Motocykl poleca:

Can-am Outlander Max 400

Poleć ten artykuł:

Jeśli chodzi o rynek quadów, to na świecie panują Amerykanie. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro Stany Zjednoczone to kraj wielkości Europy. Pewnie kiedyś wyprzedzą ich Chińczycy, ale to trochę potrwa.

Zobacz całą galerię

Can-am Outlander Max 400 (do niedawna Bombardier) to model średniej klasy. Nie da się ukryć, że czołowy. Napędza go jednocylindrowy silnik Rotax; obie firmy współpracują od jakiegoś czasu. Niestety, europejskie tęgie, urzędnicze głowy wymyśliły ograniczenie mocy. Outlander ma więc tylko 20,5 KM. Na szczęście, nawet mimo to daje radę. Quad ma napęd na dwa lub cztery koła.

Outlander ma kilka niespotykanych u konkurencji patentów. Z przodu zamiast zawieszenia wahaczowego ma niezależnie zawieszone kolumny McPhersona. Do tego z przodu dochodzi mechanizm różnicowy z wiskotyczną blokadą. Wszystko dzieje się tu automatycznie – system monitoruje prędkość obrotową obu kół. Jeśli jedno z nich ma mniejszą przyczepność (tzn. obraca się szybciej) niż drugie, więcej mocy trafia na koło dysponujące lepszą przyczepnością. Jeździec nie musi o tym nawet myśleć. Zawieszenie tyłu to również amerykański patent – nazywa się TTI (Trailing Torsional Independent). Tej konstrukcji przyświecało dość popularne za Wielką Wodą motto – w prostocie siła. Wahacze mają wspólną oś obrotu wbudowaną w poprzek pojazdu, tuż za silnikiem. To i niezależnie zawieszone koła sprawiają, że boczne przechyły nie robią na czterokołowcu większego wrażenia. A przy tym do minimum ograniczono zestaw ruchomych części zawieszeń. Poprawiło to stabilność w czasie jazdy w poprzek zbocza (tzn. trawersów) oraz podczas śmigania po winklach czy jazdy z większymi prędkościami po prostych. Jeśli chodzi o stabilność, niema- łą zasługę ma kołyskowa rama ze stali. Została tak skonstruowana, że nie tylko zapewnia odpowiednią sztywność, ale również zabezpiecza silnik przed uszkodzeniem od spodu. Dzięki temu rozwiązaniu Outlander może się prześlizgnąć po przeszkodzie. Poza tym to kolejny krok w kierunku uproszczenia konstrukcji – nie ma tu tradycyjnej kratownicy i osłon z tworzywa, więc nie ma czego uszkodzić. Plus w czasie eksploatacji.

 

 
Także hamulce nie są standardowe. Przednie tarcze wraz z zaciskami przeniesiono z klasycznego miejsca przy kołach na ośki bliżej środka pojazdu. Ma to dwie zalety: po pierwsze zmniejsza masę nieresorowaną, a po drugie chroni tarcze przed zanieczyszczeniem, co z kolei przedłuża ich żywotność. Tylną tarczę umieszczono na wale napędowym, więc również ona jest chroniona przed błotem, piachem, wodą i kurzem. Wersja Max wyróżnia się dwuosobową kanapą, z pokaźnych rozmiarów oparciem. Pasażer ma całkiem wygodnie, z wyjątkiem miejsca na nogi. Wyprawom sprzyja to, że quad ma seryjnie montowane solidne bagażniki z przodu oraz z tyłu. Komfort i stabilność jazdy z całą pewnością przypadnie pasażerce do gustu.

Wszystko to wygląda jak w sielance – Amerykanom należą się brawa za prostotę konstrukcji i łatwość użytkowania. Zasłużyli także na uznanie jeśli chodzi o prowadzenie i stabilność – podwozie i zawiechy to najwyższa klasa.

Pamiętajcie, żeby te plusy nie przysłoniły wam minusów – jak powiedział celnik w „Misiu”. Can-am Outlander Max 400 ma jedną, ale bardzo poważną wad ę – cenę. Ponad 45 000 zł za „400” to nie jest mało. Jednak należy pamiętać, że jest to najlepszy ATV roku 2003 i został skonstruowany z myślą o zamożnych, amerykańskich klientach. I co nie mniej ważne – ma homologację i jest całkowicie legalny w Europie.

Przez najbliższe kilka lat goście zza Wielkiej Kałuży mogą spać spokojnie. Na razie od Chińczyków kupują głównie buty, T-shirty, tkaniny i akcesoria. Może kiedyś zaczną kupować u nich też quady?

Tagi: test | CAN AM

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij