Motocykl poleca:

Crossówki klasy MX1: błotne potwory

Poleć ten artykuł:

Sześć maszyn, sześć charakterów. Czy duża moc silnika wystarczy, aby zwyciężyć w naszym teście? A może ważniejsze jest prowadzenie? Wzięliśmy na tor najnowsze modele z klasy MX1, aby rozwiać mity.

Zobacz całą galerię

Klasa MX1 to w motocrossowym świecie coś jak World Superbike w wyścigach: kto tu zwycięża, bierze wszystko – sławę, pieniądze i zaszczyty. W MX1 gra idzie o to, żeby znaleźć jak najlepszą równowagę między mocą silnika a możliwością jej opanowania, między poręcznością a stabilnością prowadzenia. Proste, nie? Niby tak.

Komu w tym roku udało się wypracować najlepszy kompromis? Na starcie stanęło sześć maszyn klasy MX1 postawionych na identycznych oponach (Dunlop Geomax MX-51).

Yamaha YZ 450 F

W sezonie 2010 Yamaha przedstawiła wunderwaffe, które miało wywrócić świat off-roadu do góry nogami. Pochylony do tyłu cylinder, odwrócona o 180O głowica, filtr powietrza tuż za główką ramy, wydech poprowadzony pod kanapą – te rozwiązania i wynikający z nich rozkład mas miały dać poręczność, przed którą konkurencja miała paść na kolana. Tę teoretyczną przewagę awangardowej maszyny zepsuła charakterystyka silnika, którego agresywne reakcje na gaz przerastały możliwości nawet bardzo doświadczonych zawodników. W ten sposób efekt nowości przepadł, a przy okazji zmarnowano to, co poprawiono w mapach zapłonów i setupach zawieszeń.

Na szczęście nie brakuje mocnych stron YZ-y. Jej zawiasy są ciągle „the best of the best”. Widelec i amortyzator działają precyzyjnie i ciągle mają rezerwy. Tak jak na wszystkich crossówkach Yamahy, na YZ 450 F siedzi się bardziej niż na innych sprzętach przesuniętym do przodu. Dlatego na śliskich nawrotach przyczepność przodu Yamahy nie ma sobie równych. Fajna jest również aluminiowa rama, pod warunkiem że jakoś podzielisz się miejscem z dość rozłożystym airboxem. A ów airbox gwarantuje naprawdę fajny gang silnika.

Bulgot dolotu jest tak samo dziwaczny, jak słynna reakcja singla na ruch rolgazem. Aby precyzyjnie i szybko przyspieszyć, musisz dysponować niemal nadludzką koordynacją, i to nie tylko na miękkich nawierzchniach. Niezbędna będzie też solidna kondycja, bo tylko dzięki niej opanujesz motocykl powyżej środkowego zakresu obrotów. Moc singla wzrosła o 4 KM – zapewne wskutek zmian w mapach zapłonu – i wynosi obecnie 58 KM. Serducho Yamahy ma nadwyżki mocy na całej skali obrotów. I właśnie w tym najważniejszym w klasie 450 kryterium, czyli pod względem łatwości prowadzenia, Yamaha wyraźnie ustępuje bardziej dopracowanym sztukom konkurencji. To spowodowało, że maszyna wypadła poza ścisłą czołówkę. Miejsce szóste.

Tagi: HONDA CRF 450 R | KAWASAKI KX 450 F | KTM 350 SX-F | KTM 450 SX-F | SUZUKI RM-Z 450 | YAMAHA YZ 450 F

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij