Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Custom bikes - Scarabeus

Ludzie oglądający ten motocykl z niedowierzaniem kiwają głowami, słysząc, iż to ogniste monstrum powstało w Polsce. Cóż im można powiedzieć...? Tylko starą prawdę – cudze chwalicie, swego nie znacie!

Losy Artura Mrówki ze Skarżyska- -Kamiennej przypominają wiele innych: SHL-ka dziadka, potem mniejsze i większe maszynki, w końcu wykonany własnoręcznie streetfighter na bazie GSX-R-a 1100. Arturem cały czas targały artystyczne niepokoje. Gdy więc ostra Suzi znalazła nabywcę, garaż Artura zaświecił nieznośną pustką. Zapragnął czegoś naprawdę odlecianego. Po jakimś czasie w jego mózgu powstał impuls, z którego zrodził się Scarabeus.

Na początku był silnik z Yamahy XVS 1100 Drag Star, który dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności – wraz kilkoma gratami z tej maszyny – stał się własnością Artura. Wychodząc z założenia, że maszyna powinna być skrojona pod bikera, nasz bohater zwrócił się do firmy Custom Bikes Metal Art z Olsztyna. Rozmowy okazały się tak owocne, że wkrótce powstał projekt ramy. Motocykl miał być długi i niski, z odpowiednio poprowadzonym grzbietem ramy – tak, aby z obu jego stron można było zamontować dzielony zbiornik paliwa. Pojazd miał być odjazdowy, ale też nadawać się do codziennej jazdy. Tyle teorii.

Jednak wizja, silnik i projekt ramy to deczko za mało, aby maszyna mogła nabrać konkretnych kształtów. Należało zatroszczyć się najpierw o koła i przednie zawieszenie. Wykonanie tych elementów Artur powierzył firmie JCB Custom Bike z Kielc. Koła powstały z aluminiowych felg o prostych kształtach, do których dopasowano frezowane wkłady z piastami. Następnie powstały półki i osłony lag przedniego zawieszenia. Lagi wzięto z Hondy VT 1100 Shadow C3. Na gotowe 18-calowe felgi zostały nawleczone gumy Metzeler – „120” z przodu i „240” z tyłu. Stalową kierownicę ukształtowano specjalnie pod Artura.

Mając koła, kierownicę i przedni zawias, goście z Custom Bikes Metal Art mogli przystąpić do dzieła. Gdy rama, bazujący na oryginale tylny wahacz i przednie zawieszenie zostały połączone, a w spojlerze przed silnikiem wygospodarowano miejsce na akumulator – nadszedł czas na zbiornik paliwa. Ów element składa się z dwóch osobnych części, mających od rębne wlewy. Niestety, jego smukły kształt miał swoją cenę – obie części mieszczą jedynie 10 litrów benzyny.



Tylny błotnik to Artura własna konstrukcja z blachy, wsparta na stelażu z rurek. Własnej produkcji jest także tylna lampa diodowa, reflektor zaś i przedni błotnik to dzieło firmy Artura – Plastbike. O wygodny kontakt jeźdźca z pojazdem zadbała firma Azya Chopper; wykonane przez nią siedzenie jest zgrabnie wtopione w linię motocykla. Armaturę kierownicy i podnóżki wraz z dźwigniami zmiany biegów i tylnego hamulca wykonano z aluminium i wypolerowano. Tylne zawieszenie, wahacz oraz konstrukcja przeniesienia napędu bazuje na oryginalnych elementach z Drag Stara. Godny uwagi jest układ wydechowy, który stanowią dwie chromowane, puste lufy, poprowadzone tak, by pasowały do linii zbiornika i pozostałych krzywizn maszyny. Obie rury wieńczą głębokie wycięcia.

Po wstępnym spasowaniu wszystkich elementów nadszedł czas na wybór malowania. Głębokie przemyślenia i żmudne poszukiwania pomysłu przyniosły efekt w postaci malowania trzyskładnikowym kolorem orange, dającym efekt określany jako płonąca powierzchnia.

Wreszcie nadeszła długo oczekiwana chwila zespolenia wszystkich elementów. Niska sylwetka, harmonijna linia, idealnie poprowadzone łuki, lśniące elementy z polerowanego aluminium i chromowanej stali oraz niesamowite malowanie – wszystko to sprawiło, że znajomi, którym dane było odwiedzić miejsce narodzin, przyklękali z wrażenia niczym pastuszkowie w pewnej stajence. Ci właśnie znajomi zdecydowali o nazwie. Uznali bowiem, że skoro motocykl kojarzy im się z wielgachnym robalem, patronem sprzęta zostanie święty żuk starożytnych Egipcjan – skarabeusz.

Zanim silnik Scarabeusa zagadał, Artur musiał się pogimnastykować z elektryką. Jest ona prostsza niż w oryginalnym Drag Starze i owo uproszczenie spowodowało problem z modułem zapłonowym. Zabawa z nim trochę potrwała, ale w grudniowy wieczór zeszłego roku maszyna wreszcie ożyła. Do dziś Scarabeus nawinął ponad 4000 km. Mimo artystycznej formy, jest to maszyna pełną gębą użytkowa.

Decyzja, by wystawić ją w tegorocznym konkursie Custom Bike Show nie była łatwa. Artur nie bardzo wierzył, że jego dzieło ma szanse, jednak wrażenie, jakie pojazd robił na ulicach rodzinnego miasta, dodało mu sił. Najpierw znalazł się w finałowej dwunastce, potem publiczność targów MotocyklExpo ogromną przewagą uznała, iż to właśnie Scarabeus zasługuje na laur.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Ludzie oglądający ten motocykl z niedowierzaniem kiwają głowami, słysząc, iż to ogniste monstrum powstało w Polsce. Cóż im można powiedzieć...? Tylko starą prawdę – cudze chwalicie, swego nie znacie!
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:32:56