Motocykl poleca:

Corser Cruiser ZN50QT-E(2) 2009

Poleć ten artykuł:

Ten cruiserek pozwala poczuć się przez chwilę jak easy rider. Wystarczy odrobina dobrej woli.

Zobacz całą galerię

Pierwsze spotkanie przyniosło niemiłą niespodziankę: akumulator cruiserka nie wytrzymał dwutygodniowego postoju w garażu. Na szczęście tuż obok stał sprzęt z taką samą baterią. W ruch poszedł fabryczny zestaw narzędzi, przekładka trwała chwilę.

Po tym zabiegu maszynka ożyła i z wydechu dobiegł odpowiedni dla cruisera gang czterosuwa. Dwusuw nijak nie pasowałby do maszyny budzącej skojarzenia z krążownikami, dudniącymi swymi potężnymi V-kami. Piecyk o pojemności kieliszka ma automatyczne ssanie, jednak warto rozgrzać go przed jazdą. Dopiero wtedy przestaje się dławić przy odkręcaniu na maksa. Żeby wycisnąć z Corsera choć trochę dynamiki, trzeba tak kręcić przez cały czas.

Przyjemność mimo wad
Pozycja za szeroką kierownicą jest całkiem wygodna, nawet długonodzy spokojnie się za nią zmieszczą. Jej szerokość sprawia, że nawet w zakrętach maszynką można dość precyzyjnie sterować, natomiast przeszkadza, gdy chcemy poprzeciskać się w korkach. Zawieszenia wymagają dużej pobłażliwości. Przedni zawias to pchany wahacz. Działa tak sobie, za to wygląda rasowo. Tylny pojedynczy amortyzator jest dość twardy, przy czym jego manierom można dość dużo zarzucić. Jazda po wybojach oznacza ciągłe próby katapultowania jeźdźca.

Mimo tego latanie na tej maszynce może być przyjemne. Minimalistyczny kokpit, masa chromu, grube manetki, szeroko rozstawione, spore lusterka i okrągła lampa, w której można się przejrzeć podczas jazdy – wszystko to sprawia, że przez chwilę można poczuć się jak na dorosłym krążowniku szos. Obłe, pasażera i chromowany bagażnik to dodatkowe atuty klasycznego stylu tego rollera. Brakuje tylko balonowych opon. Te na 10-calowych felgach i w rozmiarze 3,5 cala w zestawieniu z grubymi błotnikami wyglądają jakby były z taczki.


Narzędzia jak grzechotka
W tej maszynce można znaleźć cechy, które ciężko zaliczyć do zalet pojazdu uniwersalnego, jednak bywają również typowe dla maszyn klasycznych. Np. minimalnej wielkości schowek pod siodłem. Zamiast kasku czy zakupów zmieszczą się w nim rękawice i zestaw narzędzi, który nie jest mocowany i lata wewnątrz, łomocząc na dziurach.

Na kierownicy uwagę przykuwa sporych rozmiarów, oblana chromem pompa hamulcowa. W połączeniu z dwutłoczkowym zaciskiem pływającym przedniej tarczy sprawia porządne wrażenie. Działa jednak przeciętnie i trzeba mocno wciskać klamkę, aby hamowanie było skuteczne. Tylny bęben również nie powala. Ale w końcu cruisery tak mają.

Shadow za wzór
W tym przypadku koszt posiadania skutera o klasycznym wyglądzie wyceniono na 4200 zł. Czy to dużo? Jakość wykonania jest nie najgorsza, chromy są dobrej jakości, plastiki dopasowane. Jedynie takie sprawy, jak zwichrowana uszczelka pod kanapą czy roztargany od nowości pokrowiec na narzędzia budzą lekki niesmak. Ten sprzęt, mimo iż jest chińską kopią Hondy Shadow, może się podobać.

 

Tagi: test | cruiser

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij