Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.5

Derbi GP1 2005

GP1 to skuter sportowy Derbi, który powstał tylko dlatego, że konstruktorom powiedziano, że wolno im wszystko albo prawie wszystko.


Zgodnie z obowiązującym w Derbi hasłem „Young and fun”, Hiszpanie wypuszczają skutery przede wszystkim dla nastolatków. Aby był fun, trzeba nie tylko odpałowego wyglądu, ale też nowoczesnej techniki, takiej, która zapewnia przyjemność z jazdy prawie jak motocykle z prawdziwego znaczenia.

Ten sposób myślenia spowodował, że firma postanowiła zaoferować najlepszą pięćdziesiątkę wszech czasów. Ale jak to zrobić, skoro w sektorze skuterów sportowych walka konkurencyjna jest niemal tak ostra, jak w supersportach? Trzeba było wymyślić coś rzeczywiście genialnego. Na początek zdecydowano o nazwie nowego skutera – GP1 (skojarzenia są oczywiste) i przyjęto zalecenie wzięte z Owsiaka – róbta, co chceta. Czyli konstruktorom pozwolono na bardzo wiele. Rezultat bez większej przesady można nazwać rewolucją w ramach gatunku. Zastosowano niespotykane dotychczas w skuterach rozwiązania, jak centralnie umieszczony silnik, napęd łańcuchem, aluminiową ramę i wahacz oraz promieniowe zaciski hamulcowe.



Na miejsce premiery nowego dzieła Derbi wybrano Majorkę. Przedstawiciele firmy zawieźli dziennikarzy prosto z lotniska na tor gokartowy i od razu wręczyli im kluczyki. Jak to!? – pomyśleli niektórzy.

A gdzie obowiązkowa konferencja prasowa, gdzie przekonywanie, że oto stoi przed nami najlepszy, najpiękniejszy, najwspanialszy...? Gdzie cała otoczka, znana wszystkim, którzy odwiedzili choć dwie takie imprezy? Ludzie z Derbi wiedzieli, że mogą ominąć etap przekonywania. Byli pewni, że lepiej od nich przemówi GP1.

Opis rewolucji rozpocznijmy od stylistyki. Bo ona jako pierwsza informuje o nietypowości tego rollera. Widzimy tu mianowicie połączenie z jednej strony elementów typowych dla skuterów, a z drugiej akcentów znanych z motocykli sportowych. Opracowany przez Piaggio specjalnie dla GP1 silnik umieszczono centralnie. Tylne koło zostało osadzone w filigranowym aluminiowym wahaczu. Wydech poprowadzono – podobnie jak w Buellu – pod silnikiem.

A co!? Skoro róbta, co chceta, to dlaczego nie wzorować się na tej marce? Z tyłu spod obudowy wystaje tylko końcowa część tłumika. Jeszcze jeden ciekawy szczegół stylistyczny.

Centralnie zamontowany silnik wyraźnie ułatwił życie tylnemu amortyzatorowi. Przecież wahacz nie musi teraz dźwigać silnika. W ten sposób masy nieresorowane są mniejsze, a to z kolei poprawiło poręczność. Podwójny reflektor i wąska kanapa chcąc nie chcąc przywołują skojarzenia z supersportami.

No, ale dość patrzenia. Przecie ż jeszcze nikt nie zaspokoił głodu, wgapiając się w talerz. Tor gokartowy zaczynał się pochylonym na zewnątrz ostrym wirażem. I oto już po 30 metrach pierwsze zdziwienie – GP1 weszło w zakręt niczym zdrowe, wypasione supermoto. Czyżby GP1 zaprojektowano specjalnie pod kątem wymagań tego toru? Dalej było tak samo – trudno opisać, jak łatwo skuter wykonuje polecenia jeźdźca. Prędkość przejazdu limitują tylko umiejętności jeźdźca. Nie da się niczego zwalić np. na za mały prześwit czy słabą poręczność. Współ- praca ramy grzbietowej i aluminiowego wahacza, optymalny rozkład obciążeń między przód i tył (50/50%), 14-calowe koła i wygodna pozycja jeźdźca – to wszystko zapewnia wrażenia z jazdy jak na dużych motocyklach.

     
Rama grzbietowa i wahacz jak w motocyklu.   Tyle tu kantów, że można się skaleczyć.  Zespół napędowy zamontowano centralnie. 

Zestrojenie podwozia jest prawie doskonale. Zastosowany z przodu widelec upside-down firmy Sebac z goleniami o średnicy 32 mm oraz tylny amortyzator doskonale wywiązują się z zadań. Widelec pozostaje stabilny nawet przy ostrym hamowaniu. Żaden łuk nie był zbyt trudnym zadaniem dla GP1. Wręcz przeciwnie – prawie słychać, jak domaga się większych prędkości i głębszych pochyleń. Wszystko to nie miałoby jednak większego sensu, gdyby hamulce GP1 nie dawały rady. Ale dają! Aby to zapewnić, z przodu pracują dwa promieniowe zaciski i tarcza o średnicy 190 mm. Z tyłu jest to tarcza o średnicy 175 mm. Nawet najdelikatniejszym nastolatkom nie zabraknie siły dla obu hamulców. Oba są doskonale dozowalne.

Drugim etapem badania GP1 stały się górskie serpentyny prowadzące wokół Majorki. Jestem pewien, że gdybym siedział na jakimkolwiek innym skuterze, nieraz miałbym problemy. Jednak wspaniałe hamulce i wręcz wzorowa poręczność GP1 ani razu nie zawiodły. Ani przez moment nie odczułem też, że jestem blisko granic ich możliwości. Derbi pokazał się z najlepszej strony także w ruchu miejskim. Na GP1 nie tylko dobrze widzi się wszystko wokół, ale też jest się oglądanym – rewolucyjną stylistykę wszędzie przyjmowano pełnymi uznania spojrzeniami.

Zespół napędowy. I tu wszystko OK. Testowałem oddławionego GP1. Jest zasilany gaźnikiem Dellorto silnik spełnia wymagania normy Euro 2. Jak na dwusuw, pracuje miękko i rozwija moc równomiernie. Mimo zaledwie 50 cm3, rozpędziłem go aż do 80-85 km/h.

Najbardziej zaskoczyła mnie próba elastyczności. Przy 70 km/h na liczniku i jeździe pod górę gwałtownie odkręciłem gaz. Mimo że było dość stromo, po chwili jechałem 80 km/h. Wszystko to działo się przy imponującym podkładzie dźwiękowym. Nie był to nerwowy dźwięk piły tarczowej, lecz zaskakująco głęboki.

Derbi rzeczywiście udało się wyraźnie wyprzedzić konkurencję. Czasem „róbta, co chceta” to dobry pomysł.



zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    GP1 to skuter sportowy Derbi, który powstał tylko dlatego, że konstruktorom powiedziano, że wolno im wszystko albo prawie wszystko.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:47:58
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij