Motocykl poleca:

Can-Am Spyder 2009

Poleć ten artykuł:

Jak można w godzinę poznać 60 nowych znajomych? Wystarczy pojechać do miasta trójkołowym Can-Amem.
can-am-spyder-2009-01-1024-main.jpg Zobacz całą galerię

Noce polarne mają dobre strony. Zimową depresję można leczyć pigułami albo zająć pracą. Kanadyjczycy z Quebecu wybrali to drugie rozwiązanie i zmutowali skuter śnieżny kołami z małego samochodu. W ten sposób powstał najbardziej lanserski pojazd tego dziesięciolecia. Sprawdziliśmy, co Polacy sądzą o tym kanadyjskim wynalazku.

Skoro Harley-Davidson zdołał opatentować brzmienie swojego twina, spece z Can- Ama tym bardziej powinni uderzyć do urzędu patentowego. Połączenie widlastej dwójki Rotaxa z wydechem dwa-w-jeden, zakończonym sportowym tłumikiem, brzmi po prostu superowo. Sąsiedzi mieli w tej sprawie odmienne zdanie, ale przecież oni się nie znają. Ten sam silnik był wcześniej montowany w Aprilli Tuono, ale na potrzeby Spydera został lekko dłubnięty. Moc obniżono do 106 KM przy 8500 obr/min, za to moment obrotowy podniesiono do nieco ponad 104 Nm.



   
Gdy wskazówka obrotomierza zbliży się do czerwonego pola, na budziku pojawia się maksymalne 190 km/h.  SE5 oznacza, że biegi wrzuca się kciukiem (w górę) lub palcem wskazującym (w dół).  

Komputer wszystko wie
Widlaka sprzężono ze sterowaną elektronicznie skrzynią biegów. Wielopłytkowe sprzęgło mokre działa jak w skuterze. Wystarczy dodać gazu, aby ruszyć. Do zmiany biegu nie trzeba nawet odpuszczać gazu. Przy redukcji komputer sam zrobi niezbędną przegazówkę! Napęd na tylną oponę w samochodowym rozmiarze 225/50 R15 przenosi długi jak taśmociąg w kopalni węgla pasek zębaty.

Kto twierdzi, że zaledwie setka koni w ważącym 316 kg bike’u to ściema, jest w błędzie. Gwałtownemu odkręceniu gazu, z lekkim co prawda opóźnieniem, towarzyszy pisk palonego tylnego laczka, mieszający się z głośnym rykiem silnika. I tak aż do odcięcia lub zapięcia dwójki.

Jazda trochę przypomina dragracing, bo wszystko działa znakomicie tylko na prostej. Wystarczy lekko skręcić kierownicą, aby do akcji wkroczyła elektronika. Im skręt jest mocniejszy, tym brutalniej ona kontruje. Wszystko po to, aby właściciel Can-Ama nie zrobił sobie zbyt łatwo krzywdy i nigdy nie musiał oglądać tyłu swojego trójkołowca. W ekstremalnych przypadkach system działa tak brutalnie, że w zakręcie słychać tylko krztuszący się silnik, podczas gdy wewnętrzne koło jest na granicy oderwania od asfaltu. O efektownych ślizgach można zapomnieć.



   
 Akcesoryjny tłumik gada przepięknie, choć na pewno nie wszyscy podzielają ten zachwyt.  Gdyby na odludziu Can-Am odmówił współpracy, z takim zestawem narzędzi nawet remont kapitalny nie powinien być problemem.


Warto odkręcić
Po około 4,5 s, gdy na budziku mija setka, Spyder przyspiesza dalej, aż prędkościomierz pokaże na piątce 190 km/h. Dla widoku zbaraniałych min kierowców warto czasami odkręcić gaz na maksa.

Dodatkowy kask zmieści się w 40-litrowym bagażniku z przodu bike’a, miejsca na ogromnej kanapie jest sporo. Lans pasażerki na Spyderze wymaga trochę poświęcenia. przechyla się w zakrętach ani o stopień, trzeba przyzwyczaić się do tego, że siła odśrodkowa za wszelką cenę chce katapultować drugą osobę z siodła. Utrzymanie się na Can-Amie przypomina trochę walkę podobną do tej z sidecarów. Winkle trzeba przejeżdżać, mocno balansując ciałem, co z perspektywy chodnika wygląda kozacko. Kierowca ma lepiej, bo przynajmniej trzyma się szerokiej kierownicy.

Pod względem bezpieczeństwa Spydera można porównać z luksusowym samochodem. Podczas jazdy nad bezpieczeństwem czuwa aż pięć systemów: ABS, system kontroli trakcji, kontrola stabilizacji pojazdu, toru jazdy i wspomaganie kierownicy.

Tagi: Spyder | Can-Am

Oceń artykuł:

2.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij