”. Na Tajwanie, rodzimej wyspie CPI, motocykl jest sprzedawany z czterosuwową „250”. Szeroka kierownica, przełączniki, ustawienie podnóżków – tu wszystko jest jak w dorosłym bike’u. Dopiero po odpaleniu silnika usłyszałem, że to motorower. Dźwięk dwusuwowej „50” przypomina odgłos piły spalinowej. Widać, że ludzie z CPI bacznie śledzą motocyklowe trendy. Cały układ wydechowy został wykonany ze stali nierdzewnej, a końcowy megafon to coś pomiędzy najnowszymi R-szóstką a GSX-R- -em. Wygląda to bajerancko, brzmi superowo.

To co, ruszamy? Nie tak prędko – wcześniej trzeba dobrze rozgrzać silnik. Jak dla mnie, trwa to zbyt długo. Na pocieszenie pozostaje fakt, że można zapomnieć o włączeniu ssania – dzieje się to automatyczne. Zimny silniczek niechętnie wkręca się na obroty i jest bardzo słaby. Gdy jednak ciecz chłodząca rozgrzeje się do właściwej temperatury, te problemy znikają jak ręką odjął. Silniczek chętnie kręci do 10 000 obr/min. Najlepiej czuje się w zakresie 6000-9000 obr/min. Kokpit informuje o obrotach, wyświetlając rząd prostokącików lub – po wybraniu odpowiedniej opcji – cyfrowo.

 
Tak mała jednostka nie poradziłaby sobie pewnie z tym motocyklem, gdyby nie ciasno zestopniowana skrzynia biegów. Ta w CPI ma aż sześć przełożeń. Zaskoczyła mnie precyzja, z jaką można je zapinać. Skok dźwigni jest krótki, każdej zmianie towarzyszy miłe dla ucha, ciche kliknięcie. Jak w prawdziwym motocyklu. Żeby jechać dynamicznie, trzeba często mieszać biegami. Ale startując spod świateł, na 100% zostawisz za plecami większość aut. Na dodatek, oddławiony CPI potrafi na prostej ciąć setką. Jak na „50”, wynik znakomity.
Hamulce nie tylko świetnie wyglądają, ale tak też działają. Tylny jest dosyć twardy, a precyzja działania – niezła. Co się tyczy skuteczności – zostawienie czarnej krechy na asfalcie nie stanowi najmniejszego problemu. To zasługa tarczy o sporej średnicy (210 mm), w którą wgryza się dwutłoczkowy zacisk. Nie można przyczepić się także do przedniego hebla. Możliwość zmiany ustawienia klamki to kolejny patent ze świata dorosłych maszyn.

By bike wykonał stoppie, nie potrzeba mieć wcale uścisku Schwarzeneggera. Wystarczą dwa palce, by tylne koło powędrowało w powietrze. Niestety, podczas tej figury CPI obnaża swoją słabą stronę – zbyt miękkie przednie zawieszenie. To prawda, sprawdza się ono podczas jazdy po dziurach i koleinach, ale podczas hamowania przód głęboko nurkuje. Fabryczne ustawienie tylnego amortyzatora również mogłoby być twardsze. Gdy na kanapie usiądzie pasażer, tył bike’a mocno opada. Wyjściem z sytuacji jest zmiana napięcia sprężyny, do czego służy specjalny pierścień na amortyzatorze.

CPI to mistrz ściemy. Jeśli chodzi o wygląd maszynki, to dorosły motocykl. A i osiągi pozwalają zaliczyć go nie do motorowerów, lecz do motocykli.


Od czasów liceum zdążyłem już zapomnieć, jak jeździ się motorowerem. Ale skoro zdarzyła się okazja, aby sobie przypomnieć to dlaczego nie?

Pierwsza przymiarka do CPI. Wąska kanapa ∫ la enduro jest naprawdę wysoko. Rama pod nią bez problemów poradziłaby sobie ze „150”. Na Tajwanie, rodzimej wyspie CPI, motocykl jest sprzedawany z czterosuwową „250”. Szeroka kierownica, przełączniki, ustawienie podnóżków – tu wszystko jest jak w dorosłym bike’u. Dopiero po odpaleniu silnika usłyszałem, że to motorower. Dźwięk dwusuwowej „50” przypomina odgłos piły spalinowej. Widać, że ludzie z CPI bacznie śledzą motocyklowe trendy. Cały układ wydechowy został wykonany ze stali nierdzewnej, a końcowy megafon to coś pomiędzy najnowszymi R-szóstką a GSX-R- -em. Wygląda to bajerancko, brzmi superowo.

To co, ruszamy? Nie tak prędko – wcześniej trzeba dobrze rozgrzać silnik. Jak dla mnie, trwa to zbyt długo. Na pocieszenie pozostaje fakt, że można zapomnieć o włączeniu ssania – dzieje się to automatyczne. Zimny silniczek niechętnie wkręca się na obroty i jest bardzo słaby. Gdy jednak ciecz chłodząca rozgrzeje się do właściwej temperatury, te problemy znikają jak ręką odjął. Silniczek chętnie kręci do 10 000 obr/min. Najlepiej czuje się w zakresie 6000-9000 obr/min. Kokpit informuje o obrotach, wyświetlając rząd prostokącików lub – po wybraniu odpowiedniej opcji – cyfrowo.

 
Tak mała jednostka nie poradziłaby sobie pewnie z tym motocyklem, gdyby nie ciasno zestopniowana skrzynia biegów. Ta w CPI ma aż sześć przełożeń. Zaskoczyła mnie precyzja, z jaką można je zapinać. Skok dźwigni jest krótki, każdej zmianie towarzyszy miłe dla ucha, ciche kliknięcie. Jak w prawdziwym motocyklu. Żeby jechać dynamicznie, trzeba często mieszać biegami. Ale startując spod świateł, na 100% zostawisz za plecami większość aut. Na dodatek, oddławiony CPI potrafi na prostej ciąć setką. Jak na „50”, wynik znakomity.
Hamulce nie tylko świetnie wyglądają, ale tak też działają. Tylny jest dosyć twardy, a precyzja działania – niezła. Co się tyczy skuteczności – zostawienie czarnej krechy na asfalcie nie stanowi najmniejszego problemu. To zasługa tarczy o sporej średnicy (210 mm), w którą wgryza się dwutłoczkowy zacisk. Nie można przyczepić się także do przedniego hebla. Możliwość zmiany ustawienia klamki to kolejny patent ze świata dorosłych maszyn.

By bike wykonał stoppie, nie potrzeba mieć wcale uścisku Schwarzeneggera. Wystarczą dwa palce, by tylne koło powędrowało w powietrze. Niestety, podczas tej figury CPI obnaża swoją słabą stronę – zbyt miękkie przednie zawieszenie. To prawda, sprawdza się ono podczas jazdy po dziurach i koleinach, ale podczas hamowania przód głęboko nurkuje. Fabryczne ustawienie tylnego amortyzatora również mogłoby być twardsze. Gdy na kanapie usiądzie pasażer, tył bike’a mocno opada. Wyjściem z sytuacji jest zmiana napięcia sprężyny, do czego służy specjalny pierścień na amortyzatorze.

CPI to mistrz ściemy. Jeśli chodzi o wygląd maszynki, to dorosły motocykl. A i osiągi pozwalają zaliczyć go nie do motorowerów, lecz do motocykli.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Gdybym był małolatem, na bank chciałbym mieć CPI SM 50. Bo to coś jak dorosły motocykl, tyle że ma 50-centymetrowy silniczek.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:10:39
  • avatar
    zgłoś
    super moto - mam CPI SX - tez takie same osiągi- ale z wyglądu łąniejszy od SM - te koła enduro i błotnik - tłumik tez - ale ten tez super jest
    CPISX, 2011-01-15 17:50:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij