Motocykl poleca:

Custom Bikes 2003 - Phantom

Poleć ten artykuł:

Coś się szykuje – szeptano od dawna w dobrze poinformowanych customowych kręgach. Gdy w Daytonie pojawił się niemiecki Hollister’s Phantom, nawet Amerykanie nie kryli zaskoczenia.

Zobacz całą galerię

Czego, jak czego, ale fantazji na pewno konstruktorowi nie zabrakło. Sylwetka maszyny składa się z samych krągłości i krzywizn – popatrzcie choćby na tylny wahacz, przednią owiewkę, obudowę filtra powietrza czy kanapę. Efekt – coś jakby skrzydlaty smok albo może jak części rozpadającego się zamku, rodem z komiksu. Tylny wahacz przypomina kształtem rury wydechowe dwusuwowej „500” GP albo umięśnione nogi pierwotnego gada. Na lakierze ślady jak od kul karabinowych, a z nich jak gdyby wypływa olej – przecież ranny Phantom mógłby być także myśliwcem. Maszyna jeszcze bardziej zaskakuje, kiedy na rozkaz zdalnego pilota uruchomi się silnik – jak duch wskrzeszony do życia powoli ożywa, a po naciśnięciu przycisku niespiesznie podnosi się na swych sprężystych kończynach. Ten motocykl to prawdziwy majstersztyk, nie tylko ze względu na formę, ale i rozwiązania techniczne.

Nazwa Phantom pasuje do niego z wielu względów. Wygląd zewnętrzny oszałamia, ale właściwie prawie nic nie mówi o parametrach technicznych. Godzinami można się w niego uważnie wpatrywać i niewiele z tego wynika. Nic dziwnego, że dotąd na wszystkich wystawach, gdzie go pokazywano, zdobywał główne nagrody. Otrzymał także najwyższe światowe laury wśród customów: w najbardziej prestiżowym konkursie Rat’s Hole Custom Bike Show, który co roku odbywa się podczas zlotu w Daytonie, Phantom zdobył tytuł najlepszej maszyny w kategorii Best of Show – słowem to mistrz wśród customów. Od tego czasu motocykl pokazano w całej Europie i można powiedzieć, że najwyższe nagrody same kleiły się do niego.


     
Niczym turbina: tarcze kół, tarcza pasa napędowego i tarcza hamulcowa mają jednakową formę. Niczym samolot: zza lamp wystaje frezowana, płaska, aluminiowa kierownica – wyglądająca niemal jak skrzydła.  Niczym myśliwiec: malowanie elementów karoserii przypomina poszycie bojowego samolotu Phantom.  


I to właśnie postawił sobie za cel 37-letni niemiecki konstruktor Volker Sichert, kiedy wpadł na pomysł zbudowania najbardziej ekstrawaganckiego customa na świecie. Zamierzał pobić Amerykanów na ich własnym terenie. – Od 15 lat jeżdżę po Ameryce – opowiada Volker – i podglądam. Wszystko za jako dwudziestolatek zarażony wirusem Harleya zbudowałem swojego pierwszego H-D, używając jedynie części ze złomowiska. W latach 80. w Stanach i w Kanadzie można było kupić motocykle Shovel o wiele taniej niż w Europie, toteż stamtąd je sobie sprowadzałem. Przywoziłem je też na sprzedaż w większej ilości. Potem pracowałem w warsztacie na Long Island, a następnie w Teksasie w „customowni”. Jeszcze później przyszły modele Evo i nawiązałem kontakty z producentami akcesoriów. Zostałem dealerem Custom Chrome w Niemczech, ale mniej więcej od roku 1995 kurs dolara stał się tak wysoki, że nie było już sensu sprowadzać części. Byłem w stanie sam produkować je lepiej i taniej.

Od tego czasu dorobił się około 40 dostawców. W jego firmie wytwarza się rocznie około 25-40 motocykli dla zamożnych i wymagających klientów. Są wśród nich zarówno niemieccy książęta przemysłowi, jak i rosyjscy nowobogaccy oraz arabscy magnaci naftowi. Zimą 2000 roku Volker, jego przyjaciele oraz dostawcy postanowili, że zrobią następny krok – uznali, że są w stanie zdobyć najwyższe trofea w światowych zmaganiach customowych kreatorów w Daytonie. Obraz maszyny potrzebnej do osiągnięcia tego celu już wtedy pojawił się w myślach Volkera: – Tkwiło gdzieś we mnie jej wyobrażenie, ale nie umiałem tego narysować. Mam pewnego kumpla o abstrakcyjnym sposobie myślenia, któremu mogę opowiedzieć o swojej wizji, a on to potem narysuje. Na rysunku będziemy wspólnie nanosić poprawki i tak mój pomysł stanie się w końcu jasny.

Idea projektu Phantoma dojrzewała przez sześć miesięcy, aż wreszcie rysunki Mike’a i długie rozmowy o technice wykonania spowodowały, że możliwy stał się początek budowy maszyny. Jednym z najważniejszych warunków zakwalifikowania motocykla do customów jest to, że żaden element nie może być wykonany z plastiku. Można było wprawdzie wszystko wyklepać z blachy, ale Volker chciał, aby maszyna była szlachetna. Dlatego Phantom otrzymał wszystkie owiewki z odlewów aluminiowych. Na podstawie rysunków sporządzono formy odlewnicze, następnie wykonano kilka odlewów, z których zaakceptowano najlepsze.



Oczywiście, spośród wykonanych przez siebie ram Volker wybrał najlepszą z punktu widzenia jego idei i jeszcze raz poddał ją modyfikacji, aby jak najlepiej pasowała do Phantoma. Jako odpowiednie źródło napędu uznał silnik RevTech o pojemności 100 cali3, dysponujący mocą 95 KM. Do tego podłączono podwójny gaźnik Mikuni i pięciobiegową skrzynię RevTech. Obudowę i pokrywy wyfrezowano z bloków aluminiowych, w podobny sposób wykonano stylowe pokrywy silnika i wstępnego przeniesienia napędu. Z przodu kryją one minikompresor, który wytwarza ciśnienie, potrzebne do sterowania elementami tylnego zawieszenia. Widelec własnej produkcji wraz z kierownicą zostały wyfrezowane z jednego kawałka metalu. W jego wnętrzu skrywają się wszystkie linki i kable. Elektryka jest oparta na systemie Hollister, s Multi Bike Controler, w kokpicie znajduje się licznik kilometrów i obrotomierz, wyświetlane cyfrowo. System hamulcowy to prawdziwa finezja. Na kierownicy nie ma dźwigni hamulca, a pedał hamulca jest dwuczęściowy, a więc można użyć oddzielnie hamulca przedniego i tylnego. Pompa hamulcowa i system rozdzielczy są schowane pod frezowaną aluminiową pokrywą za podnóżkiem. Felgi o rozmiarach 4,50 i 9,00 x 18 wyfrezowano z bloku aluminiowego, a na tylnym kole zamontowano tarczę paska zębatego i tarczę hamulcową, obie po jednej stronie. Volker zadbał nawet o taki drobny szczegół, aby te tarcze miały taki sam kształt, jak koła.

W lutym tego roku, po trwających ponad 6 miesiącach pracy, przy olbrzymim hałasie medialnym odbył się pierwszy pokaz maszyny. Na premierę przybyło ponad 500 gości. Już następnego dnia Phantom znajdował się na pokładzie samolotu lecącego na Florydę. Odniesiony tam sukces spowodował, że Phantoma wystawiono do sprzedaży z ceną 80 000 euro. Zamieszanie wokół niego trwa, a tymczasem Volker przymierza się do budowy następnego cudeńka.

 

Tagi: test

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij