Motocykl poleca:

Custom bike: BMW K 1600 GTL

Poleć ten artykuł:

Nie pierwszy to już raz, gdy niemiecki motocykl trafia w ręce japońskich customizerów. Sztuka zbudowana na bazie turystyka K 1600 GTL rzuca na kolana!

Custom Bike: BMW K 1600 GTL. Zobacz całą galerię

Niedawno państwa, które w czasie II wojny światowej należały do ugrupowania nazwanego Osią, odnowiły współpracę. Tym razem na szczęście odbywa się ona w celach czysto pokojowych, a jej efekty, zamiast zatrważać, cieszą oczy fanów dłubania przy fabrycznych sprzętach.
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku, gdy spod rąk japońskich speców od poprawiania fabryki wyjechały cztery zupełnie różne wizje fabrycznej beemki R-nineT. W tym roku Niemcy poszli za ciosem i rzucili Japończykom jeszcze bardziej szalone wyzwanie. Bo jak inaczej nazwać pomysł zbudowania customa na bazie flagowego turystyka K 1600 GTL? Jednym z nich jest nagradzany na wielu światowej rangi imprezach Kenji Nagai z warsztatu Ken’s Factory. Zbudowany przez niego w ramach projektu „Ignite Straight Six” oryginalny koncept został ochrzczony jako Ken’s Factory Special.
Pierwsze spojrzenie na GTL-a przywiodło mu na myśl baggera. Kenji jednak szybko pożegnał się z tą wizją: „To było dla mnie zbyt oczywiste”. W końcu wybór padł na projekt w nieco pokracznym i zapomnianym stylu motocykli z lat 70. o nazwie digger. Motocykl miał być więc długi, smukły i jednocześnie niski. Ten efekt został uzyskany m.in. przez zmianę kąta główki w wydłużonej przez  Kenjiego aluminiowej ramie. Efekt nisko umieszczonej kanapy osiągnął dzięki sprytnemu zabiegowi – zastosowaniu ogromnych frezowanych kół. Przód to pięcioramienna obręcz o rozmiarze 23 cali, a tył to pełna 20-calowa felga z kapciem o szerokości 220 mm. Aby to osiągnąć, trzeba było wydłużyć jednoramienny wahacz oraz zastosować ręcznie wyrzeźbiony z lekkiego stopu przedni zawias. Efekt tych zabiegów? Motocykl wygląda, jakby został rozciągnięty w Photoshopie.

Oryginalne, rozbudowane plastiki poszły w kąt, a zastąpiły je spartańskie, wyklepane z surowego szczotkowanego aluminium: atrapa owiewki, zbiornik paliwa oraz gołe siodło, które zajęło miejsce tylnego stelaża ramy. Wielki przedni reflektor zastąpiła niewielka niesymetrycznie umiejscowiona lampa, za to z tyłu, tj. pod siodłem, pojawił się efektownie podświetlający szerokiego laczka i jednocześnie spełniający funkcję tylnego światła pasek diod LED.  
Minimalistyczne elementy nadwozia podkreślają to, co w oryginale jest schowane pod tonami plastiku – potężny, 6-cylindrowy silnik rzędowy o pojemności 1649 cm3. Teraz to właśnie on jest głównym elementem maszyny. Tak mocno dominuje on nad resztą podzespołów, że zdają się tylko umożliwiającymi jazdę dodatkami.
Wnikliwy obserwator szybko jednak dostrzeże mnóstwo detali wykonanych specjalnie do tego projektu: obudowę zegara, osłonę chłodnicy, połówki kierownicy czy manetki – wszystko to zostało wyfrezowane z aluminium. Oczywiście o luksusie oryginału z pewnością można zapomnieć, ale kto by się tym przejmował. Jak prowadzi się ten silnik na kołach oraz ile kilogramów kabli i wszelakiej elektroniki wyjęto z oryginalnej maszyny? Tego można się tylko domyślać.

Tagi: custom bike | BMW | BMW K 1600 GTL | Kenji Nagai | Ken’s Factory Special | Ignite Straight Six

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij