Motocykl poleca:

Custom Bikes 2003 - Triangular

Poleć ten artykuł:

Niech będzie tyle trójkątów, ile tylko możliwe – taka była idea tego projektu. I udało się. Wygląd motocykla jest porażający.
Zobacz całą galerię

Powstanie tego niewiarygodnego motocykla zawdzięczamy pasji i kolekcjonerskiej ambicji Wolfganga Knitterscheidta. Dla znawców sceny motocyklowej jest to niekwestionowany autorytet. Ma największą na świecie kolekcję ekskluzywnych custom bike’ów. Jedna z jego maszyn, którą na cześć Jamesa Bonda nazwał „Świat to za mało”, w 2001 roku zdobyła najwyższą nagrodę wśród custom bike’ów – puchar Best of Show na Rat’s Hole Show w Daytonie.

Jeżeli ktoś już raz dotarł na szczyt, chce tam powrócić. Nowy motocykl musiał być taki, jakiego jeszcze świat nie widział. Swoje ma znaczenie też to, że Wolfgang cieszy się finansową niezależnością. Rzecz o tyle istotna, że pomijając kilka kilogramów części do silnika i skrzyni biegów, wszystko inne jest wykonane ręcznie, wytoczone, wyfrezowane i wyklepane. A więc drogie. Do realizacji projektu Wolfgang zaangażował wyłącznie specjalistów. Wszystko przebiegało w ścisłej tajemnicy. Dziennikarze tylko jednej, zaprzyjaźnionej gazety mogli – przy zachowaniu absolutnej tajemnicy – rzucić okiem w czasie budowy na surową ramę, na niewykończone koła i widelec.



   
Olbrzymie cylindry karmią dwa gaźniki Mikuni z płaskimi przepustnicami.
Hightech: natężenie świateł kierunkowskazów automatycznie dopasowuje się do oświetlenia otoczenia.  

Gdy Knitterscheid miał już skompletowany zespół mechaników nadał mu nazwę „K-Force”. Kiedy po wielu wstępnych projektach wyklarowało się, jak ma wyglądać motocykl, pierwszym zadaniem stało się odtworzenie w stali wizji projektantów. Krok za krokiem powstawały w prowizorycznym warsztacie w Ulm: rama, wahacz, przednia i tylna część obudowy oraz zbiornik paliwa. Podwozie przetransportowano do Esslingen, gdzie znajduje się firma Stetter. Do jej klientów zaliczają się także wielcy konstruktorzy samochodów. Jak na tak szczególny projekt przystało, wszystkie części zaprojektowano na komputerze, a dopiero potem napisano program dla obrabiarek. Widelec wykonano najpierw jako drewniany model – w celu sprawdzenia kształtu bezpośrednio w ramie. To jedno ze sztandarowych osiągnięć w tym motocyklu. Korpus widelca został wyfrezowany z bloku metalu i składa się z tylko trzech części: górnej, obejmującej półki i ich łączniki, oraz goleni. Aby masywne, również trójkątne elementy ślizgowe miały się gdzie podziać, gdy sprężyny przekroczą swoje możliwości, w górnej części wykonano odpowiednie wybrania – nie, nie metodą frezowania, ale na elektrodrążarce. Ci spośród czytelników, którzy mają jakieś pojęcie o nowoczesnych metodach obróbki metalu, wiedzą doskonale, jakie ogromne nakłady czasu i jak bardzo specjalistyczny sprzęt są do tego potrzebne.

Także koła ze splecionym trójkątnym wzorem i felgami o trójkątnym przekroju zostały wyfrezowane z kawałka metalu. Zastosowano specjalny, kuty stop aluminium, którego blok kupiono w firmie specjalizującej się w produkcji obręczy i wytwarzającej elementy m.in. dla koncernu Porsche. Tarcze i zaciski hamulcowe oraz niezliczone inne części powstały u Stettera w Esslingen. Dopasowaniem oraz obróbką wykańczającą zajęli się Männe Weferling i Bodo Hayen. By dopracować szczegóły, maszyn ę przekazano do Braunschweigu, do wytwórni motocykli Bike Schmiede. Powłoką lakierniczą zajął się w Austrii Markus Pfeil. Knitterscheidt nie byłby sobą, gdyby nie zamontował jeszcze kilku gadżetów, jak na przykład własnoręcznie frezowane lusterka, w których umieszczono kierunkowskazy. Są one wyposażone w czujnik mierzący natężenie światła dziennego i dopasowujący jasność świecenia do warunków zewnętrznych. W wyfrezowanej na obrabiarce numerycznej obudowie reflektora umieszczono prototypowe światła ksenonowe. Odporne na wysoką temperatur ę szkła reflektorów zostały wyszlifowane w wyspecjalizowanym zakładzie. Wzrok przyciągają także futurystyczno- agresywny filtr powietrza i przypominające przyłbicę hełmu rycerskiego tylne światło. Jeżeli ktoś przy dokładnym przyjrzeniu się nie znajdzie korka wlewu paliwa, powinien wiedzieć, że czegoś takiego nie ma. Aby utrzymać płaską powierzchnię zbiornika, nie przewidziano w nim wlewu. Zbiornik nie jest wprawdzie atrapą, ale napełnia się go dzięki specjalnej pompie dostarczającej paliwo z małego zbiorniczka umieszczonego pod kanapą, którą pokryto skórą strusia.

Co się zaś tyczy silnika tego wyjątkowego motocykla, warto powiedzieć, że bazuje on na oryginalnej jednostce Harleya-Davidsona Twin Cam 88 B, ale z pojemnością zwiększoną do 1720 cm3. Oczywiście, zmieniono silnik i układ zapłonowy. A to wystarcza, aby Triangular dobrze się prezentował przy starcie spod świateł.

Bezpośrednio po światowej premierze w Sinsheim, gdzie podziwiało go ponad 32 000 zwiedzających, cudo pojechało na Florydę. Tam zajęło drugie miejsce w kategorii Radical Custom Over 1000 i zostało uznane za najlepszy europejski motocykl obecny na tej imprezie.



Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij