Motocykl poleca:

Dirt Zone - Cectek Gladiator vs Quadrift

Poleć ten artykuł:

Przybyło ich dwóch. Są różni. Lubią się, choć bez przesady. Gladiator walczy w terenie, a Quadrift podbiją asfaltowe wstęgi.
Zobacz całą galerię

Do tej pory domem Cecteków był Tajwan. To mała wyspa, więc wyruszyli podbić świat. Firma Cectek od 1995 r. produkuje silniki i podzespoły do samochodów. W tym roku ofertę poszerzono o ATV-y. Na podbój Europy Tajwańczycy wysłali flagowe modele – Gladiatora i Quadrifta.

CECTEK QUADRIFT: JEŚLI LATAĆ PO WINKLACH, TO TYLKO BOKIEM...

Cecteki są małą rewolucją w temacie designu – zdecydowanie wyróżniają się w tłumie czterokołowców. Ich przód ma wiele z amerykańskiego muscle cara. Przymrużone oczy soczewkowych reflektorów w połączeniu z wygiętym do góry zderzakiem i dzielonym wlotem powietrza do chłodnicy pozbawiają wątpliwości – to prawdziwi chuligani. Szczególnie dotyczy to Quadrifta. Nisko zawieszony, z szerokimi, niskoprofilowymi kapciami na aluminiowych felgach przypomina gotowe do skoku zwierzę. Wrażenie to potęgują tylne koła, o 1 cal większe od przednich.

Quadriftowi bliżej do rozdrażnionego lwa niż do zwinnej antylopy. Drapieżności nadają mu detale – czerwone zaciski hamulcowe czy analogowy obrotomierz, królujący w bajerancko podświetlonym kokpicie. Wyświetlacz LCD pokazuje prędkość, stan licznika, przebieg dzienny, temperaturę cieczy oraz ciśnienie oleju, ma też zegarek i coś bardzo przydatnego – kontrolkę blokady mostu. Dość twardo zestrojone amorki oraz szerokie opony powodują, że quad trzyma się drogi jak przyklejony. Tylna oś jest napędzana wałem i – co bardzo ważne – ma blokadę mechanizmu różnicowego. To sprawia, że jak przechodzić przez winkiel to tylko bokiem.





QUADRIFT: MAKS. 120 KM/H, 0-70 KM/H W 5,2 S, PIERWSZE 400 METRÓW W 18,5 S.

Producent chwali się, że Quadrift ma ostre pazurki – pierwsze 400 m pełną łychą pokonuje w 18,5 sekundy, a od 0 do 70 km/h rozpędza się w 5,2 s. Jego prędkość maksymalną, ze względów bezpieczeństwa, ograniczono do 120 km/h. Tuż przed jej osiągnięciem w kokpicie błyska czerwona kontrolka, która ostrzega, że za chwilę zostanie odcięty zapłon.

W Cectekach można odnaleźć kanadyjski ślad – automatyczna przekładnia CVT jest właśnie stamtąd sprowadzana. Do przełączania trybów pracy służy okrągłe pokrętło umieszczone poniżej stacyjki, na tyle prawego przedniego błotnika. W stalową ramę tajwańskiej bestii wszczepiono silnik własnej produkcji. Chłodzony cieczą czterosuwowy singiel ma 497 cm3 pojemności. W jego głowicy pracują cztery zawory, a za zasilanie odpowiada wtrysk paliwa. To pozwoliło na uzyskanie 40 KM mocy w wersji otwartej. W przypadku homologacji nie jest tak różowo, bo moc zdławiono o połowę – w stadzie pozostało zaledwie 20 koników. Ale ludzie z Cecteka zapewniają, że do dobrej zabawy to w zupełności wystarczy, a i w lansowaniu się na mieście bynajmniej nie przeszkodzi, szczególnie że można go zarejestrować na dwie osoby, a do prowadzenia wystarczy prawko kategorii B. Zdławiona moc nadal pozwala wyjść bokiem z zakrętu czy zakręcić bączka, że o banalnym przypaleniu gumy nie wspomnę.

CECTEK GLADIATOR: CZTEROKOŁOWIEC NA PODBÓJ EUROPEJSKICH BEZDROŻY.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij