Motocykl poleca:

Custom bikes 2005 - Goldammer

Poleć ten artykuł:

Goldammer to maszyna wyścigowa z lat 20. XX wieku, ale wykonana przy użyciu najnowocześniejszej technologii. Jej twórca jest zafascynowany pionierskim okresem w historii amerykańskich wyścigów motocyklowych. Na dodatek motocykl ten chlubi się tytułem mistrza świata w customizingu.
Zobacz całą galerię

Ponad 70 bike’ów podzielonych na trzy kategorie stanęło do walki o pierwszy w historii tytuł World Champion of Customizing (customowego mistrza świata). Elitę stanowiła klasa freestyle. Napięcia w powietrzu można było niemal dotknąć, gdy Morris Murray – wiceprezydent Global Motorsports and Custom Chrome – ogłaszał werdykt konkursu: „Trzecie miejsce dla Freda „Kruggera” Bertranda z Belgii”. Fred jest specjalistą od customów w starym stylu. W tym momencie dwóm gościom na sali ostro podskoczyło ciśnienie – na placu boju pozostali Jesse Jurrens oraz Roger Goldammer. Jesse jest znany z systemów zawieszenia pneumatycznego Legend, z kolei na co dzień mieszkający w Kanadzie Roger w ciągu zaledwie 3 lat awansował do elity customerów dzięki nietypowej konstrukcji jednoczęściowego widelca G-Force. Murray wziął głęboki oddech i po efektownej pauzie wykrzyczał: „And the winner is... GOLDAMMER!!”

– Nie mogłem to uwierzyć! – emocjonował się Roger Goldammer po wręczeniu nagród. Nic dziwnego – 25 000 dolarów, które skasował, na pewno rozwiąże niektóre z jego problemów finansowych. – Kurczę, nawet nie wiem, czy nie jestem już bankrutem – opowiadał na konferencji prasowej. – Żeby skończyć moje dzieło, pożyczałem, gdzie tylko się dało: w bankach, u rodziny, znajomych. W pewnym momencie tak odleciałem, że myślałem tylko o jednym – zdążyć na Morgan Hill. Dlatego nawet z grubsza nie wiem, czy nagroda wystarczy na spłacenie wszystkich”.



Wspaniały motocykl, który wygrał dla niego tytuł, nawiązuje do pionierskiego okresu w historii amerykańskich wyścigów motocyklowych, gdy maszyny walczyły na torach wyłożonych deskami. Taki był początek wyścigów za oceanem w pierwszym ćwierćwieczu ub. stulecia. Śmiałkowie ścigający się po tych mierzących nieraz milę torach staczali jeżące włosy na głowie walki przy prędkościach powyżej 100 mil/h. Dosiadali maszyn ociekających olejem, jechali na śliskich oponach i bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Co więcej – te motocykle nie miały hamulców!

Roger Goldammer wsławił się jednoczęściowym widelcem G-Force, który zamontował np. w „Simply the Best” – motocyklu, który w 2002 roku wygrał za oceanem wszystkie konkursy, w których wziął udział. Ostatnia śrubka Goldammera została dokręcona latem 2004 roku. Zanim motocykl zdobył dla Rogera mistrzostwo świata, wygrał prestiżową imprezę customową w Las Vegas. Roger wiedział, że będzie w gronie faworytów w Morgan Hill.

Roger wzbogacił styl obowiązujący 80-90 lat temu o pomysły, które być może zostaną zastosowane w przyszłych motocyklach. Pojedyncza rurowa rama stanowi całość z prawie niewidocznym wahaczem ułożyskowanym pod silnikiem. Mały amortyzator ukrył w pojedynczej rurze grzbietowej pod siodłem. – Ponieważ ówczesne wyścigówki miały sztywny tył, chciałem zachować ich wygląd, nie rezygnując z komfortu jazdy – wyjaśnia Roger. – Poza tym resorowane maszyny mają lepszą przyczepność.

W ramie znajduje się zbiornik oleju, zbiornik paliwa Goldammer umieścił zgrabnie pod rurą grzbietową. Siodło łączy się z nią w czysty stylistycznie sposób. Kanapa, wraz z tylnym światłem wykonanym na diodach LED, stanowi integralną część ramy. Przód również zachowuje styl retro. Resorowany sprężynami widelec jest tłumiony umieszczonym na zewnątrz amortyzatorem, prawie schowanym po lewej stronie widelca. Tak jak w innych wyścigówkach z pierwszej ćwierci ub. wieku, w Goldammerze wykorzystano seryjny silnik, podrasowany i przerobiony zgodnie z przeznaczeniem.


Ponieważ o torach z drewnianą nawierzchnią, na których mogłyby jeździć tego rodzaju motocykle, świat już dawno zapomniał, przeznaczenie tego egzemplarza jest oczywiste – wystawy. Roger wziął seryjny harleyowy silnik Twin Cam, ustylizował go na retro przez dołożenie iskrownika Morrisa i wypolerował. Rozwiercona do pojemności 100 cali3 maszyna byłaby groźna dla ówczesnych wyścigówek przekazujących na tylne koło moc niecałych 50 KM. Prawdopodobnie sześciobiegowa skrzynia byłaby absolutnie zbędna, spokojnie wystarczyłby bieg bezpośredni.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij