Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Custom bikes - Time machine

Węgierscy magicy z Sapka Müvek, nazywając swego customa Time Machine, oddali hołd Herbertowi George’owi Wellsowi i jego powieści „Wehikuł czasu”. Ten motocykl dał im tytuł customowych mistrzów Europy. To nie dziwi, jeśli dokładniej przyjrzeć się ich dziełu i zastosowanym w nim rozwiązaniom.

Niczego dziwnego nie ma w tym, że na Węgrzech powstają grupy customizerów. Jednak to, że w tegorocznych customowych mistrzostwach Europy Madziarzy pokonali wszystkich rywali, było dużym zaskoczeniem. Ferenc Horányi i Tamás Mihályfi z firmy AMS, dzięki Snake’owi, zdobyli nagrodę publiczności – „Best of Show”. (Więcej o tym customie piszemy na str. 76-82). Jednak Tamás Pákozdi i István Szilvási z Sapka Müvek pokazali konkurencji, gdzie ich miejsce. Ich Time Machine pojawił się na wystawie dopiero po południu, ale to wystarczyło, aby zwyciężyć w customowych mistrzostwach Europy 2007.

Sapka Müvek to po węgiersku „Wytwórnia Kaszkietów”. Nazwa wzięła się od przezwiska Tamása Pákozdiego, który w środowisku ma ksywkę „Sapka”, czyli Kaszkiet. Tamás zaczął przygodę z customizingiem jako lakiernik, który w wolnym czasie budował motocykle. Z czasem jednak hobby zmieniło się w główną działalność. István Szilvási trafił do jego ekipy przed dwoma laty; wcześniej również samodzielnie budował interesujące choppery i streetfightery. Time Machine stanowi ukoronowanie ich współpracy.

Pákozdi: „Nie pamiętam, kiedy zacząłem myśleć o motocyklu, przy którego budowie mógłbym sięgnąć po od dawna nieużywane materiały. To, że styl ten stał się ostatnio wyjątkowo popularny, bardzo mi odpowiadało, bo nagle moje zainteresowania stały się trendy. Gdy zaczynałem pracę nad tym projektem, miałem przed oczami kształt motocykla, jednak brakowało mi w tej wizji szczegółów. Zacząłem od tego, że narysowałem linię, która zaczynała się nisko, następnie wznosiła, a potem – po kolejnym spadku – znowu szła ku górze. Co do reszty nie miałem zielonego pojęcia”.

Może z paroma wyjątkami, bo kilka rozwiązań było od razu pewnych: custom miał stanowić przegląd ostatnich 100 lat historii techniki motocyklowej i mieć automatyczną skrzynię biegów. Ponieważ Kaszkiet chciał, aby koła były duże, szerokie i charakterystyczne, wybór padł na balonowe opony o średnicy 20 cali. Jeśli chodzi o materiał – zdecydowano się na... drewno. Restaurator powozów László Tóth przygotował szprychy z drzewa różanego, które do własnoręcznie przez Kaszkieta wykonanych felg zamocowano za pomocą chromowanych elementów. Te mocowania to jedyne chromy w całym motocyklu.
Projektując podwozie, Kaszkiet postanowił stworzyć coś równie niezwykłego. Wpadł na pomysł jednoramiennego wahacza z przodu. Całość wspiera się na goleni ze zmodyfikowanym amortyzatorem powietrznym, zbudowanym w 1977 roku przez Kornéla Hunyádiego dla crossowej cezetki. Wszystko to spoczywa na konstrukcji rurowej, która przypomina filigranową, zakrzywioną kość. Twórcy nazywają tę konstrukcję Airbone (tu oznacza to: lekka jak piórko). Odpowiednie ciśnienie powietrza zapewnia mały kompresor, zamontowany na końcu wału prądnicy.


 
By uruchomić Time Machine, należy przeprowadzić procedurę znaną z maszyn z przełomu XIX i XX wieku. Najpierw trzeba przestawić dźwignię kompresora i połączyć go z wałem prądnicy, następnie wyciągnąć dźwignię rozruchu – by w ten sposób ją przedłużyć – odpalić silnik i poczekać, aż ciśnienie w zbiorniku (którym jest rama) podniesie się do 6 barów. Następny ruch to otwarcie zaworu na amortyzatorze powietrznym, dzięki czemu Time Machine unosi się do pozycji umożliwiającej jazdę. Pokrętłem tym ustawia się również odpowiednią wysokość bike’a. Dopiero wtedy można odłączyć kompresor.

Przedni jednoramienny wahacz wyfrezowano z jednego kawałka materiału, jego brzegi zaś zaokrąglono. Na piastach kół zamontowano hamulce bębnowe z Fiata 126p – oba uruchamiane są nogą.

Budując ramę, twórcy najpierw wygięli model z rur PVC, dopiero później wzięli się do pracy nad oryginałem. Górna rura ramy biegnie równolegle do przedniego wahacza. Pod nią znalazł miejsce wykonany ze stalowej blachy zbiornik paliwa. Kaszkiet wkomponował go w lukę między górną i dolną belką a główną rurą ramy. Lewy korek wlewu paliwa pochodzi z angielskiej koparki z lat 50., prawy ukrywa w rzeczywistości kompas. Oba te miedziane elementy genialnie uzupełnia zegar Langendorf z końca XIX wieku i miedziany barometr przed siodłem, wskazujący ciśnienie powietrza w ramie. Lakierowanie to samodzielne dzieło Kaszkieta. Inspiracją były faktura i kolor drzewa różanego, którego żyłkowanie powtarza się jako motyw na częściach metalowych.

Napęd Maszyny Czasu to stary, pochodzący z 1941 roku silnik H-D Knucklehead o pojemności 1200 cm3. Kaszkiet znalazł go na złomowisku i przeprowadził gruntowną renowację. Ów silnik ma oryginalny gaźnik Linkerta, zwieńczony dwoma wlotami powietrza rodem ze starego niemieckiego samochodu DKW, które zamykają miedziane siatki. Moc jest przekazywana na koło za pośrednictwem automatycznej skrzyni biegów pochodzącej z małej, japońskiej osobówki. By element ten pasował do reszty motocykla, zmieniono kształt jego obudowy. Skrzynia ma pięć trybów pracy: parkowanie, jazda, bieg jałowy, wsteczny i tryb górski. Jej zbiornik oleju umiejscowiono pod zbiornikiem paliwa i opatrzono z każ- dej strony sześcioma wypolerowanymi żebrami. Dźwignię zmiany biegów – oprócz kryształowej gałki – zdobi zabytkowa lupa pozwalająca odczytać z miedzianej tabliczki wybrany tryb jazdy. Pomiędzy skrzynią biegów a tylną rurą ramy umiejscowiono tłumik, pod dolną rurą ramy zaś mieści się zbiornik oleju, którego kształt jest lustrzanym odbiciem zbiornika paliwa.

 
Pákozdi: „Uważaliśmy, by w trakcie unoszenia motocykla przez pneumatyczne zawieszenie górny brzeg zbiornika oleju znajdował się zawsze dokładnie w pozycji poziomej. Muszę się pochwalić, że po krótkim treningu potrafię ruszyć Time Machine w taki sposób, że podnosi się jeszcze w trakcie ruszania – osiągając właściwy prześwit już w czasie jazdy, a zatrzymywać tak, by osiadał równocześnie z zatrzymaniem. To trochę podobne do startu i lądowania samolotu”.
Kolejnym pomysłem Sapki Müvek ma być UFO na dwóch kołach. Jego tymczasowa nazwa to High-Tech Time Machine. Motocykl ma być pełen czujników, które rozpoznają jeźdźca oraz automatycznie uruchomią i podniosą maszynę, kiedy ten zbliży się na odpowiednią odległość. Czy zostanie choć ślad stylu retro i podróży przez historię techniki?


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Węgierscy magicy z Sapka Müvek, nazywając swego customa Time Machine, oddali hołd Herbertowi George’owi Wellsowi i jego powieści „Wehikuł czasu”. Ten motocykl dał im tytuł customowych mistrzów Europy. To nie dziwi, jeśli dokładniej przyjrzeć się ich dziełu i zastosowanym w nim rozwiązaniom.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:32:24