Motocykl poleca:

Custom bikes 2005 - Undertaker

Poleć ten artykuł:

Kosa, kostucha i czaszki, głęboka czerń lakieru – nic dziwnego, że tę maszynę nazwano Grabarzem. Jednak znacznie bardziej interesujące jest to, że Undertaker to bodaj pierwszy w Polsce przedstawiciel stylu old school bike.
Zobacz całą galerię

Wojtka Urbaniaka z Free Rider Motorcycles od zawsze kręcił tuning starszych Harleyów. Kiedy wpadł mu w ręce japoński magazyn harleyowy „The Vibes”, koleś odjechał. „Samuraje” upodobali sobie styl lat 60. – stare, dobre rock’n’rollowe czasy, a i customów przybywało wtedy jak grzybów po deszczu. Maszyny w dawnym minimalistycznym stylu, które tak sobie upodobali Japończycy, przeżywają teraz drugą młodość w USA. A i w Europie daje się zauważyć pierwsze symptomy popularności old school bikes. Undertaker jest tego najlepszym dowodem. Ekipa Free Rider Motorcycles połączyła w Undertakerze klasyczną formę ze współczesną techniką. Pogodzenie tych sprzecznych z pozoru wymagań było możliwe dzięki wypasionej ofercie firm specjalizujących się w produkcji części i akcesoriów do szeroko pojętego customizungu. Jest tylko jedna wada – trzeba mieć do tego walizkę pieniędzy.



Gdy Wojtek mniej więcej wiedział, jak ma wyglądać maszyna, przystąpił do budowy. Rozpoczął od wyboru silnika i ramy. Sercem Undertakera jest silnik Pandemonium amerykańskiej firmy STD. To współczesna replika Panheada, który napędzał Harleye w latach 1948-65. Tyle że Pandemonium ma pojemność 88 cali3 (1450 cm3) i rozwija moc 88 KM, podczas gdy jednostka Harleya dawała 55 KM z pojemności 1200 cm3. Silnik oddycha przez filtr powietrza pracujący w obudowie wykonanej w formie ludzkiej czaszki. Zważywszy na dużą pojemność i wysoki stopień sprężania, klasyczny kopniak służy do ozdoby. Maszynę odpala się z guzika.

Do charakteru oldskula bez dwóch zdań najbardziej pasuje sztywna rama. Ale przyszły właściciel chciał mieć chociaż odrobin ę komfortu. Rozwiązaniem okazała się rama typu Softail. Wykonano ją z cienkich rurek stalowych. To dzieło osiadłego w Kalifornii japońskiego soecjalisty Chica. Jego jest również wahacz. Ze względu na wygięcie podciągów, ramy w tym kształcie noszą nazwę Gooseneck (gęsia szyja). Aby było w pełni klasycznie, z przodu zamontowano widelec Springer wyprodukowany w zakładzie Irka Pyry. Stamtąd także pochodzi rozłożysta kierownica. O tym, że klasyczny w formie custom jest jak najbardziej nowoczesny, świadczy choćby biksenonowy reflektor. Komfort jazdy podnosi tylne zawieszenie z amortyzatorami o pneumatycznej regulacji sztywności. Zadbano o to, by tył udawał, że jest sztywny. Krótki tylny błotnik umieszczono tuż nad kołem i przymocowano do wahacza.

 
Maszynie utrzymanej we wręcz cmentarnym klimacie blasku dodają koła. 160 lśniących w słońcu szprych wygląda szałowo. Zgodnie z duchem pierwszych chopperów, przednie koło ma średnicę 21 cali. Hamulec tarczowy można potraktować jako ukłon w stronę nowoczesności. Zwolennicy starej szkoły mają w pogardzie szerokie koła, więc z tyłu Undertaker toczy się na oponie o raczej skromnej szerokości 150 mm. Aby nie zasłaniać pięknych szprych, tylna zębatka pełni równocześnie rolę tarczy hamulcowej. Skórzane siodło zostało wykonane na specjalne zamówienie. Doskonale pasują do niego ćwieki-trupie główki. Końcówkę tylnego błotnika zdobi odlana z mosiądzu płaskorzeźba przedstawiająca... sami wiecie, co. Przedniego błotnika nie szukajcie, bo chłopaki z FRM wyznają starą kalifornijską zasadę FFF, czyli „fuck front fender” (... przedni błotnik).

Undertaker, podobnie jak maszyny z lat 60., ma niemal tylko to, co niezbędne do jazdy – silnik, koła i ramę. Dzięki temu podstawowe podzespoły są doskonale wyeksponowane, a forma maszyny surowa i prosta. I jeszcze jedno, stado kucy nie musi dźwigać mnóstwa kilogramów, więc sprzęt wymiata jak się patrzy.


Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij